czwartek, 28 lutego 2013

LISTEN TO ME !

Postanowiłam, że na razie nie będę dodawać nowego rozdziału. Wiem, że niektórych zawiodę tym, ale niestety. Nie mam dla kogo pisać, a przynajmniej tego nie widzę. Zero nowych komentarzy i tylko 4 osoby w ankiecie. ;c Nowy rozdział się pojawi kiedy zauważę 5 komentarzy. To wcale nie tak dużo, a ja będę widzieć różnicę. :) Mam nadzieję, że nie gniewacie się na mnie ? ;> 
Buźka. x 


środa, 27 lutego 2013

ROZDZIAŁ ÓSMY


no więc rozdział może was troszkę zaskoczyć, ale co mi tam. tak też można. xd Julka jak to czytała to się popłakała, ale ona jest inna i płacze w 1/3 tego opowiadania. xD Szczerze to mi się on nie podoba, jedynie końcówka może być, ale nie ważne. ;d dodaję teraz, ale oczywiście jutro będzie kolejny. :) 
Buźka. x

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
______________________________________________________________________________

*z perspektywy Ash*

Czegoś takiego co miało miejsce pół godziny temu, w pokoju Harrego nie spodziewałam się, nie po nim. Wcale się nie dziwię Niallowi, że tak zareagował. Ale na szczęście teraz siedzę koło mojego blondaska. Tak, mówię mojego, bo po tej sytuacji jestem pewna co do swoich uczuć. Ale na razie nie zdradzę tego chłopakowi. Nie chcę zapeszać. W końcu on jest gwiazdą, może mieć każdą, nie mogę być pewna czy mówi prawdę o tym że coś do mnie mówi.
- Co robimy miśki ? – zapytał już opanowany Niall.
- Wiesz, my będziemy się już zbierać. – powiedziałam spoglądając na chłopaka.
- Ale czemu ?! – krzyknęli w tym samym momencie Lou z Alexem.
- Widzę że się polubiliście. – zaśmiałam się. – Ale niestety, musimy iść. Ja z Alexem mamy jutro szkołę. Młody musi się wyspać, a ja zajrzeć do książek.
- Oj nie udawaj że taka pilna jesteś. Jestem pewien że nie spojrzysz dziś na książki. – zaśmiał się mulat.
- Pruj wersalkę ciulu. – odgryzłam mu się uderzając go poduszką.
- No to jeśli musisz to was odwiozę. – zaproponował Niall.
- Z chęcią skorzystamy. – posłałam mu promienny uśmiech.
Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i w chwili gdy mieliśmy wychodzić drzwi się otworzyły, a w nich stanął Liam z uroczą brunetką o nieco egzotycznej urodzie. Ile ja dałabym za takie włosy. – pomyślałam, przypatrując się burzy loków na głowie dziewczyny.
- O zbieracie się już ? – zapytała Li.
- No jak widać. I tak już się zasiedzieliśmy. – odparłam.
- Hej. Jestem Danielle, dziewczyna Liama. A Ty jesteś Ash ? – zapytała, na co ja skinęłam głową. – Miło mi Cię poznać.
- Mi ciebie również. – uśmiechnęłam się i przytuliłam dziewczynę. – A to mój młodszy braciszek, Alex .
- Cześć mały. – przywitała się z chłopcem.
- Hej. – powiedział lekko oburzony.  – Powiecie mi czemu wszyscy mówią na mnie „mały” ?
- No bo jesteś takim małym słodziakiem. – powiedział Lou łapiąc go za policzki.
- Ej ! Nie będę z Tobą więcej grał. – powiedział my Alex.
- Nie zrobisz mi tego. Przecież Ty jesteś takim grzecznym dzieckiem . – próbował go udobruchać, na co Chłopiec tylko się uśmiechnął.
- No dobra Alex, idziemy. – poinformowałam. – Miło było Cię poznać. – skierowałam się do Danielle i przytuliłam ją na pożegnanie.
- Mi Ciebie również. Mam nadzieję że wkrótce znów się spotkamy. – uśmiechnęła się.
- Też mam taką nadzieję. Cześć chłopaki. – krzyknęłam opuszczając ich dom.
- Niedługo wrócę. – zawołał jeszcze na odchodne Niall.

Droga powrotna minęła nam szybko, po 20 min parkowaliśmy pod moim mieszkaniem. Dałam Alexowi klucze, mówiąc że zaraz przyjdę. Ten tylko pożegnał się z Niallem i zniknął za drzwiami frontowymi.
- Dziękuję za tak miły dzień. – uśmiechnęłam się do chłopaka.
- To ja dziękuję że chciałaś do mnie przyjechać. Nie ukrywam że troszkę inaczej sobie wyobrażałem ten dzień, ale pomijając jeden incydent było świetnie. – odparł. Wspomnienia o tej próbie pocałunku nie należały do najmilszych, zarówno dla mnie jak i dla Nialla. – To kiedy się teraz zobaczymy ?
- Nie mam pojęcia. Nie wiem czy będę miała czas na tygodniu. Odezwę się w razie czego. – odpowiedziałam na zadane mi pytanie.
- No dobrze. Ale mam nadzieję że to nastąpi jak najszybciej. – uśmiechnął się.
- Pożyjemy, zobaczymy. – odparłam.
- Pa ślicznotko. – zaśmiałam się.
- Pa przystojniaku. – puściłam mu oczko i opuściłam samochód.
Czekałam aż odjedzie. Gdy tylko zniknął za zakrętem weszła do środka. Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej na podłogę. O MÓJ BOŻE ! Ja się zakochałam. – krzyczałam w myślach.

*z perspektywy Nialla*

Miałem plany, aby pogadać z Harrym po powrocie do domu. Byłem na niego wściekły. Jak on mi mógł coś takiego zrobić ? Przecież jestem jego przyjacielem. A takich rzeczy się nie robi przyjacielowi. Przecież mieliśmy zasadę w zespole, że żaden nie będzie odbijał dziewczyny drugiemu. Gdy dojechałem, wszedłem prędko do domu i już miałem wchodzić na górę kiedy to Liam mnie zatrzymał.
- Stary, nie wiesz co się stało Loczkowi ? – zapytał jak zawsze zatroskany.
- Wiem i właśnie chcę to z nim wyjaśnić. – powiedziałem oschle.
- Co jest ? – drążył temat.
- Nic, a co ma być ? – odpowiedziałem.
- No nie wiem i dlatego pytam. Jak będziesz chciał pogadać to wiesz gdzie mnie szukać. – powiedział i wrócił do reszty. A ja pobiegłem na górę i nie pukając wszedłem do pokoju Hazzy.
- Nie nauczyli Cię że się puka ? – powiedział nawet na mnie nie patrząc.
- Chyba musimy pogadać. – powiedziałam jak najspokojniej.
- No chyba nie mamy o czym. Przecież nic się nie wydarzyło a Ty robisz wielką aferę. – prychnął.
- Kurwa, Harry. Ale powiedz czemu mi to chciałeś zrobić ? Czy ja Ci coś zrobiłem ? – podniosłem nieco głos.
- Tobie nic nie chciałem zrobić. Przecież to nie Ciebie chciałem pocałować. A tak mało brakowało. Ehh. – powiedział. – Podoba mi się Ash. Wiem że to Ty ją pierwszy poznałeś, ale będę was pilnował. Kiedy Tobie się nie uda wtedy ja wykorzystam okazję i się do niej zbliżę.
- Czy Ty siebie słyszysz ?! – krzyknąłem. – Jesteś pojebany. Nawet się nie waż dotknąć Ashley. I nie mieszaj się pomiędzy nas. To nie Twoja sprawa. Nie pozwolę Ci jej skrzywdzić.
- Dobra, dobra. – odparł od niechcenia.
- A tylko się o czymś dowiem to pożałujesz. – wysyczałem przez zaciśnięte zęby.
- Gówno mi zrobisz. – prychnął. – Ona i tak będzie moja. Spójrz na siebie, niby co ona w tobie widzi ?
W tym momencie nie wytrzymałem. Rzuciłem się na Harrego, po chwili obydwaj leżeliśmy na podłodze, jednak to ja byłem na górze. Okładałem jego twarz pięściami do momentu kiedy to chłopaki wpadli do pokoju i odciągnęli nas od siebie.
- Czy wyście oszaleli ?! – wrzasnął Zayn.
- Co tu się dzieje ? – krzyknął Liam.
- Nic Ci nie jest Harry ? – zapytał zatroskany Lou. No tak w końcu najlepsi przyjaciele.
- Nic się kurwa nie dzieje. – krzyknąłem, wybiegając z pomieszczenia i udając się jak najszybciej do swojego pokoju.
Wpadłem tam, zamknąłem drzwi na klucz i zjechałem po nich na podłogę. Nie wytrzymałem już, musiałem dać upust emocjom i po prostu się popłakałem. Osoba przyglądająca się z boku pomyślałaby „cienias”, ale to nie jest takie proste jak się wydaje. Od początku istnienia zespołu to ja jestem tym najgorszym i najbrzydszym. Wiele osób hejtuje mnie na twitterze. Niby tacy wielcy fani, a wypisują że zespół byłby lepszy beze mnie, że ja się tam nie nadaję, że nie sięgam do pięt chłopaków, a urodą od nich odstaję. Przez takie osoby straciłem poczucie własnej wartości, stałem się nieśmiały i zamknięty w sobie. Właśnie przez to jaki jestem, a właściwie jaki byłem nie mogłem znaleźć dziewczyny. Na randki chodziłem tylko z laskami które były ze mną ze względu na sławę lub kasę. I kiedy wreszcie poznaję Ash, której spodobał się ten prawdziwy Niall, ale nie jeden z One Direction wszystko musi zniszczyć Harry. Myślałem że jest moim przyjacielem, ale czy przyjaciel obraża drugiego, czy próbuje mu odebrać dziewczynę i czy jest wobec niego tak podły ? No raczej nie. Rozmyślałem tak, nie zwracając uwagi na to jak ktoś dobija się do moich drzwi.
- Niall, otwórz te cholerne drzwi ! – krzyczał Zayn.
- Zostaw mnie. Chcę być ! Sam nie rozumiesz ?! – odpowiedziałem na tyle głośno żeby mnie usłyszał.
- Nie odejdę dopóki mi nie otworzysz. – powiedział już spokojniej. Wiedząc że nie odpuści, powoli podniosłem się. Kiedy otworzyłem nawet nie patrząc na przyjaciela odwróciłem się i poszedłem usiąść na łóżku. Schowałem twarz w dłoniach i czekałem aż Zayn się odezwie.
- Powiesz mi co się stało ? – spytał.
- Raczej nie chcę o tym mówić. – odparłem.
- Na pewno ? Jak się wygadasz będzie Ci lepiej. – nie poddawał się.
- Na serio chcesz tego słuchać ?
- No przecież jestem od tego, jestem Twoim przyjacielem stary. – odparł klepiąc mnie po plecach.
- Spoko. Harry próbował pocałować Ash. A jak chciałem z nim pogadać powiedział że ona i tak będzie niego. Że jak nam nie wyjdzie to on skorzysta z okazji i on nie wie co taka dziewczyna widzi we mnie. – mówiąc to moje oczy automatycznie wypełniły się łzami.
- Ale że co ? Harry ? Przecież to do niego nie podobne ? –gadał niedowierzając mulat.
- A jednak. Już wiesz, mogę zostać sam ? – zapytałem.
- No jeśli chcesz. Jak coś wiesz gdzie mnie słuchać. – powiedział podnosząc się, przy drzwiach zatrzymał się jeszcze aby mi powiedzieć. – Będzie dobrze Niall.  Harremu przejdzie. W końcu jesteśmy przyjaciółmi.
No i zostałem sam. Przetwarzałem w głowie ostatnie słowa Zayna : „W końcu jesteśmy przyjaciółmi.” . Chyba chciał powiedzieć że oni są przyjaciółmi. Od zawsze czułem że do nich nie pasuję. Najbliżej byłem właśnie z Zaynem. To do niego zawsze szedłem gdy miałem kłopoty, to jemu zawsze mogłem się wygadać. Gdyby poszedł do Lou albo Hazzy musiał bym się przygotować na drwiny np. z tego powodu że nie umiem poradzić sobie z dziewczyną. Ale ja nie jestem taki jak oni. Dziewczyna to dla mnie nie jest tylko kawał mięsa i zabawka na chwilę. Jak się zakochuję to na poważnie i tym razem tak jest. A Zayn niby taki badboy, ale wewnątrz jest wrażliwym romantykiem i umie doradzić jak nikt inny, idealny przyjaciel mógłbym rzec.
Wstałem niechętnie z łóżka, wziąłem czystą bieliznę z szafy i poszedłem do łazienki z zamiarem wzięcia orzeźwiającego prysznica. Z tych wszystkich emocji nawet nie jestem głodny, ale to nawet dobrze. Kiedy skończyłem, wskoczyłem szybko pod kołdrę i wziąłem do ręki telefon. Chciałem napisać esa do Ash, ale nie wiedziałem co miałbym jej napisać. Zostałem przy tym : „ Dziękuję jeszcze raz za dzisiejszy dzień. Mam nadzieję że przygotowana na jutrzejszy dzień. :> Jak dostaniesz jakąś ładną ocenę będzie nagroda. :D Słodkich snów księżniczko. <3  Niall. Xxx”. Gdy tylko wysłałem wiadomość pogrążyłem się w rozmyślaniu o dzisiejszym dniu. Coraz częściej myślałem nad odejściem z zespołu. Nie doczekałem się odpowiedzi na smsa, bo po ok 15 min odpłynąłem.

Obudziłem się po 11. W nocy nie mogłem spać więc sporo myślałem i już wiem co mam zrobić. Nie wiem jak chłopaki zareagują na moją decyzję, ale trudno ja zdania nie zmienią. Mam nadzieję że wyjdzie mi to na dobre. Wygrzebałem się z łóżka i poszedłem pod szybki prysznic. Następnie ułożyłem włosy i ubrałem musztardowe rurki z opuszczanym krokiem i do tego bluzę z wizerunkiem tygrysa. Zszedłem na dół i nie zaglądając do salonu gdzie zapewne siedziała reszta udałem się do kuchni. Zjadłem kilka kanapek, popiłem kawą i poszedłem do chłopaków. Tyle myślałem nad tym co mam im powiedzieć, ale teraz wszystko wydawało mi się nieodpowiednie. Pójdę na żywioł. – pomyślałem zanim wszedłem do pomieszczenia.
- Hej – przywitałem się z wszystkimi, omijając Harrego.
- No cześć część. Już po śniadaniu ? – dopytywał Liam.
- Tak. Chłopaki. – przerwałem- muszę z wami pogadać.
- No słuchamy Cię blondynku. – powiedział jakoś tak dziwnie Lou, chyba ma mi za złe to że wczoraj pobiłem Hazzę. No trudno, to mam jeszcze jeden argument co do mojej decyzji.
- W nocy wiele myślałem o zespole, sobie, fanach itp. I podjąłem pewną decyzję. – tu mała przerwa na wdech i wydech. – Odchodzę z zespołu… I wracam do Irlandii…


ROZDZIAŁ SIÓDMY


Wchodząc do salonu chyba wszyscy doznaliśmy szoku, wliczając to również Alexa. Gdy tylko zauważyłam co się dzieje od razu się odwróciłam do reszty plecami, a  Niall zaczął się chichrać.  W salonie nagi Harry z bokserkami na głowie i marchewką w ręku uciekał przed wściekłym Louisem, Zayn dziwnie tańczył jeśli wgl można to coś nazwać tańcem, a Liam natomiast sprzątał coś z podłogi.
- Hallo ! Ziemia do chłopaków ! – krzyczał Horan. – Ej ! Chłopaki ! Jesteśmy ! – w tej chwili wszystkie głowy zostały zwrócone w naszym kierunku.
- O hej Ash. – powiedział zapewne Harry o ile dobrze go rozpoznałam po głosie.
- Harry, mógłbyś się ubrać ? Oszczędź Ash i młodemu tych widoków. – powiedział najmądrzejszy z tych wariatów, czyli Liam. Ten chyba dopiero teraz skapnął się że nic na sobie nie ma i speszony pobiegł na górę. Lou z Zaynem też już się ogarnęli i podeszli się z nami przywitać.
- Hej Ash, hej Alex, nareszcie możemy was poznać. – krzyknął Louis i przytulił mnie. Zayn nie chciał być gorszy więc zrobił to samo, a potem wszyscy dołączyli i zrobiliśmy grupowego miśka.
- Też się cieszę że wreszcie mam możliwość was poznać. Tyle o was już słyszałam. – powiedziałam uśmiechając się.
- Co takiego nasz kochany blondasek o nas wygadywał ? – zapytał Zayn. W tym samym czasie Lou zajął się Alexem i razem pobiegli przed telewizor gdzie podłączony był xbox. My do nich dołączyliśmy, a ja odpowiedziałam mulatowi.
- No dowiedziałam się że Liam to ten najrozsądniejszy z całego zespołu, choć tego sama się domyśliłam kiedy was pierwszy raz spotkałam i jeszcze dziś jak przyszliśmy. – zaśmiałam się i kontynuowałam. – Wiem też że Harry to taki zespołowy podrywacz, Niall mnie przed nim ostrzegał. – i znów śmiech. – Hmm.. O już wiem. Lou ma obsesję na punkcie marchewek i koszulek w paski, a Ty podobno kochasz lusterka i wszystko co jest w stanie odbić twoje piękno. – I w tym momencie nie wytrzymałam, musiałam wybuchnąć śmiechem. Zayn chwilę udawała obrażonego, ale  potem wszyscy dołączyli się do mnie i razem rechotaliśmy.
- No to muszę przyznać że Niall bardzo dobrze nas opisał. – pochwalił chłopaka Loczek który właśnie wszedł do salonu, tym razem w pełnym ubiorze.  – Przepraszam za tamto Ash. I miło Cię u nas widzieć. – powiedział, puścił mi oczko i mnie przytulił. Mój blondasek miał rację co do niego. Istny podrywacz. Zaraz zaraz… Czy ja powiedziałam „mój blondasek” ? Chyba muszę zastopować.

*z perspektywy Harrego*

Ja pierdziele. Że właśnie w tej chwili musiał Niall przyprowadzić Ash do domu. Zrobiłem z siebie kompletnego debila przed taką dziewczyną. Muszę przyznać że nie spodziewałem się po Horanie tego że wyrwie taką laskę. Ash od samego początku, gdy spotkaliśmy ją w centrum handlowym, spodobała mi się. Jest taka piękna. I te jej błękitne oczka. Ogarnąłem się szybko i już miałem schodzić na dół gdy usłyszałem fragment wypowiedzi Ash.
- … – Wiem też że Harry to taki zespołowy podrywacz, Niall mnie przed nim ostrzegał – po tych słowach się zaśmiała a we mnie zawrzało. Po co wgl Horan mówił jej to. Do szczęścia nie było jej to potrzebne, a mi skreśliło jakiekolwiek szanse u niej. Wiem że to Niall ją poznał, ale zawsze gdyby im się nie ułożyło to ja chętnie bym się zajął tą ślicznotką. No ale za późno, ona już pewnie ma wyrobione zdanie na mój temat. Tępy idiota z tego blondasa. Poczekałem jeszcze chwilę i wszedłem do salonu mówiąc.
- No to muszę przyznać, że Niall bardzo dobrze nas opisał. – powiedziałem sztucznie się uśmiechając. Przeprosiłem jeszcze Alex za tą wcześniejszą sytuację której musiała być świadkiem i ją przytuliłem. O boże. Mieć taką dziewczynę w ramionach to marzenie wielu mężczyzn. Nie mówię że się w niej od razu zakochałem, ale zauroczyła mnie ta dziewczyna.
- To co robimy ? – zapytał Liam.
- Nie mam pojęcia. – odpowiedziała blondynka.
- Ja to bym coś zjadł. – powiedział nie kto inny jak wiecznie głodny Niall.
- To nic nowego. – zaśmiał się Zayn i poczochrał go po włosach.
- Zayn ! Zepsułeś moje włosy. – marudził.
- Nie narzekaj, nie wyglądają aż tak źle. – zaśmiał się.
- Poczekaj. Zrobię tak samo z Tobą, tez nie będą wyglądały tak źle. – wstał z kanapy i zaczął gonić mulata. Ashley w tym czasie śmiała się w najlepsze.
- U nas tak zawsze, nie martw się. – poinformowałem ją.
- To też już słyszałam.
- To co robimy ? – powtórzyłem zadane przez Li pytanie.
- Ja niestety was opuszczam. Danielle mi napisał że chce się spotkać. – powiedział Liam zostawiając nas samych. Znaczy byli jeszcze w salonie Lou z Alexem, ale oni byli w innym świecie. – zaśmiałem się w myślach patrząc na tą dwójkę. Byli tak do siebie podobnie, tyle że Alex był o wiele mniejszy, ale poza tym nie różnili się niczym innym. Obydwaj mieli na sobie ciemne rurki i szare bluzy.
- Więc zostaliśmy sami. – uśmiechnęła się słodko blondi.
- Na to wygląda. – odparłem zabawnie poruszając brwiami. Ona gdy to zobaczyła zaśmiała się.
- Jak wy to robicie ? Niall używa tego samego. – wyjaśniła mi. No proszę proszę. Nasz Horanek tak się bawi. To był ruch który mogłem robić tylko i wyłącznie ja. Tak sobie postanowiłem i reszta tako jako trzymała się tego.
- Ciekawe. Jeśli chcesz mogę Cię oprowadzić po domu. – zaproponowałem.
- Z chęcia. – przystała na mój pomysł.
- No to chodźmy. – wstałem podając Ash rękę, ta jednak jej nie chwyciła i mnie wyminęła. Dziwne, co ja takiego zrobiłem. Chciałem tylko pomóc jej wstać. No ale mniejsza. Weszliśmy na górę, pokazałem jej nasze domowe studio, pracownie Zayna, marchewkowy pokój Louisa, królestwo czystości Liama, wiecznie zagraconą sypialnie Horana pełną gitar i na koniec zostawiłem swoje królestwo. Zaprosiłem ją ruchem ręki. Zauważyłem że przygląda się zdjęciom powieszonym nad moim łóżkiem. Byliśmy na nich my wszyscy, od samego początku X-factora po dzisiejszy dzień., taka jakby moja obsesja. Robiłem nam zdjęcia w różnych dziwnych miejscach a potem wybierałem najlepsze i wieszałem je na tej ścianie. Ale wracając do Ash. Przyglądała się wszystkim fotkom po kolei więc wyjąłem albumy z resztą zdjęć które ominąłem umieszczając na ścianie.
- Chodź pokaże Ci coś. – zawołałem dziewczynę aby usiadła koło mnie.
- Co tam masz ?
- No zdjęcia. Zobacz na przykład to. – podałem jej fotkę.
- Hahah. Świetna. – zaśmiała się. Chwilę tak oglądaliśmy kiedy to przypomniałem sobie po co ją tu zaprosiłem. Spojrzałem na nią, a ona odwróciła szybko wzrok. Podniosłem jej podbródek tak aby na mnie spojrzała po czym zacząłem zbliżać nasze twarze do siebie.

*z perspektywy Nialla*

Kiedy złapałem Zayna i odwdzięczyłem mu się za zepsucie fryzury ten poprosił mnie na rozmowę do kuchni. Zgodziłem się. Mulat chciał zapytać mnie czy to z Ash to coś poważnego. Ja odpowiedziałem mu o swoich uczuciach oraz o tym że dziewczyna na razie nie chce się angażować. Zayn powiedział tylko że widać że ja kocham, bo to jak na nią patrzę zdradza wszystko. Życzył mi jeszcze szczęścia i razem wróciliśmy do salonu, a tam nie było nikogo prócz Lou i Alexa grających w coś.
- ej chłopaki, gdzie reszta ? –zapytałem.
- Liam umówił się z Dan, a Harry zabrał Ash oprowadzać po domu. – odpowiedział mi marchewkowy.
- To ja idę do nich. – jak powiedziałem tak zrobiłem. Wbiegłem na górę. Zajrzałem do wszystkich pokoi po kolei i na koniec została mi sypialnia Harrego. Wszedłem po cichu, ale nie spodziewałem się że zobaczę cos takiego. Mój przyjaciel próbował pocałować Ashley. Nie zauważyli mnie więc przyglądałem się zza uchylonych drzwi. Dziewczyna jednak mnie nie zawiodła, odsunęła się i uderzyła Stylesa w twarz. W tej chwili nie wytrzymałem i wszedłem do pokoju.
- Co tu się dzieje ? –zapytałem udając zdezorientowanego.
- Nic się nie dzieje. A co ma się dziać.- odpowiedział spokojnie Harry.
- Hazza nie kłam. Widziałem wszystko ! Jak mogłeś ?! – zacząłem na niego krzyczeć.
- Niall, proszę. Uspokój się. Nic się nie stało. Nie pocałował mnie przecież. – uspokajała mnie Ash.
- Ale chciał to zrobić i tyle wystarczy. – odparłem jej już nieco spokojniej piorunując Harrego wzrokiem.
- Stary to nie tak jak myślisz. – próbował się tłumaczyć .
- Wiem co widziałem. Nie musisz mi się tłumaczyć. – odparłem ostro. – Chodź Ash.
- No dobrze. –złapała mnie za rękę i wyszliśmy razem na korytarz.

- Wszystko w porządku ? – powiedziała zatroskana blondynka.
- Już tak. W chwili gdy wszedłem do pokoju myślałem że będziesz chciała go pocałować i Cię stracę. Że stracę wszelkie szanse. – odparłem jej.
- Nawet tak nie myśl. Niall.. – zatrzymała się. – Lubię Cię, nawet trochę bardziej niż bardzo. Naprawdę jesteś dla mnie ważny i nie patrzę teraz na innych chłopaków. Nie musisz się martwić.
Z chwilą gdy powiedziała te słowa, Harry i ta próba pocałunku odeszły na drugi plan. Poczułem się taki szczęśliwy. Ona właśnie przyznała że coś do mnie czuje, no bo chyba tak powinienem rozumieć te słowa. Nie wiele myśląc przyciągnąłem dziewczynę do siebie i przytuliłem. Nie chciałem jej jeszcze pocałować, w końcu wczoraj powiedziała mi że na razie nie chce się angażować. Nie będę się śpieszyć.
- Ty też jesteś dla mnie bardzo ważna. – odparłem z wielkim bananem na twarzy. Staliśmy tak chwilę, po czym Ash spojrzała na mnie z dołu.
- Chodźmy na dół. Zobaczymy co robią tamci wariaci. – powiedziała. Szybko pocałowała mnie w policzek, a potem łapiąc za rękę pociągnęła na dół.
W tamtej chwili byłem taki szczęśliwym. Na razie tyle mi wystarczało. Możliwość przytulenia i wpatrywania się w tą piękną istotę. Po jej dzisiejszym wyznaniu jestem pewien że w końcu coś z tego wyjdzie. Prędzej czy później będzie musiało się to stać. Na ziemie sprowadził mnie Alex stojący przede mną i machający mi przed twarzą ręką.
- Co jest ? – zapytałem nie wiedząc o co chodzi. W tej chwili Zayn, Lou i najmłodszy z towarzystwa wybuchli śmiechem.
- Hahaha. Mówiłem. – zawołał uradowany Louis.
- No ale nie ma co się dziwić. Chłopak zakochany to nie kontaktuje. – zaśmiał się multa a ja w tej chwili gdybym miał taka możliwość strzelałbym do niego piorunami. Spojrzałem tylko na Ash, na której policzka wyszedł subtelny rumieniec, a jej wzrok latał po ścianach. Taki widok to jak miód dla mojego serca. – pomyślałem tylko siadając koło mojej miłości. 

_______________________________________________________________________________

Hej. ;3 No to jest kolejny rozdział. ^^ Myślę, że wam się spodoba. :p W kolejnych rozdziałach pojawi się nowa postać. Siostrzenica chciała Julię, to będzie Julia. xd Jutro będzie następny. ;3
Buźka. x

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

wtorek, 26 lutego 2013

tyryryry

Założyłam drugiego bloga, na którego będę wstawiała imaginy z One Direction, The Wanted i Room 94. Jeżeli nie znacie tego ostatniego zespołu, to : <klik>. ;3 
 Zapraszam do czytania. ♥ http://the-magic-is-in-the-mystery.blogspot.com/
Bużka. x 


ROZDZIAŁ SZÓSTY


PRZECZYTAJ NOTKĘ NA DOLE ! 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
______________________________________________________________________________

*z perspektywy Nialla*

Obudziłem się przed 9. Leżałem właśnie na kanapie z najpiękniejszą dziewczyną u boku. Tak, mowa o Ash. Ona jest taka śliczna, ale też wrażliwa i delikatna. Nie pozwolę nikomu jej skrzywdzić. Ona i tak już dużo przeszła. Czy to nie jest dziwne że znając ją dokładnie dwa dni zakochałem się w niej po uszy ? Tak, wiem o tym bardzo dobrze że się w niej zakochałem. I to na pewno nie jest jakieś tam zauroczenie. Nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny jak Ashley. Ona jest zupełnie inna, rozumie mnie jak nikt inny. Przyglądając się jej zaróżowionym policzkom, drobnemu noskowi i malinowym ustom pomyślałem że powinienem ją przedstawić chłopakom. Niby się spotkaliśmy wtedy w galerii ale to nie to samo. Moje przemyślenia przerwała budząca się dziewczyna.

- Witaj księżniczko. – przywitałem ją. – Jak się spało ?
- Hej. Bardzo dobrze. Jesteś bardzo wygodny, nadawałbyś się na moją poduszkę. – zaśmiała się tak uroczo. Jak ja kocham jej śmiech.
- Z chęcią nią zostanę. – odparłem żartem.
- Pomyślimy nad tym.
- Masz jakieś plany na dziś ? – zapytałem przeciągającą się dziewczynę.
- Raczej nie, choć będę musiała zajrzeć pod wieczór do książek. W końcu jutro szkoła. – odparła. Ahh.. no tak przecież ona jeszcze się uczy. No trudno jakoś to przeboleję.  – A czemu pytasz ?
- Pomyślałem żeby zabrać Cię dziś do mieszkania mojego i chłopaków. Nie poznaliście się jeszcze tak naprawdę. – powiedziałem na co ona się lekko uśmiechnęła.
- Przykro mi Niall, ale dziś raczej to nie wypali. Powinnam zająć się trochę Alexem. Ostatnio nie miałam  dla niego czasu. Najpierw to zerwanie, potem impreza a od piątku można powiedzieć że cały czas siedzę z Tobą. – poinformowała mnie. Nie zaprzeczę, że trochę się zawiodłem. Myślałem że ten dzień spędzimy razem, ale nie zapomniałem przecież o jej bracie.
- No ale Alexa możemy wziąć ze sobą. Lou się pewnie ucieszy, będzie miał z kim grać na Xboxie. – zaśmiałem się, na samą myśl o tym dzieciaku.
- Ale nie chciałabym wam robić problemu. – powiedziała, zakładając pasmo włosów za ucho. Wyglądała tak uroczo gdy to robiła.
- No co Ty wygadujesz. Nie będziesz robić nam kłopotu. Chcę Cię tam zabrać, więc pojedziesz ze mną. Poczekamy na Alexa, a potem was porywam na caly dzień. – odparłem zadowolony nie dając dziewczynie wyboru.
- Oj no dobrze już. – uśmiechnęła się. – Co powiesz na śniadanie ?
- O taaak ! Umieram z głodu. – zawołałem.
- Hahaha. No dobrze, już idę zrobić. A Ty jeśli chcesz możesz iść wziąć prysznic. Pierwsze drzwi po lewej na piętrze. – dała mi instrukcję a sama poszła do kuchni.

Bez słowa poszedłem na górę. Zimny prysznic postawił mnie na nogi. Pod chłodnymi strumieniami wody zastanawiałem się czy Ash kiedykolwiek odwzajemni moje uczucia i czy w ogóle dla nas, jako „pary” jakieś szansy. Ciekawe. No ale nie zapytam jej o to wprost. Po umyciu się ogarnęłam z deka moje włosy. Założyłem wczorajsze ubrania i zszedłem na dół. Już na schodach poczułem niesamowite aromaty. Wszedłem po cichu do kuchni i przytuliłem od tyłu Ash, która właśnie smażyła dla nad jajecznicę.
- Ej ! Nie przeszkadzaj mi, chyba że nie chcesz dostać śniadania. – wystawiła mi język.
- Jeśli taka jest cena za przytulanie Cię, to ok mogę nie dostać śniadania. – zaśmiałem się. Kocham jedzenie, ale jeszcze bardziej kocham przytulać do siebie jej drobne ciało.
- Niall ! – krzyknęła.
- Oj no dobrze już. Nie, to nie. – odparłem zasiadając przy stole. Po chwili przede mną stała porcja jajecznicy, grzanek i świeżo wyciśniętego soku. Pyszności. Poczekałem aż Ash usiądzie i życząc jej smacznego zacząłem pałaszować moje ukochane jedzonko.
- Powoli, nikt Ci tego nie zabierze. Jeszcze się zadławisz. – ostrzegała mnie dziewczyna.
- Nigdy nic nie wiadomo. Może ktoś przyjść i być chętnych na moje śniadanie. Lepiej zjeść szybciej. – odparłem puszczając jej oczko, na co ona się zaśmiała i odwróciła wzrok.
- Ja już zjadłam. Jak skończysz to poczekaj na Alexa w salonie a teraz ja idę się doprowadzić do porządku. – uśmiechnęła się.
- Dla mnie zawsze wyglądasz pięknie. – powiedziałem zgodnie z prawdą.
- Oj nie słódź mi tak tylko jedz. – zarumieniła się i wybiegła z kuchni.


*z perspektywy Ash*

O boże. Czy on musi mnie tak onieśmielać. Za każdym razem gdy się uśmiecha czy powie mi cos miłego przez mój brzuch przelatuje stado motyli, a moje policzki nabierają purpurowego koloru. On jest niemożliwy. Wbiegłam szybko do pokoju. Z szafy zabrałam świeżą bieliznę, czarne rurki, białą koszulkę na ramiączka, do tego koszulę w kratę i tego samego koloru conversy. Z ubraniem poszłam do łazienki. Miałam ochotę na długo, odprężającą kąpiel, ale niestety nie miałam na to czasu. Szybko wskoczyłam pod prysznic i dokładnie umyłam się swoim malinowym żelem pod prysznic. Gdy skończyłam założyłam na siebie naszykowane ubranie i poszłam do pokoju. Wysuszyłam włosy i związałam je w wysokiego kucyka. Oczy podkreśliłam elinerem i tuszem, a policzkom nadałam naturalnie różowy kolor. Do kieszeni schowałam jakieś pieniądze, telefon, gumy bez których nie ruszam się z domu i zbiegłam na dół. W salonie siedzieli chłopaki grając na xboxie.
- Dłużej się nie dało ? – zawołał Alex gdy mnie tylko zobaczył.
- Tak, mi też Cię miło widzieć braciszku. – powiedziałam sarkastycznie.
- Oj już cicho. – uspokajał nas Niall. – Powiedziałem Alexowi jakie mamy plany na dziś, oddałem mu swoje śniadanie więc jeśli nie masz już nic do zrobienia możemy jechać.
- No ja nie. – odpowiedziałam chłopakowi. – A Ty Alex nie lecisz pod prysznic ?
- Nie, kąpałem się u Jackoba. – odparł młody.
- No dobrze, więc możemy jechać. – powiedziałam blondaskowi.
- Ok, to chodźcie.

Zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy. Niall powiedział że będziemy jechać jakieś 20 min. Spoko, nie jest aż tak źle. Po drodze oczywiście musieliśmy zajechać do Nandos bo szanowny pan Horan zgłodniał od śniadania i musiał się posilić.
- No chyba nie chcecie uczestniczyć w wypadku samochodowym. Ja wam mówię, kiedy jestem głodny nie mogę się skupić, co za tym idzie, mogę spowodować wypadek. – tłumaczył się blondynek.
- No dobrze dobrze, ale pospiesz się. – pogoniłam go. – I weź mi lody !
- No jeśli muszę. Ale podzielisz się ? – zapytał z nadzieją. – A ty młody coś chcesz ?
- No jeśli muszę. – przedrzeźniałam go.
- No pewnie że chcę. Weź mi kurczaka, lody, kolę, ale zimną i powiększone frytki. – zamówił Alex.
- Ohoho. I Ty to zjesz ? – zapytał niedowierzając Niall.
- Jeszcze go nie znasz złotko. – odpowiedziałam za brata.
- No to widzę między nami podobieństwo młody. – powiedział Horan. Alex natomiast szturchnął go i udał obrażonego, nienawidzi gdy ktoś na niego woła „młody” lub „mały”.
- Oj idź już, a nie będziesz drażnił się z moim bratem. – pośpieszałam chłopaka. - Twoim tempem to dojedziemy tam za jakieś 3 godziny .
- Oj nie marudź kochanie. Już uciekam. – odparł ze śmiechem i już znikł za drzwiami lokalu. Na zamówienie czekaliśmy jakieś 15 min, więc zanim wszystko otrzymaliśmy i skonsumowaliśmy była godzina 14.
- No dobra, pojadli, popili to teraz jedziemy. – zabrałam się za zbieranie towarzystwa. Z ich zapałem to pewnie do wieczora byśmy tu siedzieli.
- Do którego Ci tak śpieszne że nas tak poganiasz ? – zapytał Niall.
- A wiesz, nie chciałam mówić. Ale podoba mi się taki jeden i nie mogę się doczekać kiedy będę mogła z nim spędzić trochę czasu w cztery oczy. – droczyłam się, ale Horan chyba w to uwierzył bo jego mina zdradzała wszystko.
- Spooko. Mogłaś powiedzieć. – powiedział oburzony.
- Oj żartuję głuptasie.  Przecież ja ich nie znam. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jasne. Już Ci wierzę. Pewnie Zayn Ci się podoba, albo nie.. Zapewne to Harry i te jego loczki. – nadawał.
- Nie gadaj głupot. A ty Alex jedz te lody i chodźcie już. Nie chce mi się już tu siedzieć. – rzekłam kierując się w ku wyjściu.
- Ash ! Czekaj ! – wołał Niall. – Ale tak na serio, nie podobają Ci się chłopaki ?
- Nie mówię że nie są przystojni, ale ja nie jestem nimi zainteresowana. – odparłam. – Jeżeli nie wsiądziecie do samochodu w tej chwili jadę sama. – krzyknęłam do nich.
- Alex ! Dajesz, lecimy bo Twoja siostra chce nam uciec. – krzyknął blondynek wołając mojego brata.
Nareszcie się zebrali i wsiedli do tego auta. Ruszyliśmy, ale po niespełna 5 min Niall się zatrzymał parkując pod ogromnym domem.
- Robi wrażenie. – powiedziałam cicho, ale chyba niezbyt cicho bo Niall się zaśmiał.
- Chodźcie. – powiedział do mnie i Alexa.
- Więc mieszkasz tu z przyjaciółmi od 2 lat ? Z dala od rodziny ? – zapytałam jeszcze raz Irlandczyka.
- Zgadza się. No bez rodziny, ale decydując się na karierę ja i moja rodzina bardzo dobrze zdawała sobie z tego sprawę że będę musiał się przeprowadzić do Londynu. – odparł. Zauważyłam że mówiąc o swojej rodzinie jego oczy stały się szkliste.
- No dobrze, już o nic nie pytam.
- Nie o to chodzi. Tęsknię po prostu za nimi. Widujemy się kilak razy do roku i nie ukrywam że jest ciężko. – tłumaczył chłopak.
- Ej, wchodzimy, czy będziemy tu tak stać ? – zawołał Alex wchodząc pomiędzy nas.
- Pewnie. Zapraszam. – rzekł Blondynek otwierając nam drzwi.
Wchodząc do holu od razu można było zauważyć że wnętrze jest urządzone bardzo nowocześnie. Na ścianach wisiało mnóstwo zdjęć chłopaków i zapewne ich rodzin, a gdzieniegdzie można było zauważyć jakieś obrazy czy szkice oprawione w ramki. Niall zauważył że się przyglądam jednemu ze szkiców.
- To Zayna. Kocha rysować. Ale zazwyczaj robi to tylko gdy się martwi lub ma złamane serce. – wytłumaczył mi. – Chodźcie do salonu. Tam zapewne siedzą wszyscy. – powiedział. Posłusznie poszliśmy za chłopakiem. Przekraczając próg myślałam że padnę. Nie spodziewałam się takiego obrazu… 

_________________________________________________________________________

No to kolejny rozdział. Jutro oczekujcie następnego, w którym coś się zacznie dziać. ;3 I mam pytanko, mam dalej prowadzić tego bloga ? Jak na razie jest tylko czworo czytających. Może postarajcie się o więcej komentarzy. Byłabym wdzięczna. I nie o to chodzi, że chcę wymuszać na was je, ale nie widzę jak na razie sensu pisać dla czterech osób. :) No to do następnego. ^^
Buźka. x

poniedziałek, 25 lutego 2013

ROZDZIAŁ PIĄTY


A w nich stał Niall. Nic dziwnego ale trzymał ogromny bukiet róż. Moja mina musiała być dziwna bo chłopak parsknął śmiechem.
- Proszę, to dla Ciebie. – podał mi kwiaty. – Muszę przyznać że pięknie wyglądasz.
- Dziękuję, nie trzeba było. – uśmiechnęłam się. – Ty tez niczego sobie.
- To co, idziemy ? – zaproponował Niall.
- Pewnie. A powiesz mi gdzie mnie zabierasz ?
- Niestety, ale to niespodzianka. Chcę Ci coś pokazać. – i wyszczerzył ząbki.
- No jakoś wytrzymam. – odpowiedziałam, a on złapał mnie za rękę i zaprowadził do swojego samochodu.
Po około 15 minutach jazdy zatrzymaliśmy się. Nie wiedziałam gdzie byliśmy bo jeszcze przed odjechaniem spod mojego domu Niall zawiązał mi chustkę na oczach. No w końcu jak niespodzianka to niespodzianka. Chłopak pomógł mi wysiąść z samochodu i prowadził mnie. Uprzedzał kiedy są schody, kiedy skręcamy etc. W pewnym momencie się zatrzymaliśmy.
- To tu. – choć go nie widziałam była pewna że uśmiechnął się na ten swój słodki sposób.
- Mogę zdjąć już tą chustkę ? – zapytałam.
- Już już. Poczekaj, pomogę Ci. – powiedział odsłaniając mi oczy. To co ujrzałam nie powiem że mnie bardzo zaskoczyło. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu.
- Wow ! – Tylko tyle zdołałam wydusić. Staliśmy właśnie na dachu chyba najwyższego budynku w Londynie. Widok był przepiękny. To oświetlone miasto nocą.
- Podoba Ci się ? – zapytał z nadzieją.
- Jeszcze pytasz ? Jest przepięknie. – odparłam z uśmiechem.
- Cieszę się, ale to jeszcze nie wszystko. – odparł.
Zaprowadził mnie na drugi koniec dachu. A tam jeszcze jedna niespodzianka. Wokół pełno małych świeczek, a na środku nakryty stół. Nieopodal koc i naszykowane wino. Lepiej być nie mogło. Nie wyobrażałam sobie że Niall przygotuje coś takiego.
- Ojeju. Nie wiem co powiedzieć. – powiedziałam zgodnie z prawdą. – Sam to przygotowałeś ?
- No można tak powiedzieć. Z małą pomocą Liama, chyba nie masz nic przeciwko że mi pomagał ? – zapytał.
- No co Ty, nie mogłabym. – uśmiechnęłam się.
- To dobrze, choć kolacja czeka. Zjedzmy zanim wszystko wystygnie. – powiedział Niall.
Pomógł mi usiąść i zajął miejsce naprzeciwko mnie. Po zjedzonej kolacji przenieśliśmy się na koc. Niall otworzył wino a ja wpatrywałam się w gwiazdy.
- Wiem że się powtarzam, ale to jest taki piękny widok. – powiedziałam.
- A ja mam jeszcze piękniejszy widok. – uśmiechnął się uroczo. – Mam przed sobą piękna dziewczynę, czego chcieć więcej. – powiedział, a ja poczułam że jestem czerwona. Po jego słowach od razu spuściłam głowę.
- Nie chowaj się, jesteś taka słodka kiedy się rumienisz. – uniósł mój podbródek, a ja byłam już bordowa.
- No raczej śmiesznie. Wyglądam jak jakiś burak. – sama się zaśmiałam ze swoich słów.
- Nawet tak nie myśl. Jesteś najpiękniejsza. – zatrzymał się, odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy i kontynuował. – Ash, muszę Ci cos powiedzieć. Wiem o tym że masz za sobą nieudany związek i boisz się że ktoś znów Cię skrzywdzi, ale muszę Ci to powiedzieć. Już na początku wczorajszej imprezy Cię zauważyłem. Dobrze wiedziałem że mi się przyglądasz, czekałem tylko na ten moment kiedy nasze spojrzenia się spotkają. Podobasz mi się i nie mówię tu tylko o wyglądzie zewnętrznym. Uwielbiam w tobie Twój charakter, to że jesteś taka delikatna, wrażliwa a zarazem pewna siebie. – w tym momencie przerwał aby wpić się w moje usta.
Ja przez chwilę siedziałam oszołomiona, ale podobało mi się to. Chwilę potem odwzajemniłam pocałunek. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie, ciężko dysząc. Przyglądałam mu się, a on tylko onieśmielał mnie tym swoim uśmiechem.
- Odwzajemniłaś. To znaczy że podobało Ci się. – zachichotałam.
- Niall, muszę przyznać, że jesteś inny niż reszta chłopaków których znam. Uwielbiam z Tobą spędzać czas. Jesteś słodki, uroczy i bardzo kochany. Ale na razie nie chcę się angażować. Sama nie wiem czemu odwzajemniłam ten pocałunek. – po tych słowach mina mu zrzedła. – Ale poczekaj ja jeszcze nie skończyłam. Na razie za mało i za krótko się znamy. Proponuję przyjaźń, a może za jakiś czas coś się zmieni i to będzie miało sens.
- No dobrze. Ja nie chcę Cię do niczego zmuszać. Chciałem tylko żebyś wiedział że jesteś dla mnie ważna. Będę czekać tyle ile muszę. Na Ciebie warto. – zakończył z delikatnym uśmiechem.
- Więc jak ? Przyjaciele ? – zapytałam.
- No pewnie. – potwierdził i mnie przytulił.
Po dwóch godzinach rozmów, przytulania, śmiechów etc zaczęliśmy się zbierać. Zabrałam wszystkie swoje rzeczy i razem zeszliśmy na dół do samochodu. Jak przystało na gentelmana, Niall otworzył mi drzwi. Po chwili sam zajął miejsce kierowcy.
- No więc jest godzina 23. Gdzie chcesz teraz jechać ? – zapytał mnie.
- Masz jakieś propozycje ? – spojrzałam na niego. Wyglądał zupełnie inaczej kiedy prowadził, był taki skupiony i poważny.
- No nie wiem. Myślałem, żeby jechać do nas. Z jednej strony chłopaki by się ucieszyli, ale z drugiej musiałbym się z nimi Tobą podzielić. – zaśmiał się.
- No to jeśli chcesz możemy pojechać do mnie. Alex jest u kolegi a Emma zapewne poszła do Johna, albo siedzą u mnie. – zaproponowałam. – To jak ?
- Kto to John ? – zapytał Niall.
- Mój przyjaciel. Jest świetny. Powinniście się poznać. – uśmiechnęłam się w myślach.
- Yy.. Aha. No jeśli chcesz to możemy jechać do Ciebie w takim razie. Wolę jednego chłopaka u Ciebie niż czterech u mnie. – i znów ten jego boski śmiech.
- No okej. Pamiętasz drogę ? – zapytałam.
- Pewnie.
Po 10 minutach Niall parkował pod moim domem. Gdy weszliśmy do środka tak jak przypuszczałam dom był pusty. Emma poszła do Johna. Może coś z tego będzie, w końcu przyjaciółka zwierzała mi się że podoba jej się blondyn.
- Siadaj na kanapie i zastanów się co będziemy robić , a ja w tym czasie przygotuję coś do picia i przekąszenia. – powiedziałam uśmiechnięta.
- OK. Ale pośpiesz się. – zawołał zanim przekroczyłam próg kuchni.
- Niall, jesteś głodny?! – krzyknęłam tak głośno aby mnie usłyszał.
- Ja ? Zawsze ! – odpowiedział mi krzykiem.
Wróciłam do salonu z tacą pełną napoi, paluszków, chipsów i żelków. Blondasek szukał jakiegoś filmu, więc szykuje nam się nocny seansik. Kocham je.
- Co wolisz oglądać ? Horror, komedia, romans, akcja ? – dopytywał chłopak.
- Ufam Ci, wybierz co chcesz. – odparłam.
- No to horror. – powiedział z cwanym uśmieszkiem.
Niall włączył film i zaraz potem usiadł koło mnie. Podczas seansu kilka razy zmieniałam pozycję, bo było mi nie wygodnie. Jak nie byłam oparta o ramię Horana, to znów leżałam na jego kolanach, potem znów on i tak w kółko. Aż nagle na ekran wyskoczyła zamaskowana postać z piłą mechaniczną.
- AAAAAAA ! – krzyknęłam chowając się za poduszką, a Niall tylko ze mnie rechotał.
- Horan ! proszę wyłącz ten film. – powiedziałam błagalnie do chłopaka.
- Horan ? – zapytał oburzony .
- A nie ?
-Nie.
- No chyba tak.
- Tak ?
- No pewnie. – droczyłam się z nim.
- Okej, jak tak, to poznasz zemstę Horana. – zaśmiał się, po czym wskoczył na mnie i zaczął łaskotać. A musze przyznać że jeśli chodzi o łaskotki to mój słaby punkt, mam je dosłownie wszędzie. Śmiałam się tak głośno, że trudno było mi oddychać.
- Niall ! hahahhaha. Proszę… haha. Puś… haha. Puść mnie już. – próbowałam coś powiedzieć, ale on mnie nie słuchał. – Miśku, no błagam. Hahaha Przestań już. Hahaha
- A co z tego będę miał ? – zapytał. Cwaniak – pomyślałam.
- A co byś chciał ? – Chłopak nic nie powiedział tylko nadstawił swój polik. Ja nie wiele myśląc pocałowałam swoją dłoń po czym przyłożyłam ją do twarzy Horana.
- Co to miało być ? – zapytał udając focha, a ja wybuchłam śmiechem.
- Cmok. – zaśmiałam się.
- Chciałem buziaka, a nie jakiegoś tam cmoka !
- Oj już już. – odparłam po czym wykonałam to co chciał Niall.
Wygłupialiśmy się jeszcze tak kilka godzin nie zwracając już uwagi na film który leciał. Około godziny 4 nad ranem padliśmy razem na kanapie. 
___________________________________________________________________________

No więc tak jak obiecałam, jest i kolejny rozdział. Jeżeli są jakieś błędy to potraktujcie je z ulgą. A jeśi źle odmieniam imię któregoś z bohaterów to wybaczcie, ale jestem nogą a angielskiego. Mam nadzieję, że opowiadanie jak d tej pory wam się podobało. ;3 Rozdział pisałam przy Moments. ♥ 
Buźka. x

ROZDZIAŁ CZWARTY


Szukaliśmy Alexa już od jakiejś godziny. A ja nie dawałam już rady. Wymyślałam coraz to czarniejsze scenariusze, Niall natomiast był spokojny i próbował mnie ogarnąć.
- Ej mała, nie przejmuj się. Nic mu się na pewno nie stało. Obiecuję Ci to że zaraz go znajdziemy.- robił wszystko byle byłabym spokojniejsza.
- A jeśli ktoś go porwał, albo on wyszedł z galerii.- lamentowałam.
- Uspokój się i przestań myśleć o takich rzeczach. Nic mu nie jest. A ja mam pomysł. Chodźmy do ochrony. Oni na pewno będą wiedzieli coś na ten temat. W końcu mają tu te nagrania. – zaproponował.
- No dobrze. Chodźmy. – Udaliśmy się w stronę ochrony kiedy to z głośników usłyszeć można było kobiecy głos informujący „ Do ochrony zgłosił się 7 letni chłopiec Alex. Podobno zgubił w centrum siostrę. Bardzo prosimy o odebranie go w pokoju nr 205.”
- To Alex, to mój Alex. – zawołałam już uspokojona.
- Widzisz mówiłem, że wszystko będzie w porządku. – przytulił mnie Niall.
- No wiem, ale teraz chodźmy po niego. – złapałam go za rękę i pociągnęłam w kierunku mojego celu.

- Dzień dobry, ja przyszłam po mojego brata Alexa. – powiedziałam lekko speszona, bo to dziwne że zgubiłam brata.
- Witam. Nazywa się pani ? – zapytała kobieta.
- Ashley Smith. Gdzie jest Alex ? – spytałam bo nigdzie nie widziałam chłopca.
- Proszę się nie martwić. Jest w następnym pokoju z moimi kolegami. – uśmiechnęła się. – Chciałabym panią ostrzec, żeby bardziej pani pilnowała tego malucha. W takich centrach handlowych łatwo o porwania. Niby są kamery i ochrona, ale nie wszystko my wypatrzymy.
- Tak tak oczywiście. Ja nie wiem jak to się stało. To była chwila. To nigdy więcej się nie zdarzy. – gadałam jak głupia.
- No dobrze, rozumiem panią. Alex opowiedział nam waszą historię. – powiedziała lekko zasmucona kobieta.
- Czy mogłabym już zabrać stąd brata ? – zapytałam.
- Pewnie. Bill idź po chłopca. – powiedziała do kolegi siedzącego przy drugim biurku.

- Alex ! – krzyknęłam gdy tylko zobaczyłam mojego braciszka. – Nigdy więcej mi tak nie rób. Nie odchodź ode mnie tak daleko. Dobrze ?
- Dobrze. Przepraszam. Ja chciałem zobaczyć tylko te nowe gry, a Ty byłaś zajęta rozmową z tymi chłopakami. Nie chciałem Ci przeszkadzać. – powiedział smutny.
- Ale kochanie, Ty mi nigdy nie przeszkadzasz. Nawet tak nie myśl. Jesteś dla mnie najważniejszy. – ucałowałam go w czoło. – A teraz chodź pójdziemy na ciastko, a potem kupię Ci tą grę. \
- Superr. – zawołał już uradowany.

[2 godziny później]

Po dwóch godzinach wracaliśmy już do domu. Niall oczywiście musiał nas odprowadzić, inaczej być nie mogło. Uparciuch- zaśmiałam się w myślach. Moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon chłopaka.
- Tak ?
- Kiedy ?
- Postaram się.
- Ok. Czekajcie. Będę za 15 min.
-Na razie. – zakończył rozmowę. – Przepraszam Cię Ash, ale ja już będę musiał uciekać. Liam dzwonił że mamy jakiś wywiad.
- No dobrze. Nic się nie stało. I tak dużo czasu mi dziś poświęciłeś. I dziękuję za pomoc w szukaniu brata. – powiedziałam .
- Nie musisz dziękować. Ale nie, w zasadzie to musisz. – powiedział z cwanym uśmieszkiem, a ja się dziwnie na niego spojrzałam. – Zrekompensujesz mi to dzisiaj. Będę czekał na Ciebie pod domem o 19. I nie słyszę słowa sprzeciwu. – zakomunikował. Ależ on słodki. Nie miałam wyjścia musiałam się zgodzić.
- No jeśli muszę. – udałam nadąsaną. Na co on parsknął śmiechem.
- Musisz. To do 19 Ash. – jeszcze zanim odszedł pocałował mnie przelotnie w policzek.
- Paa Niall. – uśmiechnęłam się.

 Szybko weszłam do domu. Alex już grał na Xboxie. Ogarnęłam godzinę. Ok jest 15. Mam trochę czasu. Poszłam prędko do kuchni z myślą przygotowania jakiegoś szybkiego obiadu. Postawiłam na spaghetti. Kiedy skończyłam była chwila przed 16.  Szybko zjadłam i biegiem poleciałam na górę się szykować. Wskoczyłam do łazienki jak oparzona. Pod prysznicem ciepła woda spływała po moim ciele, dając mi chwilę na przemyślenia. Zastanawiałam się czy to nie aby za szybko toczy się z Niallem. Znam go od wczoraj, a dziś już można powiedzieć że pierwsza randka. Przecież dopiero co zerwałam z Ericiem. Może powinnam to odwołać ? Ale co ja wygaduję. Powiedział że nie przyjmuje sprzeciwów więc za późno. Ale nie patrząc na nic, cieszyłam się jak głupia na tą „randkę”. Wyszłam spod prysznica i okryłam się mięciutkim ręcznikiem. Pobiegłam do szafy zastanawiając się jak mam się ubrać. Po chwili trwającej 15 min postanowiłam na białe spodnie, granatową luźną bluzkę, tego samego koloru platformy i małą torebeczkę. Z naszykowanym ubraniem powróciłam do łazienki. Szybko wszystko założyłam i usiadłam w pokoju przed toaletką. Wysuszyłam włosy i lekko je pofalowałam zostawiając je opadające na ramiona. Zrobiłam kreski elinerem, przeczesałam rzęsy tuszem, usta musnęłam błyszczykiem i byłam gotowa. Do torebki zapakowałam jeszcze najpotrzebniejsze rzeczy i zabierając z krzesła moją skórzana ramoneskę udałam się na dół. Zegar wskazywał 18. 30. Miałam jeszcze trochę czasu więc wróciłam na górę i udałam się do Emmy. Ku mojemu zdziwieniu nie była sama. Na łóżku koło niej siedział John.
- Hej piękna. –zawołał chłopak. – Gdzie się wybierasz ?
- Cześć, cześć. Umówiłam się ze znajomym. – odpowiedziałam uradowana.
- Znajomym ? Tak to się teraz nazywa. – powiedziała sarkastycznie Emma na co ja walnęłam ją poduszką.
- Tak, to tylko znajomy, poznaliśmy się wczoraj i zaproponował dzisiejsze spotkanie. – wyjaśniłam. – Chciałam Ci tylko powiedzieć że Alex poszedł do kolegi spać, na kolację znajdziesz coś w lodówce, a ja niedługo będę.
- Czyli nad ranem albo w południe. – zażartował John, na co Emma wybuchła śmiechem.
- Jasne. Lecę. Bawcie się dobrze. – powiedziałam przyjaciołom i zeszłam na dół.
W chwili gdy stanęłam na parterze po domu się rozniósł dźwięk dzwonka do drzwi. Hmm.. Punkt 19. Punktualnie.- pomyślałam. Przejrzałam się jeszcze w lustrze poprawiając włosy i po chwili otworzyłam drzwi. A w nich stał …

_______________________________________________________________

Przepraszam, przepraszam, przepraszam ! ;c Wiem że obiecałam i że miałam wczoraj wstawić te rozdziały, ale nie starczyło mi czasu. Wzięłam ostatnio się w garść przez co więcej czasu spędzam nad książkami. Ale dziś na pewno pojawi się jeszcze jeden rozdział. ;3 
I wprowadzam pewną zasadę, pewnie znacie ją z innych blogów, a mianowicie :
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Buźki, kisski i pozderki dziubaski. xx :)

piątek, 22 lutego 2013

WAŻNE !

Wybaczcie. Niestety,ale do niedzieli wieczora nowy rozdział się nie pojawi.
Mam problemy z internetem. ;/ Ale obiecuję że w niedzielę pojawią się dwa nowe rozdziały.
Przepraszam jeszcze raz. xx

czwartek, 21 lutego 2013

ROZDZIAŁ TRZECI

Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju. Grr.. Jak ja tego nie lubię. Ale tak to jest kiedy zapomni  się zasłonić rolety.  Po ok 10 min wygrzebałam się spod ciepłej kołderki. Zegarek na szafce nocnej wskazywał dopiero godzinę 9.05. To było dziwne sobota, a ja jestem już na nogach. No cóż, cuda się zdarzają.  Wygrzebałam z szafy bordowe rurki, do tego jasny sweterek oraz tego samego koloru vansy i udała się do łazienki. Po porannej toalecie pomyślałam że zrobię Alexowi niespodziankę i przyrządzę mu na śniadanie naleśniki z czekoladą, wiem że je uwielbia. No ale kto nie uwielbia naleśników i to jeszcze z czekoladą. Chyba jedynie jacyś pojebańcy. No ale zabrałam telefon i zeszłam na dół do kuchni. Po drodze sprawdziłam czy nie mam żadnych wiadomości. Były cztery, co nie było dziwne. Emma, John, Emma i nieznany numer. Szybko odpisał na esy przyjaciół i odczytałam ostatnią wiadomość.
„ Dziękuję za mile spędzony wieczór, a w zasadzie noc. Może dziś powtórka ? Niall. Xx”
Ojeju, jakie to kochane. Nie myśląc dłużej szybko mu odpisałam.
„To ja powinnam Ci podziękować. Dawno nie spędziłam tak miłej nocy. :D Ash. X”
Odłożyłam telefon na blat i zabrałam się za szykowanie śniadania. Po 30 min Alex właśnie schodził na dół a ja stawiałam na stole gotową porcję naleśników. Widząc jak młody cieszy mordkę aż mi się coś robiło na sercu. Kochałam tego urwisa jak nikogo innego. Był dla mnie najważniejszy. Nie miałam nikogo innego.  I pomyśleć że jeszcze ponad dwa lata temu do takich śniadań zasiadaliśmy we czwórkę. Ehh.. Z rozmyśleć wyrwał mnie zaspany głos Alexa.
- Ash ! – krzyczał głośno.
- Tak potworku ? – zaśmiałam się.
- Pytałem gdzie byłaś wczoraj tak długo ? Nawet Emma szybciej wróciła, a Ciebie nie było więc poszedłem spać. – powiedział na jednym wdechu.
- Zaraz zaraz, jak to Emma ? To ona jest u nas ? – zapytałam zdezorientowana .
- No tak. Położyła się w pokoju gościnnym . Więc ? Odpowiesz. – czekał na odpowiedź.
- Byłam na spacerze ze znajomym. A poza tym nie bądź taki ciekawski i jedz to śniadanie bo zaraz musimy jechać na zakupy. Wiosna się zbliża i musimy kupić kilka rzeczy. – odparłam szybko.
- A ja też muszę ? – zapytał smutny. Typowy chłopak. Od zakupów trzyma się jak najdalej.
-Tak, Ty też musisz. No chyba że chcesz żebym to ja Ci wybrała sama ubrania. A wiesz że ja lubię róż. – zawsze mu wciskałam takie kity żeby mi uległ. I podziałało.
- Oj to ja wolę pojechać z Tobą. – uśmiechnął się, kończąc śniadanie.
- Leć się ubierz, a ja czekam w salonie. – powiedziałam małemu. W chwili kiedy on wbiegł po schodach w kuchni zjawiła się wczorajsza jubilatka.
- Wodyyy ! Kawyyy ! Byle co, ale daj mi pić ! – lamentowała Emma.
- Uhuhuh. Chyba ktoś tu wczoraj nieźle się zabawił. – męczyłam ją. Ale szczerze dziwi mnie to że mnie kac ominął. Przecież wczoraj sporo tego wypiłam, może to zasługa tego spaceru. Nieważne. – Za jakieś pół godziny wybieram się z Alexem i prawdopodobnie Johnem na zakupy, lecisz z nami ? – zapytałam przyjaciółkę.
- Kobieto, czy Ty widzisz w jakim ja jestem stanie ? – odpowiedziała pytaniem . No ale tak jak teraz na nią spojrzałam to pewnie do jutro ode mnie nie wyjdzie. A dzisiejszy dzień spędzi w łazience i salonie na zmianę.  No ale cóż, takie skutki picia wódki.
- Dobra, dobra. Już nic nie mówię. To ja lecę się ogarnąć, a Ty jedz to śniadanie póki ciepłe i leż. – ucałowałam ją w policzek i pobiegłam do pokoju.  Tam szybko wyprostowałam włosy, poprawiłam makijaż, zapakowałam do torebki portfel, telefon, słuchawki, etc i zbiegłam szybko na dół. W salonie czekał na mnie zniecierpliwiony Alex.
- O ile mi się zdaje to Ty miałaś na mnie czekać, a nie ja na Ciebie. – narzekał.
- Oj nie marudź tylko chodź. – odpowiedziałam. – Emma, my idziemy, wrócimy za kilka godzin ! – krzyknęłam jeszcze do przyjaciółki.

[ 3 godziny później]
- Ash, możemy odpocząć ? Mnie już wszystko boli od tego ciągłego chodzenia i przymierzania. – marudził Alex.
- No dobrze, ja też z chęcią wypiję kawę i zjem jakieś ciastko. Co ty na to ? – zaproponowałam .
- O tak, chodźmy tam. Tam jest przepysznie. – zawoła uradowany chłopiec i już go nie było.
- Alex uważaj bo zaraz na kogoś wpadniesz. – zdążyłam krzyknąć po czym młody wpadł na jakiegoś kolesia. Ale zaraz, zaraz. Blond włosy, styl ubierania. Niall ! On chyba tez już mnie zauważył.
- No proszę, proszę, kogóż my tu mamy . Hej Ash i witaj mały. – powiedział blondasek.
- Ej ja nie jestem mały, jak będę w Twoim wieku to będę wyższy niż Ty. – bulwersował się Alex.
- Cicho już młody. Hej Niall. – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się jak najładniej umiałam.
- Gdzie się wybieracie ? – zapytał dociekliwie.
- Mieliśmy iść na ciastko i trochę odpocząć po zakupach. – odpowiedziałam. – A ty gdzie lecisz ? Sam tu jesteś ?
- Miałem zamiar iść do KFC, ale jeśli mogę to dołączę do was. A jeśli chodzi o drugie pytanie to nie, nie jestem sam. Jest tu ze mną takich czterech przygłupów. – uśmiechnął się. – To jak ? mogę dołączyć ?
- Pewnie. A co na to Zayn, Liam, Harry i Louis ? Dobrze pamiętam ? – zapytałam z uśmiechem.
- Co Zayn ?
-Co Liam ?
-Co Harry ?
-CO LOUIS ? – usłyszałam krzyki czterech chłopaków w tym samym momencie.
- Nic, nic. – odpowiedział Niall. – Ash, poznaj chłopaków. To Zayn, Liam, Louis i Harry. Chłopaki a to jest Ash. – przedstawił nas sobie.
- Ekhem. –chrząknął Alex.
- Oj przepraszam. I to jest jeszcze Alex. – dopowiedział.
- To jest ta ślicznotka o której tak dziś nawijałeś przy śniadaniu ? – gadał jak najęty Zayn. Jeśli się nie mylę.
- ZAYN !!! – krzyknął Niall łapiąc buraka. A ja się tylko zaśmiałam.
- Zayn, nie pesz Nialla i Ash. –  powiedział Liam a ja posłałam mu wdzięczne spojrzenie.
- No to co robimy ? Ja to bym poszedł na loda. Najlepiej na świderka amerykańskiego, ale jedynie waniliowego . – powiedział Harry puszczając mi oczko, na co ja wybuchłam śmiechem.
- Haroldzie czy mógłbyś się uspokoić. Nie wypada tak mówić przy damie i młodym człowieku. – to zapewne powiedział Louis, ten najzabawniejszy.
- Przecież ja nic nie robię. Zawsze ja, ale Zayn to już może gadać głupoty. – oburzył się Loczek.

- No to my może wam nie będziemy przeszkadzać. Ja zabieram tę hołotę do domu zanim coś innego wymyślą. – Powiedział Liam. – Miło było Cię poznać Ash .
- Ale czemu ? My chcemy zostać tatusiu ! – krzyknęli Harry z Zaynem.
- A ja chcę marchewkę- krzyknął Louis.
Liam ich ogarnął i poszli sobie. A ja oglądając to wszystko mało się nie posikałam ze śmiechu. Niall widząc mnie powiedział.
- Oni tak zawsze. Możesz się przyzwyczajać. – i się zaśmiał.
- No rozumiem. Jakoś tak cicho. Gdzie jest Alex ?! – właśnie do mnie dotarło że mnie ma przy mnie mojego brata.
- Gdzieś tu na pewno musi być. Nic mu się nie mogło stać. Wszystko będzie w porządku. – uspokajał mnie blondynek. Ja jednak nie mogłam się skupić na jego słowach. – Chodźmy do tej kawiarni, a potem d sklepu z zabawkami. Tam go na pewno znajdziemy. – zaproponował a ja tylko skinęłam głową i dałam mu się poprowadzić. 


_______________________________________________________________________

No więc moja siostrzenica, która pomagała mi opisywać bohaterów uparła się żebym dodała dziś jeszcze jeden rozdział więc jest. Ale to na pewno na dziś ostatni. ;3 Mam wenę wiec zaraz coś nowego wymyślę. ^^ 

Widzieliście już teledysk do " One way or another " ? Dla mnie ich wykonanie jest lepsze niż oryginał, a teledysk boski. ^^ 

Zapraszam do czytania. :) 

ROZDZIAŁ DRUGI


Chodząc po parku rozmawialiśmy próbując się czegoś o sobie dowiedzieć. Niall powiedział mi że wraz z czwórką przyjaciół tworzy zespół One Direction. Szczerze ? Nie słyszałam o nich. On się bardzo zdziwił. Mówił że podbili już Europę, a niedługo wyruszają w trasę koncertową po Stanach i Kanadzie. Zmieszałam się trochę, było mi głupio że go nie rozpoznałam. 
- Ej, Ash. Ale ja Ci mówię serio. Naprawdę nic się nie stało. Można powiedzieć że cieszę się z tego powodu że mnie nie rozpoznałaś. Miałaś okazję poznać prawdziwego Nialla, Irlandczyka, o zabójczo niebieskich oczach, a nie Nialla Horana z One Direction, bożyszcza nastolatek. – zaśmiał się a ja z nim. O jejuniu. Kiedy się tak śmieję czuję w brzuchu dziwne mrowienie. Czy to możliwe że ja się… za… Nie to na pewno nie to.
-Heeej ! Ziemia do Ash ! Czy Ty mnie słuchasz ? – zapytał Niall.
-Oj,  przpraszam. Zamyśliłam się. – uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
-Uuu.. Kto jest tym szczęśliwcem i siedzi Ci cały czas w głowie ? – zapytał z cwanym uśmieszkiem. A ja w tej chwili poczułam że spiekłam buraka.
- Co ? Nie, nikt. Tak tylko.  – rzucałam jak głupia. Po tych słowach on znowu wybuchł śmiechem, żeby potem się ogarnąć i wrócic do rozmowy.
- A to może teraz Ty mi coś opowiesz ? Nie wiem nic o Tobie prócz tego że masz na imię Ashley i jesteś przyjaciółką Emmy. To jak. Czekam na ciekawą historię. – uniósł brew w zabawny sposób po czym ja wybuchłam śmiechem.
-Wybacz, ale to było śmieszne. – próbowałam się uspokoić. – A co do mojej historii to nie jest zbyt ciekawa. Na pewno chcesz tego słuchać ?
-No pewnie, ja Ci swoją opowiedziałem, czekam na Ciebie. Twoja kolej. – odpowiedział.
- No jeśli chcesz. No to zacznę od początku. Od urodzenia mieszkam w Londynie, choć mam też korzenie polskie i norweskie. Mój tata był Polakiem, a dziadek pochodził ze Norwegii. Tak jakoś się stało. Haha. No ale mieszkałam tu przez 15 lat z rodzicami i młodszym bratem Alexem. Ma 7 lat i jest przekochany. Przez te wszystkie lata było idealnie, moja rodzina była idealna. Aż do pewnego feralnego dnia. Kiedy wróciłam ze szkoły znalazłam list od mamy w którym napisała że wyjechała z tatą w delegację i wrócą za kilka dni. To nie było dziwne, bo często gdzieś wyjeżdżali zostawiając mi brata. Ja nie miałam im tego za złe, przecież to była ich praca. Ale wracając do tamtego dnia. Kiedy Alex wrócił z przedszkola, ktoś do nas zadzwonił. Okazało się że to policja. To czego się wtedy dowiedziałam odwróciło moje życie o 360 stopni. Policjanci zjawili się u nas chwilę potem i powiadomili mnie że samolot moich rodziców był uszkodzony i rozbił się kilka minut po starcie. Nie mieli szans na przeżycie.  W ciągu kilku minut moje życie straciło sens, ale zaraz potem przypomniałam sobie o Alexie. Przecież on też stracił rodziców i ja będę musiała mu o tym powiedzieć. To było straszne. – w tym momencie nie wytrzymałam i dałam upust emocjom. Rozpłakałam się na dobre. Niall nadal milczał, chciał mnie przytulić jednak ja się odsunęłam.
-Przepraszam, nie chciałem Cię urazić. I wgl wybacz że prosiłem o to żebyś mi opowiedziała swoją historię. Wszystko w porządku już ? – zapytał zatroskany . Ja tylko skinęłam głową. – Jeśli nie chcesz nie musisz kończyć.
- Nie, już wszystko w porządku. Chwila słabości .Jeśli chcesz mogę kontynuować.
- No dobrze, jeśli tak uważasz to ja chętnie Cię wysłucham. – uśmiechnął się słodko.
- No wiec, od tamtego dnia jesteśmy sami. W prawdzie są też dziadkowie, ale oni mieszkają w Polsce, rzadko ich widujemy, a my nie chcieliśmy się wyprowadzać z Londynu. Więc postanowiliśmy że zostaniemy tutaj. Jakoś dawaliśmy sobie radę z Alexem. Niby miałam 15 lat ale poradziłam sobie z jego wychowaniem. Miałam też przecież Emmę, Johna i Erica – przy tym ostatnim skrzywiłam się trochę, Niall chyba to zauważył dlatego dodałam – ale on to już zamknięty rozdział. No więc był już w miarę dobrze. Wydawało mi się że już wszystko wraca do porządku, kiedy to w szkole zaczęły się plotki o rzekomej zdradzie mojego chłopaka z pewną laską. Ja nie chciałam w to wierzyć i na początku nie wierzyłam. Ale kiedyś przyłapałam ich w szkolnej łazience na szybkim numerku. Nie spodziewałam się tego po nim. Wydawało mi się że mnie kocha. No i znowu załamka, przez tydzień nie wychodziłam z pokoju. No do dziś. To Emma mnie namówiła żebym przyszła na jej urodziny. I chyba muszę jej podziękować, bo gdyby nie ona nie poznałabym Ciebie. – Uśmiechnęłam się, a on mi zawtórował. – A tak wgl to skąd wy się znacie ? – spojrzałam na niego marszcząc czoło.
- Słodko wyglądasz kiedy tak robisz. – uśmiechnął się. – W zasadzie to ja jej nie znam. Poznałem ją dziś, właśnie w klubie. Ona też chyba mnie nie poznała. Ehh.. staję się coraz mnie popularny. – schował twarz w dłoniach udając że płacze. Muszę przyznać żę wyszło to przekomicznie, dlatego wybuchłam śmiechem.
- Jesteś okropna, jak tak możesz. Ja tu płaczę i mam problemy, a Ty się ze mnie śmiejesz. – zrobił tak smutną minkę że gdybym nie spędziła z nim ostatnich kilku godzin to pewnie dałabym się nabrać.
- Przepraszam blondasku, ale to na mnie nie działa. Ale pochwalę Cię, jesteś najlepszym aktorem jakiego w życiu poznałam. – I wybuch śmiechu z mojej strony. Niall nadal udawał że jest obrażony i odsunął się na drugi koniec ławki. – Nie to nie.
- No czooo ? Ty to możesz się fochać a ja nie ? – próbował powstrzymać śmiech al. Słabo mu to wychodziło.
- No dokładnie. Zdradzę Ci tajemnicę. Są dwa takie punkty. 1. Kobieta ma zawsze rację i musisz jj ulegać. A 2. Jeśli jednak to nie prawda to i tak patrz punkt 1. – Obydwoje się zaśmialiśmy. Zapatrzona w Nialla podziwiałam jak słodko się śmieje. Coraz bardziej mi się podobał. Był taki szczery, kochany i mimo że znał mnie tak krótko ja już mu zaufałam. – Wiesz, zadziwiłeś mnie dziś. Znam Cię dosłownie kilka godzin a już wiesz wszystko o moim życiu. Mój były nawet tyle nie wiedział przez te kilaknaście miesięcy co Ty przez te kilka godzin.
- Miło mi to słyszeć. – Uśmiechnął się i zaczął wpatrywać się w moje oczy. Ja nie pozostając dłużna, odwdzięczyłam mu się tym samym. Zauważyłam że nasze twarze dzieli coraz to mniejsza odległość.
Właśnie się domyślałam co on chce zrobić, gdy nagle z nieba zaczęły spadać zimne krople deszczu.
Spojrzałam na rozczarowanego Nialla. Jego mina była bezcenna.  Ale ja nie żałuję, nie możemy się spieszyć, przecież wgl się nie znamy. Znaczy no wiemy dużo o sobie, ale nic poza tym.
- Wiesz Niall, ja już powinnam się zbierać. I tak zasiedzieliśmy się w tym parku. A w domu czeka na mnie Alex, bo znając jego nie chciał usnąć do mojego powrotu. – powiedziałam chłopakowi.
- No jeśli musisz. – powiedział lekko zasmucony.
- No niestety takie życie starszej siostry. – zaśmiałam się. Rozmawiając tak zupełnie zapomnieliśmy o padającym deszczu. Nagle przez moje ciało przeszedł dreszcz, Niall na pewno to zauważył bo już ściągał z siebie bluzę.
- Czemu nie powiedziałaś że jest Ci zimno ? – powiedział zatroskany. Oj jaki on kochany. – pomyślałam.
- No bo nie jest mi zimno. To ten deszcz i wiesz. – uśmiechnęłam się.
- Nie, nie wiem. Załóż moją bluzę, nie chciałbym żebyś się przeze mnie przeziębiła. – Pomógł mi założyć okrycie.
- Dziękuję. I ja muszę już iść. Dziękuję za miły wieczór. – już chciałam mówić „cześć” gdy ten mi przerwał.
-No chyba nie myślisz że Cię nie odprowadzę. Jest środek nocy, o tej porze jest niebezpiecznie. – uśmiechnął się.
- Ale…
- Nie ma żadnego „ale”, odprowadzam Cię.
- No dobrze już. Chodźmy. – Chciałam odejść, ale ktoś mi to uniemożliwił.
- Ale ja nie umiem. – powiedział dziecinnym głosikiem i wyciągnął dłoń w moją stronę. Ja się tylko zaśmiałam i ją chwyciłam.
- Od razu lepiej mamusiu. – powiedział splatając nasze palce.
[20 min póżniej]
-To tu. – wskazałam na biały domek parterowy otoczony drewnianym płotem.
- Oj. A myślałem że jeszcze trochę sobie porozmawiamy. – po jego minie można było stwierdzić że mówił szczerze.
- No niestety. Ale nikt nie mówi że to było nasze ostatnie spotkanie, prawda ? – zapytałam retorycznie.
- Ani mi się śni. Oj Ash, nie dam Ci teraz tak szybko spokoju. – zaśmiałam się.
- Hahaha. No jakoś to przeboleję. Do zobaczenia Niall. – Już byłam koło drzwi kiedy usłyszałam.
- Poczekaj !
- Co jest ? – zapytałam .
- Po pierwsze chciałaś mnie zostawić tak bez pożegnania ? – zrobił minę zbitego psiaka. – A po drugie, czy mógłbym prosić o numer szanownej pani ? Chciałbym się móc jakoś z panią skontaktować.
- No przecież się pożegnałam. A jeśli chodzi o numer to oczywiście. – odparłam. Zapisałam mu swój numer po czym ten na mnie spojrzał.
- Dziękuję. – Nachylił się i lekko musnął mój policzek. A ja pewna że spaliłam buraka, uciekłam wzrokiem.
- Taa. To na razie. – i uciekłam zatrzaskując mu drzwi przed nosem.
Nie no lepiej to być nie mogło. On mnie tylko pocałował w policzek, a ja jak jakaś głupia nastolatka uciekłam. Zajebiście. Ehh.. No ale nic. Poszłam na górę, ku mojemu zdziwieniu Alex już spał. Zgasiłam lampkę koło jego łóżka i udałam się do swojej sypialni. Zabierając piżamkę, składającą się z dłuższej koszulki poszłam do łazienki. Po szybkim prysznicu, wskoczyłam pod kołderkę i nim się zorientowałam, zasnęłam. 

________________________________________________________________________

No więc oto rozdział 2. Jutro pojawi się już trzeci. Mam nadzieję że się podoba. Za błędy przepraszam, ale pisałam go w nocy. ;3 Miłego czytania. ^^ 

środa, 20 lutego 2013

ROZDZIAŁ PIERWSZY

[dzień imprezy]

- Ash, pospiesz się ! Zaraz się spóźnimy ! – krzyczała z dołu Emma. Tak, to dziś. Jej BDay Party. W innych okolicznościach może i bym się cieszyła ale po tym jak dowiedziałam się że chłopak zdradził mnie i zostawił dla pustej wytapetowanej laski ze szkoły, aż mi się coś robi na myśl o zabawie i przebywaniu w towarzystwie tych wszystkich ludzi.  Ale cóż się nie robi dla przyjaciółki. – pomyślałam. Wzięłam jeszcze torebkę na łańcuszku i przeglądając się w lustrze ( miałam na sobie czarną, skromną małą czarną, platformy z ćwiekami i czarną skórę ) opuściłam pokój.
- No już , już. – uciszałam ją schodząc na dół. – Muszę powiedzieć, że wyglądasz olśniewająco. – skomplementowałam przyjaciółkę. Emma miała na sobie czerwoną mini sukienkę z gorsetową górą, do tego platformy identyczne jak moje i puzderko. 
- Się wie, w końcu Ty mi wybierałaś strój na dziś. Dziękuję kochana, nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła. – ucałowała mnie w policzek.
- No dobrze. Wiesz że dla mnie to sama przyjemność. Ale wiesz… jeżeli nie chcesz przybyć na swoją imprezę z mega spóźnieniem to radzę żebyśmy się już zbierały. – przypomniałam.
- O cholera. Racja. Chodźmy już. – przyznała mi wychodząc z domu i zamykając go na klucz.
Przed mieszkaniem stała już podstawiona taksówka. Szybko weszłyśmy do środka i podałyśmy kierowcy adres.


[impreza – 3 godziny później ]

Siedziałam przy barze wlewając w siebie coraz większe ilości alkoholu. No sami przyznajcie, że ostatnimi czasy nie miałam powodów do radości, a taka impreza to idealna okazja na odreagowanie i upicie smutków w procentach. Barman co chwile do mnie coś nawijał, ale miałam to głęboko. Zapatrzyłam się w pewnego chłopaka który stał po drugiej stronie Sali wraz z innymi osobami. Był tak zajęty rozmową, że nie zauważył jak mu się przyglądam. Muszę przyznać, że był fajny. Co ja gadam był mega przystojny. Oho, chyba sobie zapeszyłam. Właśnie miałam odchodzić kiedy nasze spojrzenia się spotkały. Zmieszana odwróciłam wzrok, ale już za późno, tajemniczy koleś zmierzał w moim kierunku.
- Witam szanowną panią – uśmiechnął się czarująco. – Co taka piękna dziewczyna jak Ty robi tu sama ? – spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać. No sory, ale te teksty znam na pamięć. Opanowałam się i zaczęłam prowadzić z nim rozmowę.
- A kto mówi że jestem tu sama ? – spojrzałam na niego a zaraz potem wróciłam do zabawy zawartością kieliszka.
- Hm.. No pomyślmy. Siedzisz tu sama jakiś czas. A dokładniej 2 godziny 34 min. Wlewasz w siebie litry alkoholu i nie chcesz się z nikim bawić. Wymieniać dalej ? – uśmiechnął się w ten swój sposób. No kur… jak tak dalej pójdzie to zaraz się rozpłynę.
- Widzę że nie tylko ja Ci się przyglądałam… - kurcze, właśnie się przyznałam żę gapiłam się na niego jak głupia. Zajebiście. No ale za późno. – Ale masz rację. Wiesz, jakoś dziś nie mam ochoty na zabawę. – spojrzał się na mnie oczekując na wyjaśnienia.
- To chyba nie najlepszy czas na takie rozmowy. Nie chcę Ci psuć zabawy. A poza tym nie zna Cię. – delikatnie się uśmiechnęłam.
- Oh, co ze mnie za facet.  Jestem Niall. Widzisz ? Już mnie znasz. – zaśmiał się, a ja wraz z nim. – A ty jak masz na imię ?
- Jestem Ashley, ale wszyscy mówią do mnie Ash. Miło mi. – Uśmiechnęłam się i podałam mu rękę.
- Wiesz ? – spojrzał na mnie i kontynuował. – Szczerze powiedziawszy mi też już nie chce się tu siedzieć. Co powiesz na nocny spacer ?
- Hmm.. – chwilę pomyślałam. – Myślę że to dobry pomysł. Poczekasz chwilę ? Powiem tylko przyjaciółce że już wychodzę. – uśmiechnęłam się i zaraz po skinięciu przez Nialla głową udałam się do Emmy.

-Emma ! Ja już wychodzę. Baw się dobrze. – ucałowałam ją w policzek i wróciłam do Nialla który czekał już na mnie przed klubem.  Chłopak słodko się uśmiechał. Stanęłam i patrzyłam się na jego błękitne oczy, idealnie ułożone włosy i pełne usta. On się tylko uśmiechnął i pierwszy zaczął rozmowę.
-To jak ? Idziemy ? – zapytał, podając mi dłoń.
- Pewnie.  -  Złapałam go za rękę i pomaszerowaliśmy w stronę parku.

_____________________________________________________________________________

No więc postanowiłam dodać rozdział 1. Mam nadzieję że się spodoba. Ten wyjątkowo krótki, ale zapewniam że kolejne są dłuższe. Teraz próbuję pisać z wyprzedzeniem więc codziennie powinien być nowy rozdział. Zapraszam do czytania. :)

PROLOG.


No więc tak. Nazywam się Ashley Smith, ale wszyscy mówią na mnie Ash.  Mam 17 lat. Moje życie było idealne do 15 roku życia. Wtedy to moi rodzice mieli wypadek. Lecieli w delegację do USA, ich samolot był uszkodzony i rozbił się kilka kilometrów za lotniskiem. Długo nie mogłam się pogodzić z ich śmiercią, no bo czemu spotkało to akurat moją rodzinę. Zostałam sama ze swoim młodszym braciszkiem, Alexem. Gdyby nie moi przyjaciele John i Emma oraz chłopak Eric nie pozbierałabym się tak szybko. To dzięki nim stanęłam na nogi, wróciłam do szkoły i mogłam odpowiednio zająć się Alexem. Ale ta sielanka też nie trwała zbyt długo. W zeszłym tygodniu dowiedziałam się że mój chłopak nie jest taki idealny jak mi się wydawało. W całej szkole huczało od plotek że Eric zdradza mnie ze szkolnym plastikiem Vic. Od samego początku, gdy to usłyszałam, wiedziałam co mam zrobić. Już następnego dnia, poprosiłam Erica o spotkanie. Nie chciałam mu robić awantur. W zgodzie rozeszliśmy się i postanowiliśmy zostać znajomymi. 
Na początku wydawało mi się że jest to idealne wyjście, ale do czasu. Po powrocie do domu zaszyłam się w pokoju i zaczęłam płakać. Nikt nie wiedział co się dzieje. Mój kochany braciszek zadzwonił po Emmę która szybko się zjawiła. Powiedziałam jej wszystko, wraz z tym że żałuję tej decyzji. Przecież ja go kochałam, a wprawdzie nadal kocham. To strasznie boli. Z dnia na dzień straciłam część sensu swojego życia.  Emma kazała mi się pozbierać, ale to nie takie proste. Udało jej się jednak przekonać mnie na to abym zjawiła się na jej piątkowej imprezie.  Ale o tym zaraz. 

__________________________________________________________________________

No więc jest prolog. Krótki, ale więcej tu nie mogłam zdradzić. ;3 Jutro rozdział pierwszy. ^^ 
Od razu mówię że jestem w klasie 3 gim co oznacza że nie mam zbytnio czasu. Będę się starać jak najczęściej dodawać nowe rozdziały. Ale ogólnie to pojawiać się będą co około 3 dni. ^^ 

Wprowadzam też PYTANIA DO BOHATERÓW ! Jeżeli już pytacie to piszcie do kogo one są. :) Na dziś tyle, chyba że nie będzie mi się chciało w nocy spać to coś wymyślę. Życzę miłego czytania. :) 

BOHATEROWIE.




Ashley Smith  (Ash ) - szalona 17-latka. Mimo tego co spotkało ją w życiu nie straciła ducha zabawy. Ma 7-letniego brata Alexa. Kocha śpiewać, grać na fortepianie oraz fotografować. Próbuje być oschła i poważna, ale w gruncie rzeczy to delikatna i wrażliwa romantyczka. 


 

Emma Slow – najlepsza przyjaciółka Ash. Uwielbia grać na basie. Z natury jest ostra. W wewnątrz to wrażliwa dziewczyna. Nienawidzi tych którzy w jakiś sposób skrzywdzili jej bliskich.


John Wolk – uroczy 18-latek. Przyjaciel Ash i Em. Od dawna zakochany po uszy w Ashley, jednak nikomu nie powie o swoich uczuciach. Klasowy kobieciarz, gra w szkolnej drużynie footballu.

 

Eric Barton – były chłopak Ash. Z pozoru wrażliwy i opiekuńczy, z natury podły i okrutny intrygant. Myśli że to iż chłopak ogląda się za dziewczynami i raz mu się zdarzy zdradzić dziewczynę jest normalne. 




Alex Smith – 7-letni brat Ashley. Jak na swój wiek to bardzo mądry i bystry chłopiec. Kocha swoją siostrę jak nikogo na świecie. Mimo tego iż była malutki jak jego rodzice zginęli zdaje sobie sprawę z tego co stało.


 

Niall Horan – słodki blondasek. Członek zespołu One Direction. Wiecznie głodny 20 latek. Jest opiekuńczy. Szuka tej jedynej miłości. 




Liam Payne – członek zespołu One Direction. Daddy Direction. Ten najrozsądniejszy i najodpowiedzialniejszy ze wszystkich.  Ma 20 lat. Panicznie boi się łyżek. 


Harry Styles – 1/5 One Direction. Ma 19 lat. Największy podrywacz w zespole. Uwielbia rozkochiwać w sobie dziewczyny. Ma za sobą kilka związków ze starszymi kobietami. Uwielbia koty.

 

Louis Tomlinson – 1/5 1D. Najstarszy a zarazem najbardziej dzienny w zespole. Ma obsesję na punkcie marchewek oraz ubrań w paski. Ma 22 lata. 


Zayn Malik – 1/5 1D. Bad Boy z Bradford. Uroczy 20-latek. Uważany za imprezowicza i kobieciarza, a ta naprawdę to wrażliwy chłopak skrywający się za maską.

 

Danielle Peazer – dziewczyna Liama Payna. Tancerka. Przyjaciółka Eleonor.

 

Eleonor Calder – dziewczyna Lou. Modelka oraz studenktka. Przyjaciółka Dan. 

_________________________________________________________________________


No więc witam. Postanowiłam założyć bloga i wrzucać tu to coś co pisze. ;3 Na razie bohaterowie.  Proszę o wyrozumiałość bo to moje pierwsze opowiadanie. Postaram się jeszcze dziś wstawić prolog, a jeżeli nie uda mi się to na pewno jutro koło godziny 16 będzie tu. :) Mam nadzieję że się wam spodoba. ^^ Już na sam początek proszę was jeżeli czytacie to komentujcie, chcę zobaczyć czy ktoś to czyta i czy wgl opłaca się prowadzić tego bloga. :) I za wszelkie błędy przepraszam, bo pisałam na szybko. ^^ Muaa dziubaski. ♥