czwartek, 28 marca 2013

ROZDZIAŁ CZTERNASTY


*z perspektywy Louisa*

Obudziłem się z potwornym bólem głowy i Saharą w gardle. Gdy tylko próbowałem otworzyć oczy, ból przybierał na sile. Po kilku próbach jednak mi się udało, ale zastanawiał mnie fakt w jaki sposób znalazłem się w swoim pokoju. Ostatnie co pamiętam z wczorajszego wieczoru to, to że graliśmy w butelkę. Nieźle musieliśmy się bawić, jeśli jestem w takim stanie – pomyślałem. Rozejrzałem się po pokoju i zauważyłem śpiącego na drugim końcu łóżka Harrego. Ciekawe co on tu robi. Pewnie się zalał w cztery D. No ale w zasadzie to mu się nie dziwię. Opowiedział mi wczoraj jak potraktowała go ta dziewczyna. Nie zazdroszczę. W sumie to zastanawia mnie fakt czemu jeszcze jej nie poznałem, niby nie są razem, ale wcześniej Hazza zawsze przyprowadzał swoje wybranki do naszego domu. Dziwne. Nie budzą kędzierzawego udałem się do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic. Chłodna woda pomogła trochę z bólem głowy, ale nadal czułem okropną suchość w gardle. Kiedy wyszedłem z kabiny wytarłem się do sucha, zawinąłem ręcznik wokół bioder i wróciłem do pokoju. Loczek nadal spał, pomyślałem że nie będę go budził. Ubrałem się więc w garderobie w czystą bieliznę oraz dresy i zszedłem na dół aby ugasić pragnienie. Schodząc na dół usłyszałem, że ktoś urzęduje w kuchni. Zdziwiłem się, bo to się rzadko zdarzało żeby któreś z nas wstawało o tej porze i to po imprezie. Kiedy chciałem wchodzić do kuchni, ktoś otworzył drzwi i tym samym uderzył mnie prosto w nos.
- Przepraszam. Nie chciałam. Nic Ci nie jest ? – gadała jak nakręcona, co się okazało Emma.
- Spoko, nic mi nie jest. Tylko gdybyś mogła, ton niżej poproszę. – uśmiechnąłem się.
- Kacyk ? – zaśmiała się. W zasadzie to jej nie znałem. Ale wydawała mi się miła dziewczyną, która skrywa się za maską.
- Tak jakby. – odwdzięczyłem się tym samym.
- No u mnie podobnie. Pogrzebałam trochę i znalazłam sobie aspirynę. Chyba nie masz mi tego za złe ? – spojrzała na mnie.
- Nie no co Ty. – odparłem. – Gdzieś się wybierasz ? – spojrzałem na jej torebkę i kurtkę, które trzymała w dłoni.
- Yy.. No miałam właśnie wracać do domu. Uciekam od Zayna. – ostatnie zdanie dopowiedziała cicho, ale nie na tyle abym nie usłyszał.
- Od Zayna ? – spytałem zdziwiony.
- Yy.. Jeśli można to tak nazwać.
- Czemu ? Zaszło coś pomiędzy wami ? – spytałem zaciekawiony.
- Chyba nie chcę o tym rozmawiać. – odparła zawstydzona. Uhuhu. Albo mi się zdaje, albo Malik wpadł w oko Em.
- Oj no weź. Wujek Tommo zawsze Ci dobrze poradzi. – powiedziałem z uśmiechem na twarzy, ciągnąc dziewczynę z powrotem do kuchni. – Siadaj i gadaj mi tu.
- Ale co mam Ci powiedzieć ? –spytała lekko speszona.
- Wszystko. Czemu chcesz przed nim uciec ? Coś się stało ? – rzucałem pytaniami w stronę szatynki.
- No tak jakoś nie mam ochoty go widzieć. A czy coś się stało ? Raczej nie, pomijając fakt, że Malik mnie pocałował i od tej pory nie zamieniliśmy słowa. – powiedziała i zarumieniła się.
- Pocałował Cię ? Kiedy ? – spytałem, bo nie miałem o tym pojęcia.
- No wtedy kiedy byłam u was pierwszym razem. Głupio mi teraz w jego towarzystwie.
- Ale czemu ? Podoba Ci się ? – spytałem, choć można powiedzieć że odpowiedź na to pytanie już znam.
- Zayn ? Nie no co Ty. Mam chłopaka. – odparła jednak nie patrząc mi w oczy.
- Jedno nie wyklucza drugiego. Więc jak ? – dociekałem.
- Szczerze ? Podoba mi się. Nawet bardzo, ale to nie ważne. Bo jestem z Johnym, a ja nie chcę go skrzywdzić. – powiedziała, a ja zauważyłem łzę, która samotnie spływała po jej policzku. Starłem ją szybko i podniosłem jej podbródek tak, aby na mnie spojrzała.
- Ej mała, nie płacz. Posłuchaj. To że jesteś z Johym, a podoba Ci się Malik to normalne. Bardzo często się coś takiego zdarza. A teraz powiedz mi, ale szczerze. Tak naprawdę kochasz Johna ? – spojrzałem jej w oczy.
- Tak. Chyba. Nie wiem już nic. Kocham go, ale chyba tylko jak przyjaciela. Znamy się od trzeciej klasy i John to najlepszy przyjaciel jakiego miałam, ale chyba nic innego do niego nie czuję. Tyle, że teraz z nim chodzę i nie chciałabym go zranić. – powiedziała i rozpłakała się.
- Nie płacz ! Słyszysz ? To w niczym nie pomoże. Musisz zrozumieć, że jak go okłamujesz i nie mówisz mu całej prawdy to też go ranisz. On wierzy w twoje uczucia i myśli, że Ty go kochasz. Musisz mu powiedzieć jaka jest prawda. A jeśli jest Twoim prawdziwym przyjacielem to wybaczy Ci to i będzie się zachowywał tak, jakby nie było całej sprawy. – pocieszałem dziewczynę.
- Dziękuję Louis. Jesteś kochany. – wyszlochała i przytuliła mnie.
- Nie ma sprawy mała, w końcu od czego są przyjaciele. – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czubek głowy. – A teraz nie myśl o tym. I mam do Ciebie prośbę.
- Jaką ? – zapytała podnosząc na mnie wzrok.
- Jestem nogą w kuchni, pomożesz mi zrobić śniadanie ? – zrobiłem oczy kota ze Shreka
- Pewnie. W końcu jestem Ci dłużna. – odparła uśmiechając się. – Może zrobimy naleśniki ? Oni też będą głodni kiedy wstaną.
- Mi pasuje. – odpowiedziałem i zabraliśmy się do pracy.
Wyjąłem wszystkie składniki o jakie poprosiła mnie Emma i to tyle jeśli chodzi o moją pomoc w śniadaniu. Dziewczyna smażyła placki bogów, a ja zabrałem się za nakrycie stołu, wyjąłem jeszcze dżem, czekoladę, truskawki, bitą śmietanę oraz marchewki dla siebie i to wszystko ustawiłem na stole. Kiedy szatynka wyjmowała ostatnią porcję naleśników na talerz, w kuch zjawili się pozostali.
- Zapraszamy na śniadanie. – powiedziałem teatralnym głosem i gestem zaprosiłem wszystkich do stołu.
- Naleśniki ! O boże ! Kocham was. – wrzasnął Niall i już pałaszował swoje śniadanie.
- Jak dziecko. – powiedziała rozbawiona Ashley i usiadła koło swojego chłopaka. Muszę przyznać, że ta dwójka pasuje do siebie. Takie urocze miśki.
- Musisz się przyzwyczaić. On już raczej się nie zmieni. – poinformowałem blondynkę.
- No i bardzo dobrze. To mój mały głodomorek. – zaśmiała się i uszczypnęła Irlandczyka w polik.
Kiedy wszyscy usiedli do stołu spojrzałem na Emmę, która była wpatrzona w zawartość swojego kubka. Kopnąłem ja lekko pod stołem, kiedy podniosła wzrok, posłałem jej pocieszający uśmiech, który odwzajemniła. Po skonsumowanym posiłku większość z nas udała się do salonu. Jedynie Zayn i Harry udali się do swoich pokoi. Malik zapewne odespać noc, a Harrego rozumiem. Zawsze się tak zachowuje kiedy dziewczyna złamie mu serce. Z racji tego, że dziś niedziela, którą mamy wolną, oddaliśmy się słodkiemu lenistwu.

*z perspektywy Julii*

Całą sobotę i połowę dzisiejszego dnia myślałam o całym zajściu z Harrym. Nadal nie wiem co zrobić. To wszystko jest za trudne. Czuję coś do niego, ale nie chcę mu o tym mówić, bo boję się, że mnie zrani. Taa, Julia Krakowiak boi się stawić czoła miłości. Jeszcze tydzień temu byłam w Polce  z Maćkiem i gdyby nie to jak mnie potraktował ostatniego dnia, zapewne teraz nie myślałabym o Loczku. Chyba wam nie wspominałam, ale dzień przed przeprowadzką chciałam spotkać się z chłopakiem, aby się pożegnać. Na moje nieszczęście weszłam do pokoju Maćka, w chwili gdy on całował się z jedną dziewczyną ze starej klasy. A mieliśmy utrzymać nasz związek, Maciek miał przyjechać do mnie niedługo, a tu co ? Dowiaduję się, że on miał inną. Świetnie po prostu. Ale nie ważne, chce o nim zapomnieć raz na zawsze. Dopiero teraz zauważyłam, że moje policzki znowu są mokre. Coś jest ze mną nie tak, coraz częściej płakałam. W Polsce to było rzadkością, coś mi się zdaje, że ta przeprowadzka nieźle mnie zmieni. Położyłam się na łóżku przytulając do siebie Tadeusza. Możecie uważać mnie za dziwną, że w wieku 17 lat nadal mam maskotkę, ale to pamiątka po tacie. Tego też chyba nie wiedzieliście, ale mojego taty zabrakło. Zmarł na białaczkę kiedy miałam 10 lat. Bardzo mi go brakuje, bo to zawsze z nim miałam lepsze kontakty. To on zawsze mi pomagał, to on pocieszał po pierwszym złamaniu serca w podstawówce. Był dla mnie niczym przyjaciel. Ostatni rok przed śmiercią był dla niego jak i dla mnie i Kasi bardzo trudny. To było okropne przeżycie przyglądać jak tata się męczy. I jeszcze ta świadomość że nie możemy mu pomóc.
Wzięłam do ręki ramkę ze zdjęciem, na którym staliśmy ja, tata i Kasia. To był jeszcze ten czas kiedy się nie kłóciłyśmy i byłyśmy kochającymi się siostrami. Brakuje mi tego, bo wraz z odejściem taty, odeszło coś, co łączyło naszą rodzinę w jedność. Ja z Kaśką zaczęłyśmy się kłócić, mama coraz częściej nie wracała na noc, jak się później okazało, spotykała się z Arturem. Nie mam jej tego za złe, ale wtedy oddaliła się od nas jeszcze bardziej i można powiedzieć, że to tez po części jej wina, że jestem taka dla ludzi. Po prostu zawiodłam się na najbliższych, wiele osób mnie zraniło i to, że jestem oschła jest dla mnie taką bariera ochronną. Jedynie w towarzystwie babci i na cmentarzu, przy grobie taty, nadal była tą starą Julką. Spojrzałam na uśmiechniętą twarz taty i łzy same cisnęły mi się na poliki.
- Tato, czemu mi to zrobiłeś ? Czemu mnie zostawiłeś ? Nie radzimy sobie bez Ciebie ! Nie widzisz tego ?! Nie wiem  co robić, nie ma mi kto pomóc. – szlochałam wpatrzona w zdjęcie. – Nie możesz mi jakoś pomóc ? Proszę. Chciałabym Cię jeszcze spotkać. Chciałabym, żeby wróciła nasza stara rodzina. Ta ze zdjęcia, zawsze radosna. Kocham Cię tato, ale tez nienawidzę za to że mnie opuściłeś.
Możecie uważać mnie za walnięta, że gadam ze zdjęciem. Ale ja w to wierzę, że tata jest przy mnie i słucha wszystkiego co do niego mówię. Zmęczona dzisiejszym dniem zasnęłam. Ale to było coś innego, po wielu prośbach, przyśnił mi się tata i mogłam go wreszcie zobaczyć.

Stałam na jakiejś polanie, był słoneczny dzień, a wokół żywej duszy. W pewnej chwili zza drzewa wyszła jakaś postać, wyjątkowo znajoma postać. Na początku nie dowierzałam. Przecież to nie możliwe, żeby tata tu był. A może to ja jestem tam. Zbliżyłam się powoli do niego, jednak nie zaczęłam rozmowy. Staliśmy chwilę w ciszy, którą przerwał mój ojciec.
- Witaj córeczko. – uśmiechnął się w ten swój sposób i wyciągnął ręce w moją stronę.
- Jak .. ? W jaki sposób ? Nic nie rozumiem. Dlaczego ja Cię widzę ? – pytała nadal oszołomiona.
- Nie mogłem patrzeć na to jak cierpisz i nie masz z kim porozmawiać. A poza tym tak długo prosiłaś o spotkanie, więc jestem. Przyszedłem do Ciebie we śnie. – wytłumaczył.
- Tęsknie tato. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo. – wtuliłam się w ojca i w tej chwili poczułam jak słone łzy moczą jego koszulkę.
- Ja też kochanie tęsknię. Najwidoczniej tak musiało być. Ale nie rozmawiajmy o tym. Jestem tu w innej sprawie. – uśmiechnął się. – Masz problem prawda ? Jesteś zagubiona ?
- No tak. Chyba wiesz o co chodzi. W końcu cały czas z Tobą rozmawiam. – odparłam.
- No tak wiem i widzę. Ale opowiedz mi wszystko od początku. – poprosił.
Opowiedziałam mu wszystko. Od tego jak przyłapałam Maćka na pocałunku, poprzez poznanie Harrego i sytuację z piątku. Wytłumaczyłam mu też, że lubię lokersa, ale boje się angażować w jaki kimkolwiek związek, myślę, że to za  wcześnie, w końcu dopiero co skończyłam związek z Maćkiem. Przez ten cały czas wylałam chyba cały zapas łez jaki miałam. Tata nie przerywał mi, tylko uważnie słuchał, przetwarzając każde wypowiedziane przeze mnie słowo.
- Posłuchaj księżniczko. – uwielbiałam kiedy tak do mnie mówił. – Doskonale Cię rozumiem, że boisz się zagłębiać w tą znajomość. To normalne po takich przejściach, ale nie możesz wyżywać się na Harrym. On niczego nie jest tu winien. Musisz nauczyć się panować nad emocjami. Gdzie podziała się moja słodka, wrażliwa Julcia ?
- Nie ma już jej. Odeszła razem z Tobą. – odparłam spuszczając wzrok.
- Właśnie nie. Mylisz się skarbie. Ona wciąż jest. A wiesz gdzie ? O tutaj. – powiedział i pokazał na moje serce. – Musisz pozwolić jej powrócić, bo to Ty ją blokujesz. Nie pozwalasz jej powrócić.
- Ale skąd to wiesz ? Ja się tato zmieniłam. Wszyscy się zmieniliśmy po Twoim odejściu. – odpowiedziałam smutno.
- Zawsze pozostaje w nas cząstka starej osobowości. I to zależy tylko od nas czy chcemy powrócić do niej czy dalej się zmieniać. – odparł.
- No dobrze, ale to nie rozwiązuje problemów. Co mam zrobić z Harrym ? – spytałam, bo dalej tego nie wiedziałam.
- To rozwiązuje kłopoty w 50%. A na początek radzę Ci przeprosić Harrego. W sumie nie powinienem Ci mówić, bo to wbrew zakazom. Ale przyglądam się czasami temu chłopcu i on cierpi. Co do Twoich dalszych poczynań, to ja już nie mogę Ci pomóc. To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie czy chcesz coś z tym zrobić. – odpowiedział mi spokojnym głosem. Właśnie to kochałam w tacie. Nigdy nie podejmował za mnie decyzji,  dawał mi wolna wolę.
- Czyli znasz trochę Harrego ? Jaki on jest ? – zapytałam.
- Znam, ale nie możesz poznać go przeze mnie. To jest twoje zadanie. Musisz go poznać przez rozmowę. – uśmiechnął się. – Mogę Ci tylko powiedzieć, że to dobry chłopak. Często zagubiony i popełnia błędy jak każdy nastolatek, ale zadurzył się w Tobie po uszy.
- Serio ? – zaśmiałam się.
- O i wraca moja stara Julcia. – dołączył do mnie i razem się zaśmialiśmy. - Naprawdę tego nie zauważyłaś ? Przecież to widać jak na Ciebie patrzył. Musisz się jeszcze wiele nauczyć kochanie.
- Nie wiedziałam. Wiem, że muszę i mam nadzieję, że pomożesz mi w tym. Bo chyba będziesz mógł powtarzać takie sny ? – zapytałam, na co on skinął głową. – Dziękuję tato. Za wszystko.
- Nie musisz dziękować. Przecież wiesz, że dla swojej księżniczki zrobiłbym wszystko. – uśmiechnął się i ucałował mnie w czoło.
- Kocham Cię tato. – powiedziałam.

Po chwili otworzyłam oczy i znajdowałam się z powrotem w swoim pokoju. Nadal nie dowierzałam, że przyśnił mi się tata. Chociaż nie, to było zupełnie inne przeżycie niż sen. Ale mniejsza o to, najważniejsze, że miałam możliwość porozmawiać z tatą, a on był w stanie mi pomóc. Wiedziałam co mam zrobić i na początek wybrałam numer Harrego. Jeszcze nie myślałam, co mam mu powiedzieć, ale od czegoś muszę zacząć. Jeden sygnał… drugi… , trzeci… poczta. Nie poddawałam się i kontynuowałam.

*z perspektywy Harrego*

Od piątkowego wieczoru nie mam na nic ochoty. Przyznam szczerze, że wczorajsza impreza pomogła mi na chwilę zapomnieć o Julce, ale na długo to się nie zdało. Jestem pojebany. Czemu musiałem zakochać się akurat w niej. Przecież od razu było widać, że ona nie będzie zainteresowana mną. Ehh.. Siedziałem sam w pokoju kiedy reszta spędzała czas razem, w salonie. Ja nie miałem nastroju na oglądanie filmów, wolałem poleżeć na łóżku wpatrując się w sufit. Przyznacie, że to bardzo interesujące zajęcie. W pewnym momencie usłyszałem dzwonek charakterystyczny dla iPhona, spojrzałem na ekran i doznałem szoku. Nie uwierzycie kto dzwonił.. To była Julka. Nie spodziewałem się. Może i czekałem na to, żeby się odezwała, ale w chwili gdy zobaczyłem połączenie od niej, nie miałem ochoty z nią rozmawiać. Telefon przestał dzwonić, a ja dalej wpatrywałem się w czarną powierzchnię. Dziewczyna jednak nie chciała się poddać, chwilę po nieodebranym połączeniu zadzwoniła znowu. Tym razem postanowiłem odebrać.
- Halo ?
- Harry ? – usłyszałem głos, który mnie tak urzekł.
- Yhym.
- Dobrze. Yyy… Możemy się spotkać ? – zapytała niepewnie.
- Po co ? – odpowiedziałem bez żadnych emocji, jednak w środku ledwo co dawałem radę.
- Chciałabym porozmawiać. Proszę.
- Yhym. Będę za pół godziny. – odpowiedziałem i rozłączyłem się.
Podniosłem się z łóżka i zabierając bluzę z krzesła, udałem się na dół. W salonie, tak jak przypuszczałem , siedzieli wszyscy, nawet Danielle przyszła. Chciałem wyjść, tak aby mnie nie zauważyli, jednak nie udało mi się to.
- Gdzie idziesz ? – zapytał Lou.
- Yy.. Na spacer. – skłamałem, nie chciałem żeby wiedział, że idę do Julki.
- Iść z Tobą ? – spytał z troską w oczach, on jako jedyny wiedział że poznałem tą dziewczynę.
- Nie, spoko. Siedź i oglądaj. – uśmiechnąłem się i opuściłem dom. Jednak Louis nie chciał dać za wygraną, wybiegł za mną.
- Harry ! – zawołał mnie zanim opuściłem posesję. – Lecisz do niej ?
- Yhym. – odparłem.
- I po co ? Nie warto stary. – on uważał, że zasługuję na lepszą dziewczynę, a po tej akcji powinienem o niej zapomnieć.
- Zadzwoniła, że chce pogadać. Nie chcę jej przekreślać. Zależy mi na niej Lou. Ty tego nie zrozumiesz. Będę wieczorem. Na razie. – powiedziałem i wyszedłem jak najszybciej.
Po 20 minutach spaceru byłem przed domem Julki. Obawiałem się tego spotkania. Zastanawiał mnie fakt, po co chciała się spotkać. No ale zaraz się dowiem. Wdech, wydech, wdech, wydech… ogarnij się Styles.  Zapukałem i czekałem aż ktoś mi otworzy. 

________________________________________________________________________

Jest kolejny ! ;3 Mi osobiście się nie podoba, ale są gusta i guściki. Mam nadzieję, że jakiejś tam grupie osób będzie pasował. :) Z racji tego, że mam skręconą nogę i nie będę pomagać przy świętach, nadrobię trochę w pisaniu i obiecuję, że kolejny rozdział pojawi się w niedziele/poniedziałek. 

A jeśli chodzi o święta. 
Życzę wam mile spędzonych świąt w gronie rodziny. Mnóstwa smakołyków na stołach, aby te dodatkowe kilogramy po świętach poszły w czyczki a nie tyłek. A w dyngusa kilku wiader wody, ale patrząc za okno można powiedzieć, że śniegu. A na koniec spełnienia najskrytszych marzeń i spotkania swoich idoli. 

Bużka. x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz