PRZECZYTAJ NOTKĘ NA DOLE !
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
______________________________________________________________________________
*z perspektywy Nialla*
Obudziłem się przed 9. Leżałem właśnie na kanapie z
najpiękniejszą dziewczyną u boku. Tak, mowa o Ash. Ona jest taka śliczna, ale
też wrażliwa i delikatna. Nie pozwolę nikomu jej skrzywdzić. Ona i tak już dużo
przeszła. Czy to nie jest dziwne że znając ją dokładnie dwa dni zakochałem się
w niej po uszy ? Tak, wiem o tym bardzo dobrze że się w niej zakochałem. I to
na pewno nie jest jakieś tam zauroczenie. Nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny
jak Ashley. Ona jest zupełnie inna, rozumie mnie jak nikt inny. Przyglądając
się jej zaróżowionym policzkom, drobnemu noskowi i malinowym ustom pomyślałem
że powinienem ją przedstawić chłopakom. Niby się spotkaliśmy wtedy w galerii
ale to nie to samo. Moje przemyślenia przerwała budząca się dziewczyna.
- Witaj księżniczko. – przywitałem ją. – Jak się spało ?
- Hej. Bardzo dobrze. Jesteś bardzo wygodny, nadawałbyś się
na moją poduszkę. – zaśmiała się tak uroczo. Jak ja kocham jej śmiech.
- Z chęcią nią zostanę. – odparłem żartem.
- Pomyślimy nad tym.
- Masz jakieś plany na dziś ? – zapytałem przeciągającą się
dziewczynę.
- Raczej nie, choć będę musiała zajrzeć pod wieczór do
książek. W końcu jutro szkoła. – odparła. Ahh.. no tak przecież ona jeszcze się
uczy. No trudno jakoś to przeboleję. – A
czemu pytasz ?
- Pomyślałem żeby zabrać Cię dziś do mieszkania mojego i
chłopaków. Nie poznaliście się jeszcze tak naprawdę. – powiedziałem na co ona
się lekko uśmiechnęła.
- Przykro mi Niall, ale dziś raczej to nie wypali. Powinnam
zająć się trochę Alexem. Ostatnio nie miałam
dla niego czasu. Najpierw to zerwanie, potem impreza a od piątku można
powiedzieć że cały czas siedzę z Tobą. – poinformowała mnie. Nie zaprzeczę, że
trochę się zawiodłem. Myślałem że ten dzień spędzimy razem, ale nie zapomniałem
przecież o jej bracie.
- No ale Alexa możemy wziąć ze sobą. Lou się pewnie ucieszy,
będzie miał z kim grać na Xboxie. – zaśmiałem się, na samą myśl o tym
dzieciaku.
- Ale nie chciałabym wam robić problemu. – powiedziała,
zakładając pasmo włosów za ucho. Wyglądała tak uroczo gdy to robiła.
- No co Ty wygadujesz. Nie będziesz robić nam kłopotu. Chcę
Cię tam zabrać, więc pojedziesz ze mną. Poczekamy na Alexa, a potem was porywam
na caly dzień. – odparłem zadowolony nie dając dziewczynie wyboru.
- Oj no dobrze już. – uśmiechnęła się. – Co powiesz na
śniadanie ?
- O taaak ! Umieram z głodu. – zawołałem.
- Hahaha. No dobrze, już idę zrobić. A Ty jeśli chcesz
możesz iść wziąć prysznic. Pierwsze drzwi po lewej na piętrze. – dała mi
instrukcję a sama poszła do kuchni.
Bez słowa poszedłem na górę. Zimny prysznic postawił mnie na
nogi. Pod chłodnymi strumieniami wody zastanawiałem się czy Ash kiedykolwiek
odwzajemni moje uczucia i czy w ogóle dla nas, jako „pary” jakieś szansy.
Ciekawe. No ale nie zapytam jej o to wprost. Po umyciu się ogarnęłam z deka
moje włosy. Założyłem wczorajsze ubrania i zszedłem na dół. Już na schodach
poczułem niesamowite aromaty. Wszedłem po cichu do kuchni i przytuliłem od tyłu
Ash, która właśnie smażyła dla nad jajecznicę.
- Ej ! Nie przeszkadzaj mi, chyba że nie chcesz dostać
śniadania. – wystawiła mi język.
- Jeśli taka jest cena za przytulanie Cię, to ok mogę nie
dostać śniadania. – zaśmiałem się. Kocham jedzenie, ale jeszcze bardziej kocham
przytulać do siebie jej drobne ciało.
- Niall ! – krzyknęła.
- Oj no dobrze już. Nie, to nie. – odparłem zasiadając przy
stole. Po chwili przede mną stała porcja jajecznicy, grzanek i świeżo
wyciśniętego soku. Pyszności. Poczekałem aż Ash usiądzie i życząc jej smacznego
zacząłem pałaszować moje ukochane jedzonko.
- Powoli, nikt Ci tego nie zabierze. Jeszcze się zadławisz.
– ostrzegała mnie dziewczyna.
- Nigdy nic nie wiadomo. Może ktoś przyjść i być chętnych na
moje śniadanie. Lepiej zjeść szybciej. – odparłem puszczając jej oczko, na co
ona się zaśmiała i odwróciła wzrok.
- Ja już zjadłam. Jak skończysz to poczekaj na Alexa w
salonie a teraz ja idę się doprowadzić do porządku. – uśmiechnęła się.
- Dla mnie zawsze wyglądasz pięknie. – powiedziałem zgodnie
z prawdą.
- Oj nie słódź mi tak tylko jedz. – zarumieniła się i
wybiegła z kuchni.
*z perspektywy Ash*
O boże. Czy on musi mnie tak onieśmielać. Za każdym razem
gdy się uśmiecha czy powie mi cos miłego przez mój brzuch przelatuje stado
motyli, a moje policzki nabierają purpurowego koloru. On jest niemożliwy.
Wbiegłam szybko do pokoju. Z szafy zabrałam świeżą bieliznę, czarne rurki,
białą koszulkę na ramiączka, do tego koszulę w kratę i tego samego koloru
conversy. Z ubraniem poszłam do łazienki. Miałam ochotę na długo, odprężającą
kąpiel, ale niestety nie miałam na to czasu. Szybko wskoczyłam pod prysznic i
dokładnie umyłam się swoim malinowym żelem pod prysznic. Gdy skończyłam
założyłam na siebie naszykowane ubranie i poszłam do pokoju. Wysuszyłam włosy i
związałam je w wysokiego kucyka. Oczy podkreśliłam elinerem i tuszem, a
policzkom nadałam naturalnie różowy kolor. Do kieszeni schowałam jakieś
pieniądze, telefon, gumy bez których nie ruszam się z domu i zbiegłam na dół. W
salonie siedzieli chłopaki grając na xboxie.
- Dłużej się nie dało ? – zawołał Alex gdy mnie tylko
zobaczył.
- Tak, mi też Cię miło widzieć braciszku. – powiedziałam
sarkastycznie.
- Oj już cicho. – uspokajał nas Niall. – Powiedziałem
Alexowi jakie mamy plany na dziś, oddałem mu swoje śniadanie więc jeśli nie
masz już nic do zrobienia możemy jechać.
- No ja nie. – odpowiedziałam chłopakowi. – A Ty Alex nie
lecisz pod prysznic ?
- Nie, kąpałem się u Jackoba. – odparł młody.
- No dobrze, więc możemy jechać. – powiedziałam blondaskowi.
- Ok, to chodźcie.
Zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy. Niall
powiedział że będziemy jechać jakieś 20 min. Spoko, nie jest aż tak źle. Po
drodze oczywiście musieliśmy zajechać do Nandos bo szanowny pan Horan zgłodniał
od śniadania i musiał się posilić.
- No chyba nie chcecie uczestniczyć w wypadku samochodowym.
Ja wam mówię, kiedy jestem głodny nie mogę się skupić, co za tym idzie, mogę
spowodować wypadek. – tłumaczył się blondynek.
- No dobrze dobrze, ale pospiesz się. – pogoniłam go. – I
weź mi lody !
- No jeśli muszę. Ale podzielisz się ? – zapytał z nadzieją.
– A ty młody coś chcesz ?
- No jeśli muszę. – przedrzeźniałam go.
- No pewnie że chcę. Weź mi kurczaka, lody, kolę, ale zimną
i powiększone frytki. – zamówił Alex.
- Ohoho. I Ty to zjesz ? – zapytał niedowierzając Niall.
- Jeszcze go nie znasz złotko. – odpowiedziałam za brata.
- No to widzę między nami podobieństwo młody. – powiedział
Horan. Alex natomiast szturchnął go i udał obrażonego, nienawidzi gdy ktoś na
niego woła „młody” lub „mały”.
- Oj idź już, a nie będziesz drażnił się z moim bratem. –
pośpieszałam chłopaka. - Twoim tempem to dojedziemy tam za jakieś 3 godziny .
- Oj nie marudź kochanie. Już uciekam. – odparł ze śmiechem
i już znikł za drzwiami lokalu. Na zamówienie czekaliśmy jakieś 15 min, więc
zanim wszystko otrzymaliśmy i skonsumowaliśmy była godzina 14.
- No dobra, pojadli, popili to teraz jedziemy. – zabrałam
się za zbieranie towarzystwa. Z ich zapałem to pewnie do wieczora byśmy tu
siedzieli.
- Do którego Ci tak śpieszne że nas tak poganiasz ? –
zapytał Niall.
- A wiesz, nie chciałam mówić. Ale podoba mi się taki jeden
i nie mogę się doczekać kiedy będę mogła z nim spędzić trochę czasu w cztery
oczy. – droczyłam się, ale Horan chyba w to uwierzył bo jego mina zdradzała
wszystko.
- Spooko. Mogłaś powiedzieć. – powiedział oburzony.
- Oj żartuję głuptasie.
Przecież ja ich nie znam. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jasne. Już Ci wierzę. Pewnie Zayn Ci się podoba, albo
nie.. Zapewne to Harry i te jego loczki. – nadawał.
- Nie gadaj głupot. A ty Alex jedz te lody i chodźcie już.
Nie chce mi się już tu siedzieć. – rzekłam kierując się w ku wyjściu.
- Ash ! Czekaj ! – wołał Niall. – Ale tak na serio, nie
podobają Ci się chłopaki ?
- Nie mówię że nie są przystojni, ale ja nie jestem nimi
zainteresowana. – odparłam. – Jeżeli nie wsiądziecie do samochodu w tej chwili
jadę sama. – krzyknęłam do nich.
- Alex ! Dajesz, lecimy bo Twoja siostra chce nam uciec. –
krzyknął blondynek wołając mojego brata.
Nareszcie się zebrali i wsiedli do tego auta. Ruszyliśmy,
ale po niespełna 5 min Niall się zatrzymał parkując pod ogromnym domem.
- Robi wrażenie. – powiedziałam cicho, ale chyba niezbyt
cicho bo Niall się zaśmiał.
- Chodźcie. – powiedział do mnie i Alexa.
- Więc mieszkasz tu z przyjaciółmi od 2 lat ? Z dala od
rodziny ? – zapytałam jeszcze raz Irlandczyka.
- Zgadza się. No bez rodziny, ale decydując się na karierę
ja i moja rodzina bardzo dobrze zdawała sobie z tego sprawę że będę musiał się
przeprowadzić do Londynu. – odparł. Zauważyłam że mówiąc o swojej rodzinie jego
oczy stały się szkliste.
- No dobrze, już o nic nie pytam.
- Nie o to chodzi. Tęsknię po prostu za nimi. Widujemy się
kilak razy do roku i nie ukrywam że jest ciężko. – tłumaczył chłopak.
- Ej, wchodzimy, czy będziemy tu tak stać ? – zawołał Alex
wchodząc pomiędzy nas.
- Pewnie. Zapraszam. – rzekł Blondynek otwierając nam drzwi.
Wchodząc do holu od razu można było zauważyć że wnętrze jest
urządzone bardzo nowocześnie. Na ścianach wisiało mnóstwo zdjęć chłopaków i
zapewne ich rodzin, a gdzieniegdzie można było zauważyć jakieś obrazy czy
szkice oprawione w ramki. Niall zauważył że się przyglądam jednemu ze szkiców.
- To Zayna. Kocha rysować. Ale zazwyczaj robi to tylko gdy
się martwi lub ma złamane serce. – wytłumaczył mi. – Chodźcie do salonu. Tam
zapewne siedzą wszyscy. – powiedział. Posłusznie poszliśmy za chłopakiem.
Przekraczając próg myślałam że padnę. Nie spodziewałam się takiego obrazu…
_________________________________________________________________________
No to kolejny rozdział. Jutro oczekujcie następnego, w którym coś się zacznie dziać. ;3 I mam pytanko, mam dalej prowadzić tego bloga ? Jak na razie jest tylko czworo czytających. Może postarajcie się o więcej komentarzy. Byłabym wdzięczna. I nie o to chodzi, że chcę wymuszać na was je, ale nie widzę jak na razie sensu pisać dla czterech osób. :) No to do następnego. ^^
Buźka. x
WCIĄGAJĄCE OPOWIADANIE <3 JESZCZE TU ZAJRZĘ ;)
OdpowiedzUsuńhttp://szmaragdowytalizman.blogspot.com/ <----- ZAGLĄDAJCIE, KOMENTUJCIE