*z perspektywy Zayna*
Usłyszałem piękny chichot, a zaraz do salonu weszła Ash
prowadząc za sobą przepiękną czarnowłosą dziewczynę. Nie mogłem oderwać od niej
wzroku.
- Chłopaki to jest Emma. Emma to są Liam, Zayn i Niall, a
tam z Alexem siedzi Lou. – przedstawiła nas dziewczyna Horana.
- Hej. Miło was poznać. – powiedziała słodkim głosem.
- Cze..cześć. –powiedziałem lekko się jąkając a reszta
towarzystwa zaśmiała się. Ja spojrzałem tylko na nich zabójczym spojrzeniem.
- Ash, czy masz mi coś do powiedzenia ? – zapytała nowoprzybyła.
– Jeszcze kilka dni temu to wyglądało zupełnie inaczej.
- Zamknij się Em. – szturchnęła ją blondynka. – Jestem z
Niallem.
- Fajnie, cieszę się. – powiedziała tak jakoś sztucznie. To
było dziwne, nie ukrywam.
Siedzieliśmy w salonie rozmawiając i co chwilę wybuchając
śmiechem na widok Alexa ogrywającego marchewkowego. Po chwili do Liama
zadzwoniła Dan, że dziś wraca z Francji, więc ten pojechał po nią na lotnisko.
Lou tez się zmył do Eleonor. Pewnie na kolejne zakupy. Pojebana materialistka.
– pomyślałem, nienawidziłem tej dziewczyny. Od razu wydawała mi się jakaś
fałszywa. Zostaliśmy we czwórkę, bo Alex pobiegł do jakiegoś kolegi który
mieszka nieopodal.
- Kochani, nie obrazicie się jeśli zostawimy was samych ? –
zapytał blondyn.
- Ale czemu ? – spojrzała na niego jego dziewczyna.
- Chcę z Tobą porozmawiać.
- Spoko, możecie iść. – powiedziałem do zakochanych, bo
przyznam szczerze że mam już dość tej dwójki. Po chwili wyszli zostawiając mnie
sam na sam z Emmą.
- Ej, mogłabym wyjść zapalić ? – zapytała nieśmiało.
- Pewnie, chodźmy na taras. – spoko, rozmowa jakoś się klei.
Gdy byliśmy na tarasie zwróciłem się do dziewczyny. – Nie powinnaś palić.
- Fajnie. I mówi mi to chłopak który sam pali. – zaśmiała
się.
- Skąd to wiesz ? – spytałem zdziwiony.
- Po pierwsze jedzie od Ciebie fajkami, po drugie masz
przypalonego palca, a po trzecie zapalniczka Ci wystaje z kieszeni. –
odpowiedziała uśmiechając się.
- Dobra jesteś. Ale to nie zmienia faktu że nie powinnaś
palić. – powtórzyłem się.
- Bo co ?
- Bo grzeczne dziewczynki nie powinny palić. – uśmiechnąłem
się cwano.
- A czy ktoś mówił że ja jestem grzeczna ? – zapytała
unosząc jedna brew do góry.
- A nie jesteś ? –
zacząłem się z nią droczyć .
- Nie.
- Nie wierzę.
- A chcesz się przekonać ?
- Zależy w jaki sposób chcesz mi to udowodnić. – nie
musiałem długo czekać na odpowiedź. Dziewczyna podeszła do mnie i wpiła się w
moje usta. Kiedy chciałem odwzajemnić pocałunek, ta się odsunęła i się
uśmiechnęła.
- Niegrzeczna nie znaczy łatwa kochanie. – powiedziała i
weszła do środka.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co miałabym jej teraz
powiedzieć. Przecież nawet nie pomyślałem że jest łatwa. Ale tak mnie pociąga.
Ona jest boska i do tego tak świetnie całuję. Muszę się postarać. Nie mogę
pozwolić aby ktoś zabrał mi ją z przed nosa.
*z perspektywy Nialla*
Wszedłem z Ash do pokoju i ciągle myślałem o słowach, które
wypowiedziała Emma „Jeszcze kilka dni temu to wyglądało zupełnie inaczej”. Zastanawiałem się co takiego miała na myśli
brunetka. Spojrzałem na moją dziewczynę
która siedziała na łóżku i przyglądała mi się.
- Powiesz, o czym chciałeś porozmawiać ? – zapytała.
- Powiesz o czym wcześniej mówiła Emma.
- Nie rozumiem Cię.
- Co miała na myśli Emma kiedy mówiła że kilka dni temu to
wyglądało zupełnie inaczej ? – zapytałem.
- Oj, ona sama nie wiedziała o czym mówi. – zaśmiała się, a
ja wiedziałem że coś ukrywa. Podszedłem
do niej, unosząc jej podbródek tak aby na mnie spojrzała.
- Powiesz mi co się działo przez te kilka dni kiedy się nie
odzywałaś ? – spytałem spokojnie.
- Niall, mówię Ci że nic się nie działo. – odpowiedziała,
unikając jednak kontaktu wzrokowego.
- A możesz mi powtórzyć to patrząc mi w oczy ?
- O co Ci chodzi do cholery ? – podniosła głos.
- Martwię się po prostu. Chciałbym wiedzieć co się stało, bo
wiem że coś się wydarzyło. Inaczej się zachowujesz odkąd Em wspomniała o tym. –
powiedziałem zgodnie z prawdą.
- Chciałeś się dowiedzieć, że po naszym spotkaniu spotkałam
chłopaka który wcisnął mi jakieś prochy ? Że kiedy wróciłam do domu wzięłam je
i cięłam się ? Tego chciałeś się dowiedzieć ?! No to teraz wiesz. Możesz się
cieszyć ! – wrzasnęła i chciała wybiec z pokoju, ale uniemożliwiałem jej to ja
stojąc na drodze do drzwi. Spojrzałem na nią szklanymi oczami.
- Ale czemu ? Czemu to zrobiłaś ? – powiedziałem. – Wiesz co
mogłoby się stać ? – mówiłem pozwalając łzom skapywać po policzkach.
- Niall… - spojrzała na mnie. – Ja przepraszam. Nie powinnam
Ci o tym mówić, nie powinieneś się o tym nigdy dowiedzieć.
- Powiedz mi czemu to zrobiłaś. – powiedziałem pozbawiony
jakichkolwiek emocji.
- Bo kiedy powiedziałeś że wyjeżdżasz mnie to zabolało.
Straciłam w tamtym momencie kolejną osobę na której mi zależało. Ja
przepraszam. – schowała twarz w dłoniach.
- Nie musisz mnie przepraszać skarbie. Przecież nic mi nie
zrobiłaś. – powiedziałem zatroskany. – Ja po prostu się o Ciebie martwię.
Obiecasz mi coś ?
- Co takiego ?
- Obiecaj że nigdy już nie będziesz plątała się w ten syf. I
przyrzeknij że nie sięgniesz już po żyletkę. Dobrze ? – spojrzałem na nią
błagalnie. I pomyśleć że to przeze mnie Ash się okaleczała i spróbowała
prochów. Co ja narobiłem …
- Obiecuję. Przepraszam Niall. – powiedziała i po chwili
wtuliła się w moją pierś.
Jak dobrze było czuć przy sobie to drobne ciało. To było coś
wspaniałego. Położyliśmy się na łóżku wtuleni w siebie. Pocałowałem delikatnie
Ash w usta , a po chwili podciągnąłem rękawy jej bluzy tak abym mógł zobaczyć
blizny. To był okropny widok. Kilkanaście kresek na obydwu rękach.
- I zobacz co sobie narobiłaś kochanie. – powiedziałem
całując jej nadgarstki. – Nie możesz tak robić. Nie możesz sobie szpecić ciała.
- Już nie będę, obiecuję. – powiedziała wtulając się we mnie
mocniej.
- Tak bardzo Cię kocham. – powiedziałem całując jej skroń.
- Ja Ciebie jeszcze bardziej. – choć jej nie widziałem byłem
pewny że w tej chwili pokazała swoje białe ząbki. Leżeliśmy tak wtuleni
milcząc, nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
*z perspektywy Louisa*
Eleonor napisała do mnie, abym do niej przyjechał. Gdy byłem
na miejscu, powiedziała, że chciała się ze mną spotkać i wybrać na zakupy, No
tak, czego innego mógłbym się spodziewać. Już od dłuższego czasu przyjaciele
mówili mi, że El mnie wykorzystuje. Że jest ze mną tylko dla kasy, ma swój
własny bankomat. A ja dopiero dziś to zauważyłem. Postanowiłem zakończyć dziś
ten toksyczny związek.
- El posłuchaj. Musimy porozmawiać. – powiedziałem poważnie.
- No przecież rozmawiamy kotku. – powiedziała tym swoim
słodkim głosikiem i próbowała się do mnie przytulić.
- Ale musimy porozmawiać
o nas. – powiedziałem jej jaśniej i odsunąłem się nieco. – Powiedz, mi.
Dlaczego tak naprawdę jesteś ze mną ?
- Oj, no czemu zadajesz takie głupie pytanie. – zaśmiała
się. – No przecież kocham Cię. Najbardziej na świecie. To wszystko ? To chodźmy
na te zakupy.
- El, siadaj ! – podniosłem głos, a ta się lekko wystraszyła
i usiadła z powrotem. – Powiedz mi szczerze. Kochasz mnie czy moje pieniądze ?
- Jak możesz mówić takie rzeczy ?! – wrzasnęłam. Z tej
strony to ja jej nie znałem. –Kocham Cię, jestem na każde Twoje zawołanie, a Ty
śmiesz mi mówić że jestem tylko z Tobą ze względu na kasę ?! No to się mylisz,
mogłabym mieć każdego, ale ja nie chcę bo mam Ciebie debilu !
- Ty jesteś na moje zawołanie ?! No spójrz, na to. Za każdym
razem kiedy chcesz iść na zakupy ja przychodzę i zgadzam się na wszystko. –
chciałem jeszcze coś powiedzieć, ale przerwał mi w tym telefon Eleonor. Na jej
nieszczęście leżał koło mnie. Spojrzałem na wyświetlacz i mnie zamurowało.
Połączenie od Nathana Sykesa. – No proszę, któż to do Ciebie dzwoni. –
powiedziałem i odebrałem telefon, nic nie mówiłem, czekałem aż on się odezwie.
- No hej kociaku. Masz może dziś czas ? Tęsknię. –
usłyszałem głos jednego z The Wanted.
- To chyba jednak do Ciebie. – skierowałem się do
przerażonej El i podałem jej telefon. – I jak możesz mieć każdego, to wybierz
sobie jednego z nich, bo z nami koniec.
Tylko tyle zdołałem jej powiedzieć i wyszedłem od niej z
mieszkania. Czemu ja nie słuchałem moich przyjaciół ? Już wcześniej zakończyłbym
to. No ale trudno, było minęło. Teraz zaczynam nowy rozdział. Wróciłem do domu
i w salonie zastałem Liama, Dan, Zayna i Emmę. Li dyskutował z dziewczynami, a
mulat naburmuszony siedział na jednym z foteli ze słuchawkami na uszach i
puszką piwa w ręce.
- Hej wszystkim ! – krzyknąłem na wejściu. – A gdzie nasze
gołąbeczki ?
- U siebie w pokoju, zaraz po tym jak wyszedłeś oni poszli
do pokoju Horana i do tej pory nie wrócili. – odpowiedziała mi Emma.
- Ah tak ? No to lecę do nich. – zawołałem uradowany.
*z perspektywy Ash*
Leżałam koło śpiącego Nialla. Cieszę się że jesteśmy razem.
Niby nie mieliśmy się spieszyć, ale wiem że go kocham i wiem że on kocha mnie,
więc czemu by nie spróbować. Przemyślenia na temat mojego związku przerwał mi
Lou wołający zza drzwi.
- Macie 10 sekund na ubranie się. Czas minął ! – krzyknął i
wpadł do pokoju budząc przy tym ojego blondaska.
- Co się dzieje ? – zapytał z chrypka w głosie.
- Też chciałabym to wiedzieć. – spojrzałam znacząco na Lou,
on się tylko zaśmiał i wybiegł z pokoju tak szybko jak tu wpadł.
- Lou ? To wszystko jasne. – zaśmiał się Niall. – On myśli
tylko o jednym i wpadając tu uważał że nam w czym przeszkodzi.
- Yhyyym. Spokoo. – odpowiedziałam, lekko się rumieniąc. – A
teraz wstawaj i schodzimy do tych przygłupów.
- Wszystko słyszałem ! – krzyknął marchewkowy stojący za
drzwiami.
- Nie podsłuchuje się ! – odkrzyknęłam. – Już cię tam nie ma
!
- Ja nigdzie nie idę. – powiedział Niall przytulając się do
poduszki.
- Trudno, to ja idę sama.
- O nie nie nie, nie puszczę Cię.
- Proszę ?
- Nie !
- No ale ja tak ładnie proszę . –powiedziałam robiąc oczy
kota ze Shreka.
- To na mnie nie działa kochanie. – odpowiedział blondyn
pokazując mi język.
- A co na Ciebie działa ? – zapytałam całując jego policzek.
- O jesteś blisko. – zaśmiał się.
- A jak blisko ? – zapytałam znów muskając jego usta.
Irlandczyk przyciągnął mnie w taki sposób że leżałam na nim i odwzajemnił
pocałunek, który to robił się coraz bardziej namiętny.
- Bingo . – powiedział pomiędzy pocałunkami.
- tak ? To teraz możemy iść.
- Jeszcze chwilkę. – odparł, nie przestając mnie całować.
Jego dłonie błądziły po plecach, a moje były zaplątane w jego włosy.
- Moglibyście mi oszczędzić tego widoku ? – powiedział
rozbawiony Zayn.
- A czy Ciebie kurwa nie nauczyli pukać ?! – krzyknął Niall
szykując poduszkę aby rzucić nią w mulata.
-Nie bij, przetłumacz mamusiu. – podniósł ręce w obronnym
geście a ja się zaśmiałam.
- Co chcesz Zayn ? – zapytałam nadal chichocząc.
- Przyszedłem po was. Nudzi nam się bez was miśki. – zawołał
i rzucił się do nas na łóżko.
- Przekonaj tego tu pana i będzie dobrze. – powiedziałam
schodząc z łóżka.
- Zostawisz mnie samego ? – zapytał mój chłopak ze smutną
minką.
- Wstań to nie będziesz sam. – odparłam rozbawiona.
- Nie chce.
- Bo zabiorę Ci Twój zapas żelek. – pogroziłam mu.
- Nie zrobisz tego.
- A chcesz się przekonać ? – zapytałam unosząc brew do góry.
- Nie nie nie, już idę. – i już stał koło mnie.
- No no no, szybko się uczysz mała. – powiedział Zayn rozbawiony
tą sytuacją.
Wchodząc do salonu nie zauważyłam Emmy, co mnie zdziwiło. Reszta
była zajęta sobą. Alex już wrócił od kolegi i grał oczywiście z Lou na konsoli.
Li z Dan siedzieli na kanapie o czymś dyskutując, a Harry przyglądał się
grającej dwójce.
- A gdzie Em ? –
zapytała.
- Yy.. poszła do domu. – powiedział jakoś dziwnie mulat.
Albo mi się wydaje albo coś ukrywa. No ale mniejsza.
- No to w takim razie my tez się będziemy zbierać. Alex
chodź. – zawołałam chłopca.
- Ale czemu ? Nie możecie zostać na noc kochanie ? – zapytał
mnie przytulając Niall.
- Niestety, ale jutro jeszcze mamy szkołę, a nie mamy
ciuchów i książek. – odpowiedziałam.
- To przynajmniej was odwiozę.
- Nie trzeba, zamówimy taksówkę.
- Jesteś pewna ?
- Tak, posiedź sobie z chłopkami. I pogódź się wreszcie z
Harrym. – dodałam ciszej, alby tylko on mnie usłyszał.
- To nie takie proste jak Ci się wydaje.
- Dasz radę. – powiedziałam i pocałowałam go na pożegnanie.
– Cześć wszystkim. Do następnego.
Taksówka już stała, więc to pewnie któryś z chłopaków po nią
zadzwonił. Kiedy po 20 min byliśmy w domu, Alex poleciał szykować się do
szkoły, a ja sama poszła wziąć długą kąpiel. Nalałam pełną wannę wody i dodałam
trochę różanych płatków mydlanych. Weszłam do wody włączając ulubioną muzykę i
oddałam się chwili.
Po godzinie wyszłam już z zimnej wody, założyłam piżamę ,
wysuszyłam włosy i poszłam jeszcze sprawdzić czy braciszek już śpi. Kiedy byłam
już w łóżku napisałam jeszcze smsa do Nialla „Tęsknię skarbie. Mam nadzieję że
jutro znajdziesz dla mnie trochę czasu. Kocham Cię. Słodkich snów. Xx. Ash”.
Nie czekając na odpowiedź odpłynęłam do krainę Morfeusza.
______________________________________________________________________________
No to jest kolejny rozdział. :) Mam nadzieję że przypadnie wam do gustu. ^^ Jutro biorę się za dalsze pisanie bo od tygodnia stoję na 13 rozdziale. :) Wierzę w to, że znajdzie się te kilka osób co wgl czytają te moje wypociny.
Bużka. x
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
+ dodaje opisy dwóch nowych postaci, które pojawią się w kolejnym rozdziale. ;3 myślę że wam się spodobają. ^^
Julia Krakowiak- siedemnastoletnia Polka. Wraz z rodzicami i
siostrą przeprowadziła się do Londynu. Zafascynowana ciężką muzyką. Pomimo
swojego wieku nigdy nie rozstaje się z Tadeuszem, pluszakiem którego dostała na
7 urodziny od taty. Uważa się za silną osobę, która unika miłości jak ognia,
ale w gruncie rzeczy to zagubiona dziewczyna, czekająca na księcia z bajki. Czy
chłopak który stanie na jej drodze zmieni coś w jej życiu ? Czy stanie się jej
królewiczem na białym koniu ?

Kasia Krakowiak – o rok młodsza siostra Julki. Zupełne
przeciwieństwo siostry. Jest wniebowzięta z powodu przeprowadzki. Zadufana w
sobie, słodka idiotka. Kocha 1D i The Wanted. Marzy o tym aby spotkać swoich
idoli i rozkochać w sobie jednego z nich. Czy uda się jej to ? Czy jej miłość
będzie odwzajemniona ? Czy Kasia będzie w stanie zmienić się dla miłości ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz