poniedziałek, 25 lutego 2013

ROZDZIAŁ CZWARTY


Szukaliśmy Alexa już od jakiejś godziny. A ja nie dawałam już rady. Wymyślałam coraz to czarniejsze scenariusze, Niall natomiast był spokojny i próbował mnie ogarnąć.
- Ej mała, nie przejmuj się. Nic mu się na pewno nie stało. Obiecuję Ci to że zaraz go znajdziemy.- robił wszystko byle byłabym spokojniejsza.
- A jeśli ktoś go porwał, albo on wyszedł z galerii.- lamentowałam.
- Uspokój się i przestań myśleć o takich rzeczach. Nic mu nie jest. A ja mam pomysł. Chodźmy do ochrony. Oni na pewno będą wiedzieli coś na ten temat. W końcu mają tu te nagrania. – zaproponował.
- No dobrze. Chodźmy. – Udaliśmy się w stronę ochrony kiedy to z głośników usłyszeć można było kobiecy głos informujący „ Do ochrony zgłosił się 7 letni chłopiec Alex. Podobno zgubił w centrum siostrę. Bardzo prosimy o odebranie go w pokoju nr 205.”
- To Alex, to mój Alex. – zawołałam już uspokojona.
- Widzisz mówiłem, że wszystko będzie w porządku. – przytulił mnie Niall.
- No wiem, ale teraz chodźmy po niego. – złapałam go za rękę i pociągnęłam w kierunku mojego celu.

- Dzień dobry, ja przyszłam po mojego brata Alexa. – powiedziałam lekko speszona, bo to dziwne że zgubiłam brata.
- Witam. Nazywa się pani ? – zapytała kobieta.
- Ashley Smith. Gdzie jest Alex ? – spytałam bo nigdzie nie widziałam chłopca.
- Proszę się nie martwić. Jest w następnym pokoju z moimi kolegami. – uśmiechnęła się. – Chciałabym panią ostrzec, żeby bardziej pani pilnowała tego malucha. W takich centrach handlowych łatwo o porwania. Niby są kamery i ochrona, ale nie wszystko my wypatrzymy.
- Tak tak oczywiście. Ja nie wiem jak to się stało. To była chwila. To nigdy więcej się nie zdarzy. – gadałam jak głupia.
- No dobrze, rozumiem panią. Alex opowiedział nam waszą historię. – powiedziała lekko zasmucona kobieta.
- Czy mogłabym już zabrać stąd brata ? – zapytałam.
- Pewnie. Bill idź po chłopca. – powiedziała do kolegi siedzącego przy drugim biurku.

- Alex ! – krzyknęłam gdy tylko zobaczyłam mojego braciszka. – Nigdy więcej mi tak nie rób. Nie odchodź ode mnie tak daleko. Dobrze ?
- Dobrze. Przepraszam. Ja chciałem zobaczyć tylko te nowe gry, a Ty byłaś zajęta rozmową z tymi chłopakami. Nie chciałem Ci przeszkadzać. – powiedział smutny.
- Ale kochanie, Ty mi nigdy nie przeszkadzasz. Nawet tak nie myśl. Jesteś dla mnie najważniejszy. – ucałowałam go w czoło. – A teraz chodź pójdziemy na ciastko, a potem kupię Ci tą grę. \
- Superr. – zawołał już uradowany.

[2 godziny później]

Po dwóch godzinach wracaliśmy już do domu. Niall oczywiście musiał nas odprowadzić, inaczej być nie mogło. Uparciuch- zaśmiałam się w myślach. Moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon chłopaka.
- Tak ?
- Kiedy ?
- Postaram się.
- Ok. Czekajcie. Będę za 15 min.
-Na razie. – zakończył rozmowę. – Przepraszam Cię Ash, ale ja już będę musiał uciekać. Liam dzwonił że mamy jakiś wywiad.
- No dobrze. Nic się nie stało. I tak dużo czasu mi dziś poświęciłeś. I dziękuję za pomoc w szukaniu brata. – powiedziałam .
- Nie musisz dziękować. Ale nie, w zasadzie to musisz. – powiedział z cwanym uśmieszkiem, a ja się dziwnie na niego spojrzałam. – Zrekompensujesz mi to dzisiaj. Będę czekał na Ciebie pod domem o 19. I nie słyszę słowa sprzeciwu. – zakomunikował. Ależ on słodki. Nie miałam wyjścia musiałam się zgodzić.
- No jeśli muszę. – udałam nadąsaną. Na co on parsknął śmiechem.
- Musisz. To do 19 Ash. – jeszcze zanim odszedł pocałował mnie przelotnie w policzek.
- Paa Niall. – uśmiechnęłam się.

 Szybko weszłam do domu. Alex już grał na Xboxie. Ogarnęłam godzinę. Ok jest 15. Mam trochę czasu. Poszłam prędko do kuchni z myślą przygotowania jakiegoś szybkiego obiadu. Postawiłam na spaghetti. Kiedy skończyłam była chwila przed 16.  Szybko zjadłam i biegiem poleciałam na górę się szykować. Wskoczyłam do łazienki jak oparzona. Pod prysznicem ciepła woda spływała po moim ciele, dając mi chwilę na przemyślenia. Zastanawiałam się czy to nie aby za szybko toczy się z Niallem. Znam go od wczoraj, a dziś już można powiedzieć że pierwsza randka. Przecież dopiero co zerwałam z Ericiem. Może powinnam to odwołać ? Ale co ja wygaduję. Powiedział że nie przyjmuje sprzeciwów więc za późno. Ale nie patrząc na nic, cieszyłam się jak głupia na tą „randkę”. Wyszłam spod prysznica i okryłam się mięciutkim ręcznikiem. Pobiegłam do szafy zastanawiając się jak mam się ubrać. Po chwili trwającej 15 min postanowiłam na białe spodnie, granatową luźną bluzkę, tego samego koloru platformy i małą torebeczkę. Z naszykowanym ubraniem powróciłam do łazienki. Szybko wszystko założyłam i usiadłam w pokoju przed toaletką. Wysuszyłam włosy i lekko je pofalowałam zostawiając je opadające na ramiona. Zrobiłam kreski elinerem, przeczesałam rzęsy tuszem, usta musnęłam błyszczykiem i byłam gotowa. Do torebki zapakowałam jeszcze najpotrzebniejsze rzeczy i zabierając z krzesła moją skórzana ramoneskę udałam się na dół. Zegar wskazywał 18. 30. Miałam jeszcze trochę czasu więc wróciłam na górę i udałam się do Emmy. Ku mojemu zdziwieniu nie była sama. Na łóżku koło niej siedział John.
- Hej piękna. –zawołał chłopak. – Gdzie się wybierasz ?
- Cześć, cześć. Umówiłam się ze znajomym. – odpowiedziałam uradowana.
- Znajomym ? Tak to się teraz nazywa. – powiedziała sarkastycznie Emma na co ja walnęłam ją poduszką.
- Tak, to tylko znajomy, poznaliśmy się wczoraj i zaproponował dzisiejsze spotkanie. – wyjaśniłam. – Chciałam Ci tylko powiedzieć że Alex poszedł do kolegi spać, na kolację znajdziesz coś w lodówce, a ja niedługo będę.
- Czyli nad ranem albo w południe. – zażartował John, na co Emma wybuchła śmiechem.
- Jasne. Lecę. Bawcie się dobrze. – powiedziałam przyjaciołom i zeszłam na dół.
W chwili gdy stanęłam na parterze po domu się rozniósł dźwięk dzwonka do drzwi. Hmm.. Punkt 19. Punktualnie.- pomyślałam. Przejrzałam się jeszcze w lustrze poprawiając włosy i po chwili otworzyłam drzwi. A w nich stał …

_______________________________________________________________

Przepraszam, przepraszam, przepraszam ! ;c Wiem że obiecałam i że miałam wczoraj wstawić te rozdziały, ale nie starczyło mi czasu. Wzięłam ostatnio się w garść przez co więcej czasu spędzam nad książkami. Ale dziś na pewno pojawi się jeszcze jeden rozdział. ;3 
I wprowadzam pewną zasadę, pewnie znacie ją z innych blogów, a mianowicie :
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Buźki, kisski i pozderki dziubaski. xx :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz