Szukaliśmy Alexa już od jakiejś godziny. A ja nie dawałam
już rady. Wymyślałam coraz to czarniejsze scenariusze, Niall natomiast był
spokojny i próbował mnie ogarnąć.
- Ej mała, nie przejmuj się. Nic mu się na pewno nie stało.
Obiecuję Ci to że zaraz go znajdziemy.- robił wszystko byle byłabym
spokojniejsza.
- A jeśli ktoś go porwał, albo on wyszedł z galerii.-
lamentowałam.
- Uspokój się i przestań myśleć o takich rzeczach. Nic mu
nie jest. A ja mam pomysł. Chodźmy do ochrony. Oni na pewno będą wiedzieli coś
na ten temat. W końcu mają tu te nagrania. – zaproponował.
- No dobrze. Chodźmy. – Udaliśmy się w stronę ochrony kiedy
to z głośników usłyszeć można było kobiecy głos informujący „ Do ochrony
zgłosił się 7 letni chłopiec Alex. Podobno zgubił w centrum siostrę. Bardzo
prosimy o odebranie go w pokoju nr 205.”
- To Alex, to mój Alex. – zawołałam już uspokojona.
- Widzisz mówiłem, że wszystko będzie w porządku. –
przytulił mnie Niall.
- No wiem, ale teraz chodźmy po niego. – złapałam go za rękę
i pociągnęłam w kierunku mojego celu.
- Dzień dobry, ja przyszłam po mojego brata Alexa. –
powiedziałam lekko speszona, bo to dziwne że zgubiłam brata.
- Witam. Nazywa się pani ? – zapytała kobieta.
- Ashley Smith. Gdzie jest Alex ? – spytałam bo nigdzie nie
widziałam chłopca.
- Proszę się nie martwić. Jest w następnym pokoju z moimi
kolegami. – uśmiechnęła się. – Chciałabym panią ostrzec, żeby bardziej pani
pilnowała tego malucha. W takich centrach handlowych łatwo o porwania. Niby są
kamery i ochrona, ale nie wszystko my wypatrzymy.
- Tak tak oczywiście. Ja nie wiem jak to się stało. To była
chwila. To nigdy więcej się nie zdarzy. – gadałam jak głupia.
- No dobrze, rozumiem panią. Alex opowiedział nam waszą
historię. – powiedziała lekko zasmucona kobieta.
- Czy mogłabym już zabrać stąd brata ? – zapytałam.
- Pewnie. Bill idź po chłopca. – powiedziała do kolegi
siedzącego przy drugim biurku.
- Alex ! – krzyknęłam gdy tylko zobaczyłam mojego braciszka.
– Nigdy więcej mi tak nie rób. Nie odchodź ode mnie tak daleko. Dobrze ?
- Dobrze. Przepraszam. Ja chciałem zobaczyć tylko te nowe
gry, a Ty byłaś zajęta rozmową z tymi chłopakami. Nie chciałem Ci przeszkadzać.
– powiedział smutny.
- Ale kochanie, Ty mi nigdy nie przeszkadzasz. Nawet tak nie
myśl. Jesteś dla mnie najważniejszy. – ucałowałam go w czoło. – A teraz chodź
pójdziemy na ciastko, a potem kupię Ci tą grę. \
- Superr. – zawołał już uradowany.
[2 godziny później]
Po dwóch godzinach wracaliśmy już do domu. Niall oczywiście
musiał nas odprowadzić, inaczej być nie mogło. Uparciuch- zaśmiałam się w
myślach. Moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon chłopaka.
- Tak ?
- Kiedy ?
- Postaram się.
- Ok. Czekajcie. Będę za 15 min.
-Na razie. – zakończył rozmowę. – Przepraszam Cię Ash, ale
ja już będę musiał uciekać. Liam dzwonił że mamy jakiś wywiad.
- No dobrze. Nic się nie stało. I tak dużo czasu mi dziś
poświęciłeś. I dziękuję za pomoc w szukaniu brata. – powiedziałam .
- Nie musisz dziękować. Ale nie, w zasadzie to musisz. –
powiedział z cwanym uśmieszkiem, a ja się dziwnie na niego spojrzałam. –
Zrekompensujesz mi to dzisiaj. Będę czekał na Ciebie pod domem o 19. I nie
słyszę słowa sprzeciwu. – zakomunikował. Ależ on słodki. Nie miałam wyjścia
musiałam się zgodzić.
- No jeśli muszę. – udałam nadąsaną. Na co on parsknął
śmiechem.
- Musisz. To do 19 Ash. – jeszcze zanim odszedł pocałował
mnie przelotnie w policzek.
- Paa Niall. – uśmiechnęłam się.
- Hej piękna. –zawołał chłopak. – Gdzie się wybierasz ?
- Cześć, cześć. Umówiłam się ze znajomym. – odpowiedziałam
uradowana.
- Znajomym ? Tak to się teraz nazywa. – powiedziała
sarkastycznie Emma na co ja walnęłam ją poduszką.
- Tak, to tylko znajomy, poznaliśmy się wczoraj i
zaproponował dzisiejsze spotkanie. – wyjaśniłam. – Chciałam Ci tylko powiedzieć
że Alex poszedł do kolegi spać, na kolację znajdziesz coś w lodówce, a ja
niedługo będę.
- Czyli nad ranem albo w południe. – zażartował John, na co Emma wybuchła śmiechem.
- Jasne. Lecę. Bawcie się dobrze. – powiedziałam
przyjaciołom i zeszłam na dół.
W chwili gdy stanęłam na parterze po domu się rozniósł
dźwięk dzwonka do drzwi. Hmm.. Punkt 19. Punktualnie.- pomyślałam. Przejrzałam
się jeszcze w lustrze poprawiając włosy i po chwili otworzyłam drzwi. A w nich
stał …
_______________________________________________________________
Przepraszam, przepraszam, przepraszam ! ;c Wiem że obiecałam i że miałam wczoraj wstawić te rozdziały, ale nie starczyło mi czasu. Wzięłam ostatnio się w garść przez co więcej czasu spędzam nad książkami. Ale dziś na pewno pojawi się jeszcze jeden rozdział. ;3
I wprowadzam pewną zasadę, pewnie znacie ją z innych blogów, a mianowicie :
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Buźki, kisski i pozderki dziubaski. xx :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz