*z
perspektywy Julii*
Usłyszałam
pukanie do drzwi, więc czym prędzej zbiegłam na dół, niestety wyprzedził mnie
Artur. Chciałam jak najszybciej zabrać
stąd Harrego, aby uniknąć niepotrzebnych pytań, ale jak na złość mama zawołała
mnie do siebie. Ehh.. Jak trzeba to trzeba.
Na szczęście słyszałam całą rozmowę ojczyma z chłopakiem.
- Dzień
dobry. Ja przyszedłem do Julki. – przywitał się Loczek.
- Dzień
dobry. Wejdź, proszę. – i zapewne w tej chwili przepuścił go w drzwiach. –
Długo się znacie ?
- W
zasadzie to się nie znamy. Ale spotkaliśmy się dzień po państwa przeprowadzce.
– odpowiedział grzecznie Hazza.
-
Często po nią przychodziłeś. Spodobała Ci się ? – zaciekawił się Artur.
- Julka
nikogo tu nie zna, chciałem być miły. Muszę przyznać, że ma pan śliczną córkę.
– odparł.
- Julka
to moja pasierbica. Ale racja, jest piękna. Zresztą tak samo jak jej siostra,
Kasia. – chwalił się Artek. Musiałam im to przerwać, miałam dość.
- Cześć
Harry. Chodźmy na spacer. – weszłam do pomieszczenia i pociągnęłam za rękę
chłopaka. – Niedługo wrócę.
- Ale
czemu nie zostaniecie ? Miałem nadzieję, że poznam Twojego kolegę. – uśmiechnął
się sztucznie Artur.
- Może
innym razem. – powiedziałam i czym prędzej wyszłam wraz z lokersem na zewnątrz.
- Miły
gość. – przerwał ciszę chłopak.
- Taa.
Bardzo. Przepraszam za niego. – spuściłam wzrok.
-
Spoko. O ile dobrze pamiętam chciałaś porozmawiać. – boże, czemu tak szybko.
Miałam nadzieję, że nie będzie chciał przejść do sedna.
- Tak,
masz rację. – zatrzymałam się, aby zaczerpnąć tchu. – Harry, bo ja chciałam Cię
przeprosić za to jak ostatnio Cię potraktowałam.
- Nic
się nie stało. Spoko. – powiedział, jednak nie spojrzał na mnie. A ja i tak
wiedziałam, że tamte słowa zabolały chłopaka.
-
Właśnie stało się. Ty robisz wszystko aby mnie zachęcić do siebie, a ja jestem
niemiła, oschła i wybucham co chwilę. Przepraszam Cię, zachowywałam się jak
idiotka. – tłumaczyłam się chłopakowi.
- Nie
musisz mi tego tłumaczyć. Rozumiem Cię, po prostu byłe nachalny. – odparł patrząc przed siebie.
-
Harry, ale proszę spójrz na mnie. – przystanęłam i czekałam, aż chłopak odwróci
się w moją stronę. – Żałuję tego, jak Cię potraktowałam. Dopiero dziś to
zrozumiałam, jak podła byłam. Wybaczysz mi ?
-
Posłuchaj, ja się naprawdę nie gniewam na Ciebie. Byłem natarczywy. Nikt by
tego nie wytrzymał. Rozumiem Cię. – spojrzał mi w oczy i się lekko uśmiechnął.
-
Inaczej na to patrzę. Więc nie gniewasz się ? – spytałam z nadzieją w głosie.
-
Przyznam szczerze, że na początku było mi przykro. Ale po przemyśleniu tego
zrozumiałem Cię i nie gniewam się na Ciebie. – pokazał swoje białe ząbki. –
Przyjaciele ?
-
Pewnie. – uśmiechnęłam się i pierwszy raz, z własnej woli przytuliłam chłopaka.
Ten przez moment stał oszołomiony, ale chwilę potem odwzajemnił uścisk.
Spacerowaliśmy
jeszcze jakąś godzinę po parku. Harry pytał mnie czemu skrywałam prawdziwą
siebie pod maską tej ostrej dziewczyny, opowiedziałam mu więc historię o tacie,
mamie i kłopotach w szkole. Potem opowiedziałam mu jeszcze dzisiejszy sen, na
co się odrobinę zdziwił, ale przyjął wszystko odpowiednio. Kiedy zrobiło się
zimno, zaproponowałam Harremu gorącą czekoladę u mnie. Ten oczywiście się
zgodził.
- A
właśnie, przypomniało mi się. Czemu nie mówiłaś mi, że masz siostrę ? – zapytał
lekko oburzony.
- A
pytałeś ? – odpowiedziałam rozbawiona.
- No
nie, ale mogłaś powiedzieć. – powiedział z uśmiechem.
- O to
samo mogę Ciebie osądzić. Czemu nie powiedziałeś mi, że jesteś wielką gwiazdą i
jednym z członków tego całego 1D ? – zapytałam z fochem. Taa, kiedy spotkałam
Harrego wydawał mi się dziwnie znajomy, a kiedy wróciłam do domu zobaczyłam u
Kaśki na plakacie jego, a potem jeszcze te zdjęcia krążące w internecie.
- Yy..
Sory. Tak jakoś wyszło. Kiedy się dowiedziałaś ? – zapytał. – Jesteś naszą
fanką ?
-
Hahahhahaha. Co Ty ! Ja i pop ? Nigdy w życiu. Moja siostra jest wielką
directioner, a poza tym nie trudno było się dowiedzieć, kiedy w necie krążą
nasze fotki. – odpowiedziałam z rozbawieniem.
- Serio
nie słyszałaś nigdy naszych piosenek ? – zapytał z nutką smutku w głosie.
- Coś
tam na pewno słyszałam, bo Kaśka słucha was i jakiś The Wanted non stop. Ale
przykro mi nie kojarzę was. – uśmiechnęłam się.
- The
Wanted ? Spoko. Musimy poznać Twoją siostrę. – uśmiechnął się. – A jeśli chodzi
o Ciebie, może uda mi się przekonać do naszej muzyki.
- O nie
! Nie zmusisz mnie do słuchania tego. Nie będziesz aż tak podły. – zrobiłam
minę zbitego psiaka.
-
Uwierz, nie jesteśmy, aż tak źli. – zaśmiał się słodko. Jaki ten chłopak jest
uroczy, o jejuniu.
- Może
kiedyś sama to ocenię. – uśmiechnęłam się lekko.
- Nie
kiedyś tylko w sobotę. Zrobisz mi tą przyjemność i dasz się zaprosić na nasz
koncert ? – spytał mnie chłopak. – poznasz chłopaków i dziewczyny.
- I
dziewczyny ? Jakie ? – lekko się zdziwiłam, bo o ile mi wiadomo 1D to boysband.
- No
tak. Ashley, Emmę i Danielle. Przyjaciółki.
-
Pomyślę. A na razie wchodź, bo zimno. – obdarowałam chłopaka ciepłym uśmiechem
i wepchnęłam do domu.
Siedzieliśmy
z Harrym w moim pokoju, bo jakoś nie miałam ochoty rozmawiać z Arturem lub
Kaśką. Razem postanowiliśmy, że dzisiejszy wieczór spędzimy na oglądaniu
filmów. Ja zajęłam się robieniem popcornu, a Hazza wybierał dzisiejszy
repertuar. Postawiliśmy na klasyki, czyli „Dracula”, „Kac Vegas”, „Titanic”,
„Toy Story” no i ja włączyłam polski akcent „Kołysankę”. Pominę fakt, że Harry
nic nie rozumiał, no dobra tłumaczyłam mu trochę, ale po 15 minutach znudziło
mi się to i chłopak skazany na samo oglądanie akcji. Muszę przyznać, nie
spodziewałam się, że spędzę dzisiejszy dzień tak miło. A to wszystko z pomocą
taty. Około godziny drugiej loczek zmył się do domu, a ja przesiąknięta wrażeniami
dzisiejszego dnia zasnęłam z uśmiechem na twarzy.
*z
perspektywy Ash*
[ 3 dni
później ]
Jestem
żałosna. Zawiodłam siebie, Alexa, dziadków, po prostu wszystkich. Nie
uwierzycie co się stało.. Kiedy w sobotę Alex poszedł do kolegi, ja pojechałam
do chłopaków i zostałam u nich na noc, następnego dnia siedziałam tam do
wieczora i jestem tak zajebistą siostrą, że zapomniałam o swoim bracie.
Wyobrażacie to sobie ? Babcia się na mnie wściekła, tak samo jak i ciotka, Alex
się gniewa, bo o nim zapomniałam, a ja nie umiem sobie tego wybaczyć. Wiecie co
jest najgorsze ? Dziadkowie postanowili, że zabierają małego do siebie.
Przecież ja bez niego nie wytrzymam. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, po
śmierci rodziców tylko on mi został. No racja, odkąd poznałam chłopaków, mniej
spędzam z nim czasu, ale to chyba nie powód żeby go zabierać do Polski.
Porażka, zawaliłam na całej linii. Leżałam na łóżku w pokoju, rozmyślając o tej
całej sytuacji, ale pomyślałam, że nie mogę marnować czasu. Muszę choć te ostatnie
chwile spędzić z Alexem, o ile on będzie chciał. Wyszłam z pokoju i skierowałam
się do sypialni brata. Zapukałam lekko i czekałam, aż się odezwie.
- Mogę
? – zapytałam, nie słysząc jego reakcji. – Alex, proszę, powiedz coś.
-
Nienawidzę Cię Ash. Zostawiłaś mnie samego i zapomniałaś o mnie. – spojrzał na
mnie zapłakanymi oczami. Możesz być z siebie dumna Ashley, doprowadziłaś do
płaczu siedmioletniego braciszka. – Odkąd poznałaś tych kolesi, oni są dla
Ciebie najważniejsi. Nie liczę się już dla Ciebie.
- Nie
mów tak. To nie prawda. Zawsze będziesz dla mnie najważniejszy. Przepraszam Cię
za sobotę. Ja tego naprawdę nie chciałam. – próbowałam mu wytłumaczyć, że tego
żałuję.
- Nie
wierzę Ci. – odwrócił się do mnie plecami. – Zmieniłaś się przez nich. To wszystko
ich wina !
- Nie
Alex, ja nadal jestem tą starą Ash. – powiedziałam ze łzami w oczach, nigdy nie
chciałam skrzywdzić młodego.
- Ale
ja tego nie widzę. Chciałbym spędzać z Tobą tyle czasu co kiedyś, bawić się,
wychodzić na spacery i do kina. – rozpłakał się na dobre.
-
Przepraszam Cię mały, żałuję tego jak się zachowywałam. – powiedziałam i
przytuliłam brata do siebie.
-
Ashley, ja nie chcę wyjeżdżać. Nie chcę lecieć do Polski. – powiedział wtulony
we mnie.
- Wiem
i przepraszam, to moja wina. – teraz i ja nie kryłam się ze łzami. – Spróbuję
porozmawiać z babcią.
- Ona
się nie zgodzi, zobaczysz. Babcia już dawno chciała żebyśmy byli blisko niej.
Tyle, że Ty jesteś już dorosła to weźmie tylko mnie. – szlochał mi w pierś.
-
Zobaczymy, na razie o tym nie myśl. – pogłaskałam go po głowie.
-
Ashley, ja nie chcę Cię zostawiać. Chcę zostać, tu z Tobą. W Polsce nie będę
mógł odwiedzać rodziców. – zawodził coraz bardziej.
-
Kochanie, posłuchaj. Co by się nie stało, nie ważne gdzie jesteś, nie musisz
odwiedzać cmentarza, żeby być blisko rodziców. A wiesz czemu ? Bo oni są zawsze
przy Tobie. O tutaj. – powiedziałam i wskazałam na jego serduszko.
-
Brakuje mi ich, nie chcę teraz i Ciebie stracić. Obiecaj mi, że zawsze będziesz
mnie kochała i będziesz mnie odwiedzać w Polsce.- poprosił.
- Mi
też ich brakuje, ale mamy siebie i damy sobie ze wszystkim radę. Zawsze Cię
będę kochała i zawsze będziesz moim małym braciszkiem. – powiedziałam i
ucałowałam go w czoło. – I przyrzekam Ci, że będziemy się widzieć w każde
wakacje, ferie, święta, a czasami będę przyjeżdżać na weekendy. Dobrze ?
-
Dobrze. Kocham Cię Ash. – powiedział, uśmiechając się przez łzy.
- Ja
Ciebie też kocham braciszku. – odpowiedziałam mu. – A teraz mam pomysł. Co
powiesz na to, abyśmy kupili orchidee i poszli na cmentarz. Chyba powinniśmy
opowiedzieć wszystko rodzicom. Co o tym sądzisz ?
- Masz
rację. Ale kupimy różową mamie ? – zapytał.
-
Oczywiście. A tacie jak zwykle niebieską. – uśmiechnęłam się. – Poczekasz
chwilkę na mnie ? Musze się przebrać. A Ty umyj buźkę w tym czasie, bo masz
całą czerwoną.
-
Dobrze, ale pospiesz się, nie chcę czekać. – zawołał, znikając już za drzwiami,
prowadzącymi do łazienki.
Zaśmiałam
się w duchu. Mam kochanego brata, każdy może mi go zazdrościć. Wybaczył mi coś
takiego, choć nie sądziłam, że będzie tak łatwo. Teraz muszę postarać się, aby
babcia zmieniła zdanie. A jeśli nie to muszę wymyślić coś, co pomoże mi
zatrzymać Alexa w Londynie.
Weszłam
do pokoju i stanęłam przed szafą. Z racji tego, że pogoda nie dopisuje, a udaję
się na cmentarz, postawiłam na czarne rurki, szarą koszulę i zamszowe butki.
<KLIK> Założyłam jeszcze pierścionek
i bransoletkę, które dostałam od mamy, a do brązowej listonoszki schowałam
portfel, chusteczki i telefon. Gotowa do wyjścia, zabrałam kurtkę i zeszłam
na dół, gdzie czekał na mnie Alex.
Zamówiliśmy
taksówkę, która po 5 minutach stała pod domem. Poprosiliśmy kierowcę, aby
zawiózł nas na cmentarz na obrzeżach Londynu. Po około 30 minutach jazdy
zatrzymaliśmy się przed wielką bramą, zapłaciłam kierowcy należną kwotę i
wysiadłam wraz z Alexem z taksówki. Udaliśmy się tak znaną nam drogą w stronę
nagrobka rodziców. Pierwsze co zrobiłam gdy zobaczyłam ich uśmiechnięte twarze
na zdjęciach to dałam upust swoim łzom. Nie mogłam zrozumieć. Czemu my ?
Dlaczego nam odebrano rodziców ? Przejechałam palcem po zdjęciu mamy i się
uśmiechnęłam. Mimo tego że bardzo mi ich brakuje i musze patrzeć jak Alex za
nimi tęskni, cieszę się, że już są bezpieczni, tam po drugiej stronie. Patrząc
tak na radosną mamę i roześmianego tatę ( Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy
tata robił to zdjęcie, stałam z mamą od strony fotografa i robiłyśmy dziwne
miny, tylko aby rozśmieszyć tatę. No i udało się, zdjęcie trafiło do dowodu,
prawo jazdy, paszportu i teraz tutaj. Wspomnienia zostają. ) pomyślałam sobie,
że oni nie chcieliby abym ciągle rozdrapywała stare rany i wylewała hektolitry
łez. Popatrzyłam na brata, który był tak podobny do taty i pomyślałam, że ja
przeżyłam wiele, ale co dopiero on ? W wieku 5 lat stracił obydwoje rodziców i
musiał zdać się na swoją 15-letnią siostrę. W prawdzie nigdy nie narzekał, że
jest mu ze mną źle, ale to normalne, że lepiej by było z rodzicami. Bo która piętnastolatka
wychowa lepiej dziecko niż rodzic ? Żadna, więc właśnie.
Na
cmentarzu spędziliśmy z Alexem ponad godzinę, tak jak zaplanowaliśmy
opowiedzieliśmy wszystko rodzicom, ja dodałam, że poznałam miłość swojego
życia, a chłopiec pochwalił się nową koleżanką. Kiedy zrobiło się chłodniej,
zadzwoniliśmy po taksówkę, która zawiozła nas pod sam dom. Zmęczeni dniem
zjedliśmy kolację i usiedliśmy przed telewizorem. Alex chciał obejrzeć ze mną
film, w normalny dzień zapewne bym mu nie pozwoliła, ale w końcu mamy wolne, bo
przerwa wiosenna. Przygotowałam popcorn, a chłopiec wybrał jakąś przygodówkę.
Mały był na tyle zmęczony, że po niecałych 20 minutach już smacznie spał.
*z perspektywy Emmy*
Od kilku dni myślałam co mam zrobić z Johnym. Muszę
przyznać, że rozmowa z Lou dużo mi dała, chłopak otworzył mi oczy. Zrozumiałam,
że tak naprawdę nie kochała mojego przyjaciela, a byłam z nim tylko i ze
względu na to, że nie chciałam go zranić. A moją prawdziwą miłością jest Zayn.
Nie wiem czy on coś do mnie czuje, ale może coś kiedyś wyjdzie. Jednego jestem
pewna, już nigdy nie będę z kimś, tylko po to aby go uszczęśliwić. No bo sami
powiedzcie, jeżeli okłamywałam Johna, to on nie mógł być szczęśliwy, prawda ?
No właśnie. Dlatego dziś spotkałam się z nim i wytłumaczyłam mu wszystko.
Powiedziałam mu, że go kocham, ale jedynie jak brata. On na początku stał
oszołomiony, ale potem wybaczył mi i ucieszył się, że byłam z nim na tyle
szczera aby wyznać mu prawdę. Muszę przyznać, że ja tez jestem z siebie dumna.
W końcu, nie każdy by tak potrafił, nie ?
Leżałam w łóżku i zastanawiałam się nad całym, dzisiejszym
dniem. Postanowiłam działać dalej. Wzięłam do ręki telefon i przez chwilę się
zastanawiałam czy dobrze robię. Chciałam napisać do Zayna. Po chwili namysłu
wystukała na ekranie:
„Dzień dobry wieczór
! Nie obudziłam ? Jeśli tak to przepraszam. Co powiesz na to : spacer, kino,
rozmowa, ja, ty, jutro ? E. x”
Leżałam chwilę myśląc, czy wysłać. Klik i za późno. Ale co
tam raz się żyje. Chociaż to rzadkość, żeby dziewczyna zapraszała chłopaka na
„randkę”, ale muszę. Postanowiłam działać, to muszę z nim sobie wszystko
wyjaśnić i przeprosić go za swoje zachowanie. Długo na odpowiedź nie musiałam
czekać, bo po 5 minutach usłyszałam sygnał wiadomości.
„Dobry dobry. Nie, jeszcze nie śpię. Woow.. Spodziewałem się
wszystkiego, ale nie tego, że mnie zaprosić na randkę. Hmm.. ale jestem na tak.
O 18 ? :) Z. Xx”
Myślałam, że nie będzie chciał odpisać, a co dopiero gdzieś
ze mną wyjść. Zaskoczył mnie. I jeszcze lepiej, on wie, że to randka. Nie może
wiedzieć, chyba muszę się z nim podroczyć.
„A czemu nie śpisz ? Dzieciaczku, już dawno po wieczorynce.
;p I w ogóle, czy ktoś mówi, że to spotkanie to „randka” ? ;> Co do godziny,
mi pasuje. Xx E.”
No to ciekawe co teraz odpisze. 5 minut…nic. 10 minut… nic.
Czyżby dzieciak zasnął ? Hahah, możliwe. A jednak. Znów sygnał informujący o
esie.
„Kto tu jest dzieciakiem, DZIECIAKU ? Hahaha. A mi, o ile
wiadomo, to grzeczne dziewczynki już dawno o tej porze powinny leżeć w łóżku.
:D I co do RANDKI, sposób w jaki mnie zaprosiłaś, wszystko mówi. :P Z. Xxx”
Przegiął pałę. Znowu zaczyna. Wkurza mnie, ale jest uroczy i
słodki. Hmm.. Trzeba coś wymyślić, żeby mu się odgryźć.
„Ty dzieciaku ! Znowu zaczynasz z tymi grzecznymi
dziewczynkami ? ;> Chyba wystarczająco Ci udowodniłam, że nią nie jestem.
Poza tym, czy ktoś mówi, że ja nie jestem w łóżku kochanie? ;> TA DOROSŁA.
Xxx”
Jak ja kocham się droczyć. Trzeba przyznać, że uparta jestem
po mamie i trudno mnie zgasić, ale przy tym chłopaku jest jakoś inaczej, jakoś
dziwnie. I znowu, wiadomość.
„Ejejej ! Jestem starszy od Ciebie. No właśnie niezbyt
wystarczająco. Ja z chęcią bym powtórzył. Kochanie ? Mów tak do mnie
częściej. A jesteś już łóżku ? ;> To
może ja tam wpadnę ? ;p Lecę spać, bo odpływam. Będę jutro o 18 po Ciebie.
Słodkich snów Emmo. Xxx Z.”
No jaki koleś. Jeszcze ma czelność mówić, że by to
powtórzył. Jaki pewny siebie. Lubiee too. Hahah. Oj tak Zayn, wpadaj kiedy
chcesz. – pomyślałam. Szybko mu odpisałam i nawet nie zorientowałam się a już byłam
w krainie Morfeusza.
_____________________________________________________________________
Hejo. ;3 Jest kolejny rozdział. ^^ Myślę, że wam się spodoba, chociaż mi wgl nie pasuje, ale trudno. Za kilka dni dodam ROZDZIAŁ SZESNASTY. A potem myślę o zawieszeniu bloga. Ale jeśli zdecyduje się na to zrobię osobny wpis. ;3 Na razie zostawiam was z czytaniem. ^^ Follow ?
@ohahehxd
Jeśli chcecie być informowane o nowych rozdziałach zostawcie w komentarzach swoje tt. ^^
Bużka. x