niedziela, 31 marca 2013

ROZDZIAŁ PIĘTNASTY


*z perspektywy Julii*

Usłyszałam pukanie do drzwi, więc czym prędzej zbiegłam na dół, niestety wyprzedził mnie Artur.  Chciałam jak najszybciej zabrać stąd Harrego, aby uniknąć niepotrzebnych pytań, ale jak na złość mama zawołała mnie do siebie. Ehh.. Jak trzeba to trzeba.  Na szczęście słyszałam całą rozmowę ojczyma z chłopakiem.
- Dzień dobry. Ja przyszedłem do Julki. – przywitał się Loczek.
- Dzień dobry. Wejdź, proszę. – i zapewne w tej chwili przepuścił go w drzwiach. – Długo się znacie ?
- W zasadzie to się nie znamy. Ale spotkaliśmy się dzień po państwa przeprowadzce. – odpowiedział grzecznie Hazza.
- Często po nią przychodziłeś. Spodobała Ci się ? – zaciekawił się Artur.
- Julka nikogo tu nie zna, chciałem być miły. Muszę przyznać, że ma pan śliczną córkę. – odparł.
- Julka to moja pasierbica. Ale racja, jest piękna. Zresztą tak samo jak jej siostra, Kasia. – chwalił się Artek. Musiałam im to przerwać, miałam dość.
- Cześć Harry. Chodźmy na spacer. – weszłam do pomieszczenia i pociągnęłam za rękę chłopaka. – Niedługo wrócę.
- Ale czemu nie zostaniecie ? Miałem nadzieję, że poznam Twojego kolegę. – uśmiechnął się sztucznie Artur.
- Może innym razem. – powiedziałam i czym prędzej wyszłam wraz z lokersem na zewnątrz.
- Miły gość. – przerwał ciszę chłopak.
- Taa. Bardzo. Przepraszam za niego. – spuściłam wzrok.
- Spoko. O ile dobrze pamiętam chciałaś porozmawiać. – boże, czemu tak szybko. Miałam nadzieję, że nie będzie chciał przejść do sedna.
- Tak, masz rację. – zatrzymałam się, aby zaczerpnąć tchu. – Harry, bo ja chciałam Cię przeprosić za to jak ostatnio Cię potraktowałam.
- Nic się nie stało. Spoko. – powiedział, jednak nie spojrzał na mnie. A ja i tak wiedziałam, że tamte słowa zabolały chłopaka.
- Właśnie stało się. Ty robisz wszystko aby mnie zachęcić do siebie, a ja jestem niemiła, oschła i wybucham co chwilę. Przepraszam Cię, zachowywałam się jak idiotka. – tłumaczyłam się chłopakowi.
- Nie musisz mi tego tłumaczyć. Rozumiem Cię, po prostu byłe nachalny.  – odparł patrząc przed siebie.
- Harry, ale proszę spójrz na mnie. – przystanęłam i czekałam, aż chłopak odwróci się w moją stronę. – Żałuję tego, jak Cię potraktowałam. Dopiero dziś to zrozumiałam, jak podła byłam. Wybaczysz mi ?
- Posłuchaj, ja się naprawdę nie gniewam na Ciebie. Byłem natarczywy. Nikt by tego nie wytrzymał. Rozumiem Cię. – spojrzał mi w oczy i się lekko uśmiechnął.
- Inaczej na to patrzę. Więc nie gniewasz się ? – spytałam z nadzieją w głosie.
- Przyznam szczerze, że na początku było mi przykro. Ale po przemyśleniu tego zrozumiałem Cię i nie gniewam się na Ciebie. – pokazał swoje białe ząbki. – Przyjaciele ?
- Pewnie. – uśmiechnęłam się i pierwszy raz, z własnej woli przytuliłam chłopaka. Ten przez moment stał oszołomiony, ale chwilę potem odwzajemnił uścisk.
Spacerowaliśmy jeszcze jakąś godzinę po parku. Harry pytał mnie czemu skrywałam prawdziwą siebie pod maską tej ostrej dziewczyny, opowiedziałam mu więc historię o tacie, mamie i kłopotach w szkole. Potem opowiedziałam mu jeszcze dzisiejszy sen, na co się odrobinę zdziwił, ale przyjął wszystko odpowiednio. Kiedy zrobiło się zimno, zaproponowałam Harremu gorącą czekoladę u mnie. Ten oczywiście się zgodził.
- A właśnie, przypomniało mi się. Czemu nie mówiłaś mi, że masz siostrę ? – zapytał lekko oburzony.
- A pytałeś ? – odpowiedziałam rozbawiona.
- No nie, ale mogłaś powiedzieć. – powiedział z uśmiechem.
- O to samo mogę Ciebie osądzić. Czemu nie powiedziałeś mi, że jesteś wielką gwiazdą i jednym z członków tego całego 1D ? – zapytałam z fochem. Taa, kiedy spotkałam Harrego wydawał mi się dziwnie znajomy, a kiedy wróciłam do domu zobaczyłam u Kaśki na plakacie jego, a potem jeszcze te zdjęcia krążące w internecie.
- Yy.. Sory. Tak jakoś wyszło. Kiedy się dowiedziałaś ? – zapytał. – Jesteś naszą fanką ?
- Hahahhahaha. Co Ty ! Ja i pop ? Nigdy w życiu. Moja siostra jest wielką directioner, a poza tym nie trudno było się dowiedzieć, kiedy w necie krążą nasze fotki. – odpowiedziałam z rozbawieniem.
- Serio nie słyszałaś nigdy naszych piosenek ? – zapytał z nutką smutku w głosie.
- Coś tam na pewno słyszałam, bo Kaśka słucha was i jakiś The Wanted non stop. Ale przykro mi nie kojarzę was. – uśmiechnęłam się.
- The Wanted ? Spoko. Musimy poznać Twoją siostrę. – uśmiechnął się. – A jeśli chodzi o Ciebie, może uda mi się przekonać do naszej muzyki.
- O nie ! Nie zmusisz mnie do słuchania tego. Nie będziesz aż tak podły. – zrobiłam minę zbitego psiaka.
- Uwierz, nie jesteśmy, aż tak źli. – zaśmiał się słodko. Jaki ten chłopak jest uroczy, o jejuniu.
- Może kiedyś sama to ocenię. – uśmiechnęłam się lekko.
- Nie kiedyś tylko w sobotę. Zrobisz mi tą przyjemność i dasz się zaprosić na nasz koncert ? – spytał mnie chłopak. – poznasz chłopaków i dziewczyny.
- I dziewczyny ? Jakie ? – lekko się zdziwiłam, bo o ile mi wiadomo 1D to boysband.
- No tak. Ashley, Emmę i Danielle. Przyjaciółki.
- Pomyślę. A na razie wchodź, bo zimno. – obdarowałam chłopaka ciepłym uśmiechem i wepchnęłam do domu.
Siedzieliśmy z Harrym w moim pokoju, bo jakoś nie miałam ochoty rozmawiać z Arturem lub Kaśką. Razem postanowiliśmy, że dzisiejszy wieczór spędzimy na oglądaniu filmów. Ja zajęłam się robieniem popcornu, a Hazza wybierał dzisiejszy repertuar. Postawiliśmy na klasyki, czyli „Dracula”, „Kac Vegas”, „Titanic”, „Toy Story” no i ja włączyłam polski akcent „Kołysankę”. Pominę fakt, że Harry nic nie rozumiał, no dobra tłumaczyłam mu trochę, ale po 15 minutach znudziło mi się to i chłopak skazany na samo oglądanie akcji. Muszę przyznać, nie spodziewałam się, że spędzę dzisiejszy dzień tak miło. A to wszystko z pomocą taty. Około godziny drugiej loczek zmył się do domu, a ja przesiąknięta wrażeniami dzisiejszego dnia zasnęłam z uśmiechem na twarzy.

*z perspektywy Ash*

[ 3 dni później ]

Jestem żałosna. Zawiodłam siebie, Alexa, dziadków, po prostu wszystkich. Nie uwierzycie co się stało.. Kiedy w sobotę Alex poszedł do kolegi, ja pojechałam do chłopaków i zostałam u nich na noc, następnego dnia siedziałam tam do wieczora i jestem tak zajebistą siostrą, że zapomniałam o swoim bracie. Wyobrażacie to sobie ? Babcia się na mnie wściekła, tak samo jak i ciotka, Alex się gniewa, bo o nim zapomniałam, a ja nie umiem sobie tego wybaczyć. Wiecie co jest najgorsze ? Dziadkowie postanowili, że zabierają małego do siebie. Przecież ja bez niego nie wytrzymam. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, po śmierci rodziców tylko on mi został. No racja, odkąd poznałam chłopaków, mniej spędzam z nim czasu, ale to chyba nie powód żeby go zabierać do Polski. Porażka, zawaliłam na całej linii. Leżałam na łóżku w pokoju, rozmyślając o tej całej sytuacji, ale pomyślałam, że nie mogę marnować czasu. Muszę choć te ostatnie chwile spędzić z Alexem, o ile on będzie chciał. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do sypialni brata. Zapukałam lekko i czekałam, aż się odezwie.
- Mogę ? – zapytałam, nie słysząc jego reakcji. – Alex, proszę, powiedz coś.
- Nienawidzę Cię Ash. Zostawiłaś mnie samego i zapomniałaś o mnie. – spojrzał na mnie zapłakanymi oczami. Możesz być z siebie dumna Ashley, doprowadziłaś do płaczu siedmioletniego braciszka. – Odkąd poznałaś tych kolesi, oni są dla Ciebie najważniejsi. Nie liczę się już dla Ciebie.
- Nie mów tak. To nie prawda. Zawsze będziesz dla mnie najważniejszy. Przepraszam Cię za sobotę. Ja tego naprawdę nie chciałam. – próbowałam mu wytłumaczyć, że tego żałuję.
- Nie wierzę Ci. – odwrócił się do mnie plecami. – Zmieniłaś się przez nich. To wszystko ich wina !
- Nie Alex, ja nadal jestem tą starą Ash. – powiedziałam ze łzami w oczach, nigdy nie chciałam skrzywdzić młodego.
- Ale ja tego nie widzę. Chciałbym spędzać z Tobą tyle czasu co kiedyś, bawić się, wychodzić na spacery i do kina. – rozpłakał się na dobre.
- Przepraszam Cię mały, żałuję tego jak się zachowywałam. – powiedziałam i przytuliłam brata do siebie.
- Ashley, ja nie chcę wyjeżdżać. Nie chcę lecieć do Polski. – powiedział wtulony we mnie.
- Wiem i przepraszam, to moja wina. – teraz i ja nie kryłam się ze łzami. – Spróbuję porozmawiać z babcią.
- Ona się nie zgodzi, zobaczysz. Babcia już dawno chciała żebyśmy byli blisko niej. Tyle, że Ty jesteś już dorosła to weźmie tylko mnie. – szlochał mi w pierś.
- Zobaczymy, na razie o tym nie myśl. – pogłaskałam go po głowie.
- Ashley, ja nie chcę Cię zostawiać. Chcę zostać, tu z Tobą. W Polsce nie będę mógł odwiedzać rodziców. – zawodził coraz bardziej.
- Kochanie, posłuchaj. Co by się nie stało, nie ważne gdzie jesteś, nie musisz odwiedzać cmentarza, żeby być blisko rodziców. A wiesz czemu ? Bo oni są zawsze przy Tobie. O tutaj. – powiedziałam i wskazałam na jego serduszko.
- Brakuje mi ich, nie chcę teraz i Ciebie stracić. Obiecaj mi, że zawsze będziesz mnie kochała i będziesz mnie odwiedzać w Polsce.- poprosił.
- Mi też ich brakuje, ale mamy siebie i damy sobie ze wszystkim radę. Zawsze Cię będę kochała i zawsze będziesz moim małym braciszkiem. – powiedziałam i ucałowałam go w czoło. – I przyrzekam Ci, że będziemy się widzieć w każde wakacje, ferie, święta, a czasami będę przyjeżdżać na weekendy. Dobrze ?
- Dobrze. Kocham Cię Ash. – powiedział, uśmiechając się przez łzy.
- Ja Ciebie też kocham braciszku. – odpowiedziałam mu. – A teraz mam pomysł. Co powiesz na to, abyśmy kupili orchidee i poszli na cmentarz. Chyba powinniśmy opowiedzieć wszystko rodzicom. Co o tym sądzisz ?
- Masz rację. Ale kupimy różową mamie ? – zapytał.
- Oczywiście. A tacie jak zwykle niebieską. – uśmiechnęłam się. – Poczekasz chwilkę na mnie ? Musze się przebrać. A Ty umyj buźkę w tym czasie, bo masz całą czerwoną.
- Dobrze, ale pospiesz się, nie chcę czekać. – zawołał, znikając już za drzwiami, prowadzącymi do łazienki.
Zaśmiałam się w duchu. Mam kochanego brata, każdy może mi go zazdrościć. Wybaczył mi coś takiego, choć nie sądziłam, że będzie tak łatwo. Teraz muszę postarać się, aby babcia zmieniła zdanie. A jeśli nie to muszę wymyślić coś, co pomoże mi zatrzymać Alexa w Londynie.
Weszłam do pokoju i stanęłam przed szafą. Z racji tego, że pogoda nie dopisuje, a udaję się na cmentarz, postawiłam na czarne rurki, szarą koszulę i zamszowe butki. <KLIK>  Założyłam jeszcze pierścionek i bransoletkę, które dostałam od mamy, a do brązowej listonoszki schowałam portfel, chusteczki i telefon. Gotowa do wyjścia, zabrałam kurtkę i zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Alex.
Zamówiliśmy taksówkę, która po 5 minutach stała pod domem. Poprosiliśmy kierowcę, aby zawiózł nas na cmentarz na obrzeżach Londynu. Po około 30 minutach jazdy zatrzymaliśmy się przed wielką bramą, zapłaciłam kierowcy należną kwotę i wysiadłam wraz z Alexem z taksówki. Udaliśmy się tak znaną nam drogą w stronę nagrobka rodziców. Pierwsze co zrobiłam gdy zobaczyłam ich uśmiechnięte twarze na zdjęciach to dałam upust swoim łzom. Nie mogłam zrozumieć. Czemu my ? Dlaczego nam odebrano rodziców ? Przejechałam palcem po zdjęciu mamy i się uśmiechnęłam. Mimo tego że bardzo mi ich brakuje i musze patrzeć jak Alex za nimi tęskni, cieszę się, że już są bezpieczni, tam po drugiej stronie. Patrząc tak na radosną mamę i roześmianego tatę ( Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy tata robił to zdjęcie, stałam z mamą od strony fotografa i robiłyśmy dziwne miny, tylko aby rozśmieszyć tatę. No i udało się, zdjęcie trafiło do dowodu, prawo jazdy, paszportu i teraz tutaj. Wspomnienia zostają. ) pomyślałam sobie, że oni nie chcieliby abym ciągle rozdrapywała stare rany i wylewała hektolitry łez. Popatrzyłam na brata, który był tak podobny do taty i pomyślałam, że ja przeżyłam wiele, ale co dopiero on ? W wieku 5 lat stracił obydwoje rodziców i musiał zdać się na swoją 15-letnią siostrę. W prawdzie nigdy nie narzekał, że jest mu ze mną źle, ale to normalne, że lepiej by było z rodzicami. Bo która piętnastolatka wychowa lepiej dziecko niż rodzic ? Żadna, więc właśnie.
Na cmentarzu spędziliśmy z Alexem ponad godzinę, tak jak zaplanowaliśmy opowiedzieliśmy wszystko rodzicom, ja dodałam, że poznałam miłość swojego życia, a chłopiec pochwalił się nową koleżanką. Kiedy zrobiło się chłodniej, zadzwoniliśmy po taksówkę, która zawiozła nas pod sam dom. Zmęczeni dniem zjedliśmy kolację i usiedliśmy przed telewizorem. Alex chciał obejrzeć ze mną film, w normalny dzień zapewne bym mu nie pozwoliła, ale w końcu mamy wolne, bo przerwa wiosenna. Przygotowałam popcorn, a chłopiec wybrał jakąś przygodówkę. Mały był na tyle zmęczony, że po niecałych 20 minutach już smacznie spał.


*z perspektywy Emmy*

Od kilku dni myślałam co mam zrobić z Johnym. Muszę przyznać, że rozmowa z Lou dużo mi dała, chłopak otworzył mi oczy. Zrozumiałam, że tak naprawdę nie kochała mojego przyjaciela, a byłam z nim tylko i ze względu na to, że nie chciałam go zranić. A moją prawdziwą miłością jest Zayn. Nie wiem czy on coś do mnie czuje, ale może coś kiedyś wyjdzie. Jednego jestem pewna, już nigdy nie będę z kimś, tylko po to aby go uszczęśliwić. No bo sami powiedzcie, jeżeli okłamywałam Johna, to on nie mógł być szczęśliwy, prawda ? No właśnie. Dlatego dziś spotkałam się z nim i wytłumaczyłam mu wszystko. Powiedziałam mu, że go kocham, ale jedynie jak brata. On na początku stał oszołomiony, ale potem wybaczył mi i ucieszył się, że byłam z nim na tyle szczera aby wyznać mu prawdę. Muszę przyznać, że ja tez jestem z siebie dumna. W końcu, nie każdy by tak potrafił, nie ?
Leżałam w łóżku i zastanawiałam się nad całym, dzisiejszym dniem. Postanowiłam działać dalej. Wzięłam do ręki telefon i przez chwilę się zastanawiałam czy dobrze robię. Chciałam napisać do Zayna. Po chwili namysłu wystukała na ekranie:

 „Dzień dobry wieczór ! Nie obudziłam ? Jeśli tak to przepraszam. Co powiesz na to : spacer, kino, rozmowa, ja, ty, jutro ? E. x”

Leżałam chwilę myśląc, czy wysłać. Klik i za późno. Ale co tam raz się żyje. Chociaż to rzadkość, żeby dziewczyna zapraszała chłopaka na „randkę”, ale muszę. Postanowiłam działać, to muszę z nim sobie wszystko wyjaśnić i przeprosić go za swoje zachowanie. Długo na odpowiedź nie musiałam czekać, bo po 5 minutach usłyszałam sygnał wiadomości.

„Dobry dobry. Nie, jeszcze nie śpię. Woow.. Spodziewałem się wszystkiego, ale nie tego, że mnie zaprosić na randkę. Hmm.. ale jestem na tak. O 18 ? :) Z. Xx”

Myślałam, że nie będzie chciał odpisać, a co dopiero gdzieś ze mną wyjść. Zaskoczył mnie. I jeszcze lepiej, on wie, że to randka. Nie może wiedzieć, chyba muszę się z nim podroczyć.

„A czemu nie śpisz ? Dzieciaczku, już dawno po wieczorynce. ;p I w ogóle, czy ktoś mówi, że to spotkanie to „randka” ? ;> Co do godziny, mi pasuje. Xx E.”

No to ciekawe co teraz odpisze. 5 minut…nic. 10 minut… nic. Czyżby dzieciak zasnął ? Hahah, możliwe. A jednak. Znów sygnał informujący o esie.

„Kto tu jest dzieciakiem, DZIECIAKU ? Hahaha. A mi, o ile wiadomo, to grzeczne dziewczynki już dawno o tej porze powinny leżeć w łóżku. :D I co do RANDKI, sposób w jaki mnie zaprosiłaś, wszystko mówi. :P Z. Xxx”

Przegiął pałę. Znowu zaczyna. Wkurza mnie, ale jest uroczy i słodki. Hmm.. Trzeba coś wymyślić, żeby mu się odgryźć.

„Ty dzieciaku ! Znowu zaczynasz z tymi grzecznymi dziewczynkami ? ;> Chyba wystarczająco Ci udowodniłam, że nią nie jestem. Poza tym, czy ktoś mówi, że ja nie jestem w łóżku kochanie? ;> TA DOROSŁA. Xxx”

Jak ja kocham się droczyć. Trzeba przyznać, że uparta jestem po mamie i trudno mnie zgasić, ale przy tym chłopaku jest jakoś inaczej, jakoś dziwnie. I znowu, wiadomość.

„Ejejej ! Jestem starszy od Ciebie. No właśnie niezbyt wystarczająco. Ja z chęcią bym powtórzył. Kochanie ? Mów tak do mnie częściej.  A jesteś już łóżku ? ;> To może ja tam wpadnę ? ;p Lecę spać, bo odpływam. Będę jutro o 18 po Ciebie. Słodkich snów Emmo. Xxx Z.”

No jaki koleś. Jeszcze ma czelność mówić, że by to powtórzył. Jaki pewny siebie. Lubiee too. Hahah. Oj tak Zayn, wpadaj kiedy chcesz. – pomyślałam. Szybko mu odpisałam i nawet nie zorientowałam się a już byłam w krainie Morfeusza.

_____________________________________________________________________

Hejo. ;3 Jest kolejny rozdział. ^^ Myślę, że wam się spodoba, chociaż mi wgl nie pasuje, ale trudno. Za kilka dni dodam ROZDZIAŁ SZESNASTY.  A potem myślę o zawieszeniu bloga. Ale jeśli zdecyduje się na to zrobię osobny wpis. ;3 Na razie zostawiam was z czytaniem. ^^  Follow ? @ohahehxd
Jeśli chcecie być informowane o nowych rozdziałach zostawcie w komentarzach swoje tt. ^^ 
Bużka. x

czwartek, 28 marca 2013

ROZDZIAŁ CZTERNASTY


*z perspektywy Louisa*

Obudziłem się z potwornym bólem głowy i Saharą w gardle. Gdy tylko próbowałem otworzyć oczy, ból przybierał na sile. Po kilku próbach jednak mi się udało, ale zastanawiał mnie fakt w jaki sposób znalazłem się w swoim pokoju. Ostatnie co pamiętam z wczorajszego wieczoru to, to że graliśmy w butelkę. Nieźle musieliśmy się bawić, jeśli jestem w takim stanie – pomyślałem. Rozejrzałem się po pokoju i zauważyłem śpiącego na drugim końcu łóżka Harrego. Ciekawe co on tu robi. Pewnie się zalał w cztery D. No ale w zasadzie to mu się nie dziwię. Opowiedział mi wczoraj jak potraktowała go ta dziewczyna. Nie zazdroszczę. W sumie to zastanawia mnie fakt czemu jeszcze jej nie poznałem, niby nie są razem, ale wcześniej Hazza zawsze przyprowadzał swoje wybranki do naszego domu. Dziwne. Nie budzą kędzierzawego udałem się do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic. Chłodna woda pomogła trochę z bólem głowy, ale nadal czułem okropną suchość w gardle. Kiedy wyszedłem z kabiny wytarłem się do sucha, zawinąłem ręcznik wokół bioder i wróciłem do pokoju. Loczek nadal spał, pomyślałem że nie będę go budził. Ubrałem się więc w garderobie w czystą bieliznę oraz dresy i zszedłem na dół aby ugasić pragnienie. Schodząc na dół usłyszałem, że ktoś urzęduje w kuchni. Zdziwiłem się, bo to się rzadko zdarzało żeby któreś z nas wstawało o tej porze i to po imprezie. Kiedy chciałem wchodzić do kuchni, ktoś otworzył drzwi i tym samym uderzył mnie prosto w nos.
- Przepraszam. Nie chciałam. Nic Ci nie jest ? – gadała jak nakręcona, co się okazało Emma.
- Spoko, nic mi nie jest. Tylko gdybyś mogła, ton niżej poproszę. – uśmiechnąłem się.
- Kacyk ? – zaśmiała się. W zasadzie to jej nie znałem. Ale wydawała mi się miła dziewczyną, która skrywa się za maską.
- Tak jakby. – odwdzięczyłem się tym samym.
- No u mnie podobnie. Pogrzebałam trochę i znalazłam sobie aspirynę. Chyba nie masz mi tego za złe ? – spojrzała na mnie.
- Nie no co Ty. – odparłem. – Gdzieś się wybierasz ? – spojrzałem na jej torebkę i kurtkę, które trzymała w dłoni.
- Yy.. No miałam właśnie wracać do domu. Uciekam od Zayna. – ostatnie zdanie dopowiedziała cicho, ale nie na tyle abym nie usłyszał.
- Od Zayna ? – spytałem zdziwiony.
- Yy.. Jeśli można to tak nazwać.
- Czemu ? Zaszło coś pomiędzy wami ? – spytałem zaciekawiony.
- Chyba nie chcę o tym rozmawiać. – odparła zawstydzona. Uhuhu. Albo mi się zdaje, albo Malik wpadł w oko Em.
- Oj no weź. Wujek Tommo zawsze Ci dobrze poradzi. – powiedziałem z uśmiechem na twarzy, ciągnąc dziewczynę z powrotem do kuchni. – Siadaj i gadaj mi tu.
- Ale co mam Ci powiedzieć ? –spytała lekko speszona.
- Wszystko. Czemu chcesz przed nim uciec ? Coś się stało ? – rzucałem pytaniami w stronę szatynki.
- No tak jakoś nie mam ochoty go widzieć. A czy coś się stało ? Raczej nie, pomijając fakt, że Malik mnie pocałował i od tej pory nie zamieniliśmy słowa. – powiedziała i zarumieniła się.
- Pocałował Cię ? Kiedy ? – spytałem, bo nie miałem o tym pojęcia.
- No wtedy kiedy byłam u was pierwszym razem. Głupio mi teraz w jego towarzystwie.
- Ale czemu ? Podoba Ci się ? – spytałem, choć można powiedzieć że odpowiedź na to pytanie już znam.
- Zayn ? Nie no co Ty. Mam chłopaka. – odparła jednak nie patrząc mi w oczy.
- Jedno nie wyklucza drugiego. Więc jak ? – dociekałem.
- Szczerze ? Podoba mi się. Nawet bardzo, ale to nie ważne. Bo jestem z Johnym, a ja nie chcę go skrzywdzić. – powiedziała, a ja zauważyłem łzę, która samotnie spływała po jej policzku. Starłem ją szybko i podniosłem jej podbródek tak, aby na mnie spojrzała.
- Ej mała, nie płacz. Posłuchaj. To że jesteś z Johym, a podoba Ci się Malik to normalne. Bardzo często się coś takiego zdarza. A teraz powiedz mi, ale szczerze. Tak naprawdę kochasz Johna ? – spojrzałem jej w oczy.
- Tak. Chyba. Nie wiem już nic. Kocham go, ale chyba tylko jak przyjaciela. Znamy się od trzeciej klasy i John to najlepszy przyjaciel jakiego miałam, ale chyba nic innego do niego nie czuję. Tyle, że teraz z nim chodzę i nie chciałabym go zranić. – powiedziała i rozpłakała się.
- Nie płacz ! Słyszysz ? To w niczym nie pomoże. Musisz zrozumieć, że jak go okłamujesz i nie mówisz mu całej prawdy to też go ranisz. On wierzy w twoje uczucia i myśli, że Ty go kochasz. Musisz mu powiedzieć jaka jest prawda. A jeśli jest Twoim prawdziwym przyjacielem to wybaczy Ci to i będzie się zachowywał tak, jakby nie było całej sprawy. – pocieszałem dziewczynę.
- Dziękuję Louis. Jesteś kochany. – wyszlochała i przytuliła mnie.
- Nie ma sprawy mała, w końcu od czego są przyjaciele. – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czubek głowy. – A teraz nie myśl o tym. I mam do Ciebie prośbę.
- Jaką ? – zapytała podnosząc na mnie wzrok.
- Jestem nogą w kuchni, pomożesz mi zrobić śniadanie ? – zrobiłem oczy kota ze Shreka
- Pewnie. W końcu jestem Ci dłużna. – odparła uśmiechając się. – Może zrobimy naleśniki ? Oni też będą głodni kiedy wstaną.
- Mi pasuje. – odpowiedziałem i zabraliśmy się do pracy.
Wyjąłem wszystkie składniki o jakie poprosiła mnie Emma i to tyle jeśli chodzi o moją pomoc w śniadaniu. Dziewczyna smażyła placki bogów, a ja zabrałem się za nakrycie stołu, wyjąłem jeszcze dżem, czekoladę, truskawki, bitą śmietanę oraz marchewki dla siebie i to wszystko ustawiłem na stole. Kiedy szatynka wyjmowała ostatnią porcję naleśników na talerz, w kuch zjawili się pozostali.
- Zapraszamy na śniadanie. – powiedziałem teatralnym głosem i gestem zaprosiłem wszystkich do stołu.
- Naleśniki ! O boże ! Kocham was. – wrzasnął Niall i już pałaszował swoje śniadanie.
- Jak dziecko. – powiedziała rozbawiona Ashley i usiadła koło swojego chłopaka. Muszę przyznać, że ta dwójka pasuje do siebie. Takie urocze miśki.
- Musisz się przyzwyczaić. On już raczej się nie zmieni. – poinformowałem blondynkę.
- No i bardzo dobrze. To mój mały głodomorek. – zaśmiała się i uszczypnęła Irlandczyka w polik.
Kiedy wszyscy usiedli do stołu spojrzałem na Emmę, która była wpatrzona w zawartość swojego kubka. Kopnąłem ja lekko pod stołem, kiedy podniosła wzrok, posłałem jej pocieszający uśmiech, który odwzajemniła. Po skonsumowanym posiłku większość z nas udała się do salonu. Jedynie Zayn i Harry udali się do swoich pokoi. Malik zapewne odespać noc, a Harrego rozumiem. Zawsze się tak zachowuje kiedy dziewczyna złamie mu serce. Z racji tego, że dziś niedziela, którą mamy wolną, oddaliśmy się słodkiemu lenistwu.

*z perspektywy Julii*

Całą sobotę i połowę dzisiejszego dnia myślałam o całym zajściu z Harrym. Nadal nie wiem co zrobić. To wszystko jest za trudne. Czuję coś do niego, ale nie chcę mu o tym mówić, bo boję się, że mnie zrani. Taa, Julia Krakowiak boi się stawić czoła miłości. Jeszcze tydzień temu byłam w Polce  z Maćkiem i gdyby nie to jak mnie potraktował ostatniego dnia, zapewne teraz nie myślałabym o Loczku. Chyba wam nie wspominałam, ale dzień przed przeprowadzką chciałam spotkać się z chłopakiem, aby się pożegnać. Na moje nieszczęście weszłam do pokoju Maćka, w chwili gdy on całował się z jedną dziewczyną ze starej klasy. A mieliśmy utrzymać nasz związek, Maciek miał przyjechać do mnie niedługo, a tu co ? Dowiaduję się, że on miał inną. Świetnie po prostu. Ale nie ważne, chce o nim zapomnieć raz na zawsze. Dopiero teraz zauważyłam, że moje policzki znowu są mokre. Coś jest ze mną nie tak, coraz częściej płakałam. W Polsce to było rzadkością, coś mi się zdaje, że ta przeprowadzka nieźle mnie zmieni. Położyłam się na łóżku przytulając do siebie Tadeusza. Możecie uważać mnie za dziwną, że w wieku 17 lat nadal mam maskotkę, ale to pamiątka po tacie. Tego też chyba nie wiedzieliście, ale mojego taty zabrakło. Zmarł na białaczkę kiedy miałam 10 lat. Bardzo mi go brakuje, bo to zawsze z nim miałam lepsze kontakty. To on zawsze mi pomagał, to on pocieszał po pierwszym złamaniu serca w podstawówce. Był dla mnie niczym przyjaciel. Ostatni rok przed śmiercią był dla niego jak i dla mnie i Kasi bardzo trudny. To było okropne przeżycie przyglądać jak tata się męczy. I jeszcze ta świadomość że nie możemy mu pomóc.
Wzięłam do ręki ramkę ze zdjęciem, na którym staliśmy ja, tata i Kasia. To był jeszcze ten czas kiedy się nie kłóciłyśmy i byłyśmy kochającymi się siostrami. Brakuje mi tego, bo wraz z odejściem taty, odeszło coś, co łączyło naszą rodzinę w jedność. Ja z Kaśką zaczęłyśmy się kłócić, mama coraz częściej nie wracała na noc, jak się później okazało, spotykała się z Arturem. Nie mam jej tego za złe, ale wtedy oddaliła się od nas jeszcze bardziej i można powiedzieć, że to tez po części jej wina, że jestem taka dla ludzi. Po prostu zawiodłam się na najbliższych, wiele osób mnie zraniło i to, że jestem oschła jest dla mnie taką bariera ochronną. Jedynie w towarzystwie babci i na cmentarzu, przy grobie taty, nadal była tą starą Julką. Spojrzałam na uśmiechniętą twarz taty i łzy same cisnęły mi się na poliki.
- Tato, czemu mi to zrobiłeś ? Czemu mnie zostawiłeś ? Nie radzimy sobie bez Ciebie ! Nie widzisz tego ?! Nie wiem  co robić, nie ma mi kto pomóc. – szlochałam wpatrzona w zdjęcie. – Nie możesz mi jakoś pomóc ? Proszę. Chciałabym Cię jeszcze spotkać. Chciałabym, żeby wróciła nasza stara rodzina. Ta ze zdjęcia, zawsze radosna. Kocham Cię tato, ale tez nienawidzę za to że mnie opuściłeś.
Możecie uważać mnie za walnięta, że gadam ze zdjęciem. Ale ja w to wierzę, że tata jest przy mnie i słucha wszystkiego co do niego mówię. Zmęczona dzisiejszym dniem zasnęłam. Ale to było coś innego, po wielu prośbach, przyśnił mi się tata i mogłam go wreszcie zobaczyć.

Stałam na jakiejś polanie, był słoneczny dzień, a wokół żywej duszy. W pewnej chwili zza drzewa wyszła jakaś postać, wyjątkowo znajoma postać. Na początku nie dowierzałam. Przecież to nie możliwe, żeby tata tu był. A może to ja jestem tam. Zbliżyłam się powoli do niego, jednak nie zaczęłam rozmowy. Staliśmy chwilę w ciszy, którą przerwał mój ojciec.
- Witaj córeczko. – uśmiechnął się w ten swój sposób i wyciągnął ręce w moją stronę.
- Jak .. ? W jaki sposób ? Nic nie rozumiem. Dlaczego ja Cię widzę ? – pytała nadal oszołomiona.
- Nie mogłem patrzeć na to jak cierpisz i nie masz z kim porozmawiać. A poza tym tak długo prosiłaś o spotkanie, więc jestem. Przyszedłem do Ciebie we śnie. – wytłumaczył.
- Tęsknie tato. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo. – wtuliłam się w ojca i w tej chwili poczułam jak słone łzy moczą jego koszulkę.
- Ja też kochanie tęsknię. Najwidoczniej tak musiało być. Ale nie rozmawiajmy o tym. Jestem tu w innej sprawie. – uśmiechnął się. – Masz problem prawda ? Jesteś zagubiona ?
- No tak. Chyba wiesz o co chodzi. W końcu cały czas z Tobą rozmawiam. – odparłam.
- No tak wiem i widzę. Ale opowiedz mi wszystko od początku. – poprosił.
Opowiedziałam mu wszystko. Od tego jak przyłapałam Maćka na pocałunku, poprzez poznanie Harrego i sytuację z piątku. Wytłumaczyłam mu też, że lubię lokersa, ale boje się angażować w jaki kimkolwiek związek, myślę, że to za  wcześnie, w końcu dopiero co skończyłam związek z Maćkiem. Przez ten cały czas wylałam chyba cały zapas łez jaki miałam. Tata nie przerywał mi, tylko uważnie słuchał, przetwarzając każde wypowiedziane przeze mnie słowo.
- Posłuchaj księżniczko. – uwielbiałam kiedy tak do mnie mówił. – Doskonale Cię rozumiem, że boisz się zagłębiać w tą znajomość. To normalne po takich przejściach, ale nie możesz wyżywać się na Harrym. On niczego nie jest tu winien. Musisz nauczyć się panować nad emocjami. Gdzie podziała się moja słodka, wrażliwa Julcia ?
- Nie ma już jej. Odeszła razem z Tobą. – odparłam spuszczając wzrok.
- Właśnie nie. Mylisz się skarbie. Ona wciąż jest. A wiesz gdzie ? O tutaj. – powiedział i pokazał na moje serce. – Musisz pozwolić jej powrócić, bo to Ty ją blokujesz. Nie pozwalasz jej powrócić.
- Ale skąd to wiesz ? Ja się tato zmieniłam. Wszyscy się zmieniliśmy po Twoim odejściu. – odpowiedziałam smutno.
- Zawsze pozostaje w nas cząstka starej osobowości. I to zależy tylko od nas czy chcemy powrócić do niej czy dalej się zmieniać. – odparł.
- No dobrze, ale to nie rozwiązuje problemów. Co mam zrobić z Harrym ? – spytałam, bo dalej tego nie wiedziałam.
- To rozwiązuje kłopoty w 50%. A na początek radzę Ci przeprosić Harrego. W sumie nie powinienem Ci mówić, bo to wbrew zakazom. Ale przyglądam się czasami temu chłopcu i on cierpi. Co do Twoich dalszych poczynań, to ja już nie mogę Ci pomóc. To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie czy chcesz coś z tym zrobić. – odpowiedział mi spokojnym głosem. Właśnie to kochałam w tacie. Nigdy nie podejmował za mnie decyzji,  dawał mi wolna wolę.
- Czyli znasz trochę Harrego ? Jaki on jest ? – zapytałam.
- Znam, ale nie możesz poznać go przeze mnie. To jest twoje zadanie. Musisz go poznać przez rozmowę. – uśmiechnął się. – Mogę Ci tylko powiedzieć, że to dobry chłopak. Często zagubiony i popełnia błędy jak każdy nastolatek, ale zadurzył się w Tobie po uszy.
- Serio ? – zaśmiałam się.
- O i wraca moja stara Julcia. – dołączył do mnie i razem się zaśmialiśmy. - Naprawdę tego nie zauważyłaś ? Przecież to widać jak na Ciebie patrzył. Musisz się jeszcze wiele nauczyć kochanie.
- Nie wiedziałam. Wiem, że muszę i mam nadzieję, że pomożesz mi w tym. Bo chyba będziesz mógł powtarzać takie sny ? – zapytałam, na co on skinął głową. – Dziękuję tato. Za wszystko.
- Nie musisz dziękować. Przecież wiesz, że dla swojej księżniczki zrobiłbym wszystko. – uśmiechnął się i ucałował mnie w czoło.
- Kocham Cię tato. – powiedziałam.

Po chwili otworzyłam oczy i znajdowałam się z powrotem w swoim pokoju. Nadal nie dowierzałam, że przyśnił mi się tata. Chociaż nie, to było zupełnie inne przeżycie niż sen. Ale mniejsza o to, najważniejsze, że miałam możliwość porozmawiać z tatą, a on był w stanie mi pomóc. Wiedziałam co mam zrobić i na początek wybrałam numer Harrego. Jeszcze nie myślałam, co mam mu powiedzieć, ale od czegoś muszę zacząć. Jeden sygnał… drugi… , trzeci… poczta. Nie poddawałam się i kontynuowałam.

*z perspektywy Harrego*

Od piątkowego wieczoru nie mam na nic ochoty. Przyznam szczerze, że wczorajsza impreza pomogła mi na chwilę zapomnieć o Julce, ale na długo to się nie zdało. Jestem pojebany. Czemu musiałem zakochać się akurat w niej. Przecież od razu było widać, że ona nie będzie zainteresowana mną. Ehh.. Siedziałem sam w pokoju kiedy reszta spędzała czas razem, w salonie. Ja nie miałem nastroju na oglądanie filmów, wolałem poleżeć na łóżku wpatrując się w sufit. Przyznacie, że to bardzo interesujące zajęcie. W pewnym momencie usłyszałem dzwonek charakterystyczny dla iPhona, spojrzałem na ekran i doznałem szoku. Nie uwierzycie kto dzwonił.. To była Julka. Nie spodziewałem się. Może i czekałem na to, żeby się odezwała, ale w chwili gdy zobaczyłem połączenie od niej, nie miałem ochoty z nią rozmawiać. Telefon przestał dzwonić, a ja dalej wpatrywałem się w czarną powierzchnię. Dziewczyna jednak nie chciała się poddać, chwilę po nieodebranym połączeniu zadzwoniła znowu. Tym razem postanowiłem odebrać.
- Halo ?
- Harry ? – usłyszałem głos, który mnie tak urzekł.
- Yhym.
- Dobrze. Yyy… Możemy się spotkać ? – zapytała niepewnie.
- Po co ? – odpowiedziałem bez żadnych emocji, jednak w środku ledwo co dawałem radę.
- Chciałabym porozmawiać. Proszę.
- Yhym. Będę za pół godziny. – odpowiedziałem i rozłączyłem się.
Podniosłem się z łóżka i zabierając bluzę z krzesła, udałem się na dół. W salonie, tak jak przypuszczałem , siedzieli wszyscy, nawet Danielle przyszła. Chciałem wyjść, tak aby mnie nie zauważyli, jednak nie udało mi się to.
- Gdzie idziesz ? – zapytał Lou.
- Yy.. Na spacer. – skłamałem, nie chciałem żeby wiedział, że idę do Julki.
- Iść z Tobą ? – spytał z troską w oczach, on jako jedyny wiedział że poznałem tą dziewczynę.
- Nie, spoko. Siedź i oglądaj. – uśmiechnąłem się i opuściłem dom. Jednak Louis nie chciał dać za wygraną, wybiegł za mną.
- Harry ! – zawołał mnie zanim opuściłem posesję. – Lecisz do niej ?
- Yhym. – odparłem.
- I po co ? Nie warto stary. – on uważał, że zasługuję na lepszą dziewczynę, a po tej akcji powinienem o niej zapomnieć.
- Zadzwoniła, że chce pogadać. Nie chcę jej przekreślać. Zależy mi na niej Lou. Ty tego nie zrozumiesz. Będę wieczorem. Na razie. – powiedziałem i wyszedłem jak najszybciej.
Po 20 minutach spaceru byłem przed domem Julki. Obawiałem się tego spotkania. Zastanawiał mnie fakt, po co chciała się spotkać. No ale zaraz się dowiem. Wdech, wydech, wdech, wydech… ogarnij się Styles.  Zapukałem i czekałem aż ktoś mi otworzy. 

________________________________________________________________________

Jest kolejny ! ;3 Mi osobiście się nie podoba, ale są gusta i guściki. Mam nadzieję, że jakiejś tam grupie osób będzie pasował. :) Z racji tego, że mam skręconą nogę i nie będę pomagać przy świętach, nadrobię trochę w pisaniu i obiecuję, że kolejny rozdział pojawi się w niedziele/poniedziałek. 

A jeśli chodzi o święta. 
Życzę wam mile spędzonych świąt w gronie rodziny. Mnóstwa smakołyków na stołach, aby te dodatkowe kilogramy po świętach poszły w czyczki a nie tyłek. A w dyngusa kilku wiader wody, ale patrząc za okno można powiedzieć, że śniegu. A na koniec spełnienia najskrytszych marzeń i spotkania swoich idoli. 

Bużka. x

czwartek, 21 marca 2013

ROZDZIAŁ TRZYNASTY

Witam z rana... :D No więc, mam dla was nowy rozdział. ;3 Oby wam się spodobał. :) Mam do was dwie sprawy. Po pierwsze, co do nowych postaci. I jak ? Mogą być ? Podobają wam się ? A może chcecie coś w nich zmienić ? PISZCIE W KOM. A po drugie, jeśli jesteście na tym blogu  i go czytajcie, proszę bierzcie udział w ankietach. Komentarzy nie dajecie, a ja chciałabym wiedzieć ile was jest. :) Następny rozdział pewnie koło środy, bo teraz masa pracy i kilka dni otwartych. :) Jeśli są jakieś literówki, a są na pewno, to bardzo was przepraszam. :* No to chyba tyle. ^^ 
Bużka. x

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
__________________________________________________________________________

*z perspektywy Julii*

Od tygodnia mam deprechę. Nie mogę jakoś się pogodzić z tym że jestem tak daleko od znajomych i przyjaciół. Nie robię nic poza siedzeniem w pokoju i objadaniem się kolejnych pudełek lodów. Czasami jeszcze Harry wyciąga mnie na jakiś spacer. Musze przyznać, że na początku wkurzał mnie .Jest zbyt pewny siebie. Ale z biegiem czasu poznałam go lepiej, pokazał mi swoje zalety. A ja ? Ja najzwyczajniej w świecie go polubiłam. Stał się niczym mój przyjaciel. Chociaż nie, to złe określenie. Przez te wszystkie dni, opiekował się mną i próbował zastąpić mi znajomych z Polski. Poczułam coś do niego i to nie jest nic podobnego do przyjaźni. Oczywiście nie okazuję mu tego, nauczyłam się już być dla ludzi oschła. W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. – powiedziałam cicho ocierając łzy z policzków.
- Mogę ? – zapytał męski głos, który tak dobrze znałam.
- Co Ty tu robisz ?
- Przeszkadzam ?
- No raczej. – powiedziałam nie patrząc mu w twarz, nie chciałam żeby zauważył że płakałam. Płacz, to oznaka słabości, a on nie może wiedzieć że jestem słaba.
- Spójrz na mnie, proszę. – poprosił podchodząc do mnie.
- Zostaw mnie. – odwróciłam się do niego plecami czując kolejne łzy, które na siłę próbują się wydostać na zewnątrz.
- Julia, co się dzieje ? – zapytał z odczuwalną troska w głosie. Nie rozumiem go, przecież ja jestem dla niego taka nie miła, a on chce jeszcze wiedzieć co się dzieje.
- Nic, a co ma się dziać ? – powiedziałam odwracając się do niego i posyłając mu sztuczny uśmiech.
- Przecież słyszę, masz inny głos. A teraz jeszcze widzę. Ty płakałaś. – spojrzał na mnie. – Powiedz mi co jest.
- Nic nie jest. Mógłbyś być tak miły  i wyjść stąd ? – odparłam oschle.
- Nie wyjdę . A wiesz czemu ? Bo zależy mi na Tobie. Znamy się kilka dni, a ja czuję się jakbym znał Cię o wiele dłużej. Nie chcę tego zmarnować. Jesteś dla mnie ważna. – powiedział i spojrzał na mnie oczekując odpowiedzi. Nie powiem, że zdziwił mnie swoim wyznaniem. Ale ja już wcześniej podjęłam decyzję. Nie wyznam mu że coś  do niego poczułam.
- I co ? Już skończyłeś ? – spytałam. – To teraz posłuchaj mnie. Tak na serio jestem czułą, wrażliwą i delikatną dziewczyną.
-Serio ? – zapytał zdziwiony.
- Nie, więc spierdalaj. – warknęłam.
Nie patrząc na reakcje chłopaka odwróciłam się na pięcie i usiadłam na parapecie. Po chwili usłyszałam huk zatrzaskujących się drzwi. To było dla mnie jak cios, który obudził mnie z transu. Dopiero teraz zorientowałam się co takiego zrobiłam przed chwilą.  Jestem kompletną idiotką, jak ja mogłam zrobić mu takie świństwo. Czemu jestem taka nieczuła ?! Dlaczego ?
Nie jestem zbytnio wierząca, ale chyba jak każdy człowiek, mam takie chwile, w których muszę z kimś porozmawiać, a tym kimś jest Bóg. „ Boże, proszę Cię, pomóż mi się zmienić. Ja tak naprawdę nie chcę być oschła i niemiła w stosunku do ludzi. Czemu nie możesz mi tego ułatwić ? Nie dość że nie ułatwiasz to jeszcze utrudniasz.. Dlaczego postawiłeś Harrego na mojej drodze ? No odpowiedz mi jakoś. Czemu ? Czemu ja ? On nie zasługuje na takie traktowanie. Wiesz jaka jestem, więc czemu go na mnie skazujesz ? Przecież możesz coś zrobić, żeby się odkochał, albo coś. Przecież Ty możesz wszystko. Proszę Cię tylko o jedno, oszczędź mu tego wszystkiego. Ja nie chcę żeby on cierpiał.” – modliłam się w myślach i nawet nie poczułam, kiedy to znowu łzy postanowiły opuścić moje oczy.  Zostawiały mokre ślady na moich polikach, a ja nie miałam siły ich ścierać. Myślałam o Harrym, o mnie i o moim stosunku do niego, nie wiedząc kiedy zasnęłam.

*z perspektywy Ash*

Obudziłam się wtulona w tors Nialla. Przypatrywałam się jego twarzy, nadal nie wierząc, że ktoś taki jak on chciał mnie, że zakochał się we mnie. Przecież to takie nierealne. Jego twarz wyrażała spokój i szczęście, a usta były wygięte w lekki uśmiech. Nagle chłopak zaśmiał się i przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie.
- Czemu mi się tak przyglądasz ? – zapytał rozbawiony.
- Dzień dobry kochanie, mi też miło Cię widzieć. – odpowiedziałam, puszczając jego pytanie mimo uszu.
- No hej miśku. – musnął moje usta. – No to czemu tak patrzysz na mnie ?
- A nie mogę ?
- Nie mówię, że nie, ale to mnie irytuje. – powiedział i posłał mi swój zabójczy uśmiech.
- Oj tam, nie marudź i wstawaj. – odparłam i próbowałam się wyswobodzić z jego uścisku.
- O nie, nie, nie. Nigdzie nie idziesz. – trzymał mnie w żelaznym uścisku.
- Ja nie, ale Ty musisz. – zaśmiałam się.
- Ja ? Wyganiasz mnie ? – spytał smutny.
- Nie, no co Ty. Ale chyba zapomniałeś o dzisiejszym nagraniu. – poinformowałam chłopaka.
- O fuck ! – krzyknął i wyskoczył z łóżka jak oparzony. – Nawet w sobotę nie dadzą pospać.
- No cóż, masz co chciałeś. – odparłam rozbawiona. Leżałam na łóżku, przyglądając się poczynaniom chłopaka. Wskoczył do łazienki, po chwili z niej wybiegł, potem znowu do niej, a na koniec usiadł przy lusterku i zaczął układać włosy.
- No nie mogę. Jak na złość nie chcą się układać. – marudził.
- Oj daj mi to marudo. – wzięłam od niego grzebień i lakier do włosów. – Czary, mary i gotowe.
- Świetnie. Co ja bym bez Ciebie zrobił. – powiedział i wpił się w moje usta. Jednak po chwili przerwał nam trąbiący samochód. – To pewnie chłopaki. No cóż, później dokończymy. Przyjedziesz do nas jak będziesz gotowa ?
- No jeśli muszę. – zaczęłam się droczyć. – Oj no będę na pewno. A Ty już leć, bo jak nie to zrobią mi nalot na dom.
- Dobra, zapamiętam to sobie, że mnie wyganiasz. – dał mi szybkiego buziaka i wybiegł z domu.
- Też Cię kocham. – zaśmiałam się. – Tylko grzecznie tam. Hej chłopaki !
- Cześć Ash ! – krzyknęli chórem. – Ty nie jedziesz ?
- Będę za godzinkę, dla mnie to za wczesna pora. – odparłam i się zaśmiałam. – Jedźcie już, bo Paul was zamorduje.
- No masz rację, chłopaki do wozu ! – zarządził Liam. – Do zobaczenia.
- Paa ! – zawołałam i zniknęłam za drzwiami.
Wbiegłam na górę, zajrzałam do pokoju Alexa i o dziwo nie znalazłam go tam. Na szafce nocnej leżała kartka, że poszedł do kolegi na cały dzień i nie chciał nas budzić, dlatego nie zapytał. No jakoś mu to wybaczę. Zeszłam na dół z misją : ZROBIENIE ŚNIADANIA, BO BRZUSZEK ASH DOMAGA SIĘ JEDZENIA ! Po przeszukaniu wszystkich szafek, zdecydowałam się na tosty z serem i standardowo kawę z mlekiem. Dla mnie dzień bez kawy, to dzień stracony. Z przygotowanym śniadaniem poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję. Przeskakiwałam z kanału na kanał do momentu, aż przed oczami nie mignęło mi zdjęcie Harrego i tej tajemniczej dziewczyny. I na kolejnym zdjęciu wygląda niemalże identycznie jak Jula. Muszę zapytać dziś Loczka o nią. Ale chyba to nie możliwe żeby ona tu była, prawda ? No bo w jaki sposób ? No nic, dziś się dowiem. Zaniosłam puste już naczynia do kuchni i wbiegłam do swojego pokoju. Zadzwoniłam do Emmy, aby się szykowała, bo za godzinę będę u niej. Podczas rozmowy udałam się do łazienki. Zdjęłam ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej i odkręciłam letnią wodę. Pozwalałam kroplom swobodnie spływać po moim ciele, a ja zagłębiałam się w swoich myślach. Kiedy moje włosy i ciało było czyste wyszłam z pod prysznica, głowę osuszyłam ręcznikiem, a na ciało założyłam swój oczojebny różowy szlafrok. Udałam się do pokoju i stojąc przed szafą zastanawiałam się co założyć. Z racji tego, że pogoda dziś dopisywała, w końcu mieliśmy początek wiosny, postawiłam na spodniczkę, w która wpuściłam koszulkę z NIRVANĄ, do tego zakolanówki, czerwone vansy, na nos nerdy i na późniejsze wyjście naszykowałam standardowo skórkę z ćwiekami. Usiadłam przed lusterkiem i zaczęłam suszyć włosy, następnie je wyprostowałam. Kolej na makijaż, wyrównałam kolor skóry pudrem, zrobiłam lekkie kreski, rzęsy przeczesałam tuszem, a usta musnęłam błyszczykiem. Chwilę jeszcze się przyglądałam i zastanawiałam się nad zmianą czegoś w swoim wyglądzie. Muszę porozmawiać z Emmą, może wybierzemy się do fryzjera. Przydałoby się wpuścić odrobinę świeżości do swojego wyglądu. No ale to potem. Schował do kieszeni jakieś pieniądze,  wzięłam do ręki telefon i zeszłam na dół z zamiarem opuszczenia domu.

*z perspektywy Emmy*

„Boże, za co ?!” Moja myśl po pobudce Ash. Ta dziewczyna nie ma serca. Jest sobota, a ona dzwoni do mnie w środku nocy. Możecie uważać mnie za nienormalną, ale właśnie tak, dla mnie 11.00  to jest noc. Po krótkiej rozmowie, a właściwie monologu przyjaciółki, zeszłam z łóżka i udałam się do łazienki. No bo przecież nie miałam wyboru.  Po szybki prysznicu, umyłam zęby, a włosy związałam w wysokiego kucyka. Zrobiłam lekki makijaż, i wzięłam się za wybieranie ubrania. Zdecydowałam się na czarne, przetarte rurki, bordową bluzę z kapturem z napisem „Cool story bro, tell it again” i tego samego kolory conversy. Z biurka zabrałam telefon i udałam się do kuchni, w celu przygotowania szybkiego śniadania. Mam takie szczęście, że mój tatko jest kochany. Zapewne usłyszał rozmowę z Ash i naszykował mi kanapki z herbata. Po skonsumowaniu posiłku słyszałam pukanie do drzwi.
- Tato ja idę ! Gdzieś ! Nie wiem kiedy wrócę ! Też Cię kocham ! – nie czekając na odpowiedź opuściłam dom.
- Hej śpiochu – przywitała się Ashley.
- Cześć podła kobieto. – uśmiechnęłam się sztucznie.
- Oj nie gniewaj się za ta pobudkę. Musiałam. Zayn kazał. – zaśmiała się.
- Jak to kazał ? – zapytałam, bo nie rozumiałam blondynki.
- No kiedy chłopaki przyjechali dziś po Niallera, to ten poprosił mnie abym Cię zabrała ze sobą. – wytłumaczyła mi.
-Nialla ? Spał u Ciebie ? – spytałam znacząco poruszając brwiami.
- Nie ! Do niczego nie doszło. A poza tym już wcześniej spał u mnie. – wytknęła mi język.
- Oki oki, nie wnikam. A tak w ogóle to gdzie my idziemy ? – zapytałam.
- Do studia. Przygłupy mają dziś spędzić tam cały dzień i zaprosili nas abyśmy robiły im za widownię.
- Ahaaaam. Nie rozumiem po co, ale okej. A daleko to ?
- Dwie ulice stąd. Ale chodź jeszcze do Starbucksa, mam ochotę na kawę. – powiedziała i pociągnęła mnie w kierunku kawiarni, którą właśnie mijałyśmy.
- Niech zgadnę. Za mało kofeiny ? – zaśmiałam się. – Wiesz jaka się robisz kiedy wypijesz za dużo ?
- Oj tam. Nie marudź już tak. Muszę się napić, bo nie przeżyję dnia. – odparła i podeszła do kasy. – Poproszę karmelową Caffe Late i … czekoladową Moche. – złożyła zamówienia.
- Jakie imiona ? – spytała młoda dziewczyna.
- Ash i Emma. – odpowiedziała blondynka.
-Zaraz Cię zawołam.
Po ok 10 minutach otrzymałyśmy swoje zamówienie i udałyśmy się w dalszą drogę. Jak się okazało studio było odrobinę dalej niż mówiła Ashley. Kiedy tam dotarłyśmy, miałyśmy mały problem z ochroną, która nie chcieli nas wpuścić. Ja chciałam się kłócić, ale blondynka mnie odciągnęła i zadzwoniła po Nialla żeby po nas wyszedł.
- Co jest ? – zapytał Irlandczyk kiedy przyszedł.
- Ci przemili panowie nie wierzą nam, że was znamy i nie chcą nas wpuścić. – odparłam ze słodkim uśmiechem, który posłałam w kierunku dwóch goryli.
- No to jak widzisz Mark, znam je. Więc następnym razem wpuszczajcie je bez takich akcji. – zwrócił się do jednego z kolesi.
- No dobrze, teraz już wiem.
- Powinieneś wcześniej wiedzieć. Czy ja kurcze wyglądam na jakąś psychofankę, która czyha na ich życie ? Ja wgl nie jestem ich fanką ! – podniosłam głos.
- Spokojnie Emma, to ich praca. – próbowała mnie uspokoić Ash. Ale akurat tak się składa, że kilka dni w miesiącu jestem bardzo wściekła i trafili na te dni.
- Oj dobra, koniec tematu. Chodźcie. Zayn już czeka. – powiedział Niall, głupio szczerząc się w moją stronę.
- Nie grab sobie. – warknęłam.
- Nie gryź. – uniósł ręce w obronnym geście. – Trzeba ostrzec Malika żeby się nie zbliżał, bo te dni się zbliżają.
- Nie żyjesz Horan ! – wrzasnęłam i zaczęłam go gonić.

*z perspektywy Ash*

Przyglądałam się tej dwójce z rozbawieniem. Drażniący się Niall i wściekła Emma, to był przezabawny widok. Oj współczuję Zaynowi, lepiej żeby nie podpadł jej bo będzie ciężko.
Weszliśmy do studia w którym trwało nagranie, w tej chwili swoją kwestię śpiewał Lou. Gdy tylko nas zobaczył, zaczął nad witać, zupełnie zapominając o tym, że ma śpiewać. Po krótkim kazaniu Paula ,chłopcy wzięli się do pracy. Przez jakieś trzy godziny wykonywali kilkakrotnie kilka piosenek. Między innymi „Rock me”, „Nobody Compares”, „Moments” i na koniec na nasze życzenie zaśpiewali „Teenage Dream”. Oczywiście przez te godziny Niall co chwilę przychodził do mnie, wyżebrać jakiegoś całusa i zapytać czy czegoś nie potrzebuję. Po skończonej pracy menadżer chłopaków chciał jeszcze z nimi chwilę pogadać, więc my grzecznie z Emmą ich opuściliśmy i wyszliśmy na zewnątrz. Dla szatynki był to idealny moment na fajkę. Muszę przyznać że nienawidzę tego u niej. Kocham ją, ale to mnie w niej irytuję, że nie umie z tym skończyć. Kiedy czekałyśmy na tych wariatów, zaczęłam rozmowę na temat Johna.
- I jak po randce ? – spytałam przyjaciółkę.
- No sama nie wiem. Jest inaczej. Całowaliśmy się i wgl. – zaczęła niepewnie.
- Iii… ? Jesteście razem ? – brnęłam.
- No tak jakby. – wydusiła z siebie.
- Aaaaa ! Emma i John ! O boże, ale się jaram. – gadała jak najęta.
- Oj cicho ! Nie wszyscy musza o tym wiedzieć. – uciszała mnie.
- No dobrze. – odparłam i przytuliłam ją. – Ale nie wiesz jak się cieszę.
- Ja chyba też się cieszę. Może wreszcie on będzie tym właściwym. – powiedziała, a ja nie wyczułam w tym ani krzty entuzjazmu. No ale może mi się wydawało. Naszą rozmowę przerwało przyjście chłopaków.

*z perspektywy Zayna*

Nareszcie ! Po kilku godzinach jesteśmy wolni. Dziś już wymiękam. Paul zatrzymał nas jeszcze żeby obgadać sprawy najbliższego koncertu, a w tym czasie dziewczyny wyszły przed studio. Gdy dziś zobaczyłem Emmę z Ash aż mi nogi zmiękły. Niby to ja prosiłem blondynkę, żeby ją przyprowadziła, ale nie sądziłem, że się na to zgodzi. Przez ten cały dzień Emma mnie unikała, no ale trudno może w domu będziemy mogli porozmawiać. Jako pierwszy opuściłem salę i udałem się ku wyjściu. Już miałem wychodzić, ale zatrzymało mnie pytanie Ash jakie zadała czarnowłosej.
- Iii… ? Jesteście razem ? – zastanawiałem się o kim mogła mówić, nie słyszałem żeby Emma z kimś kręciła. 
- No tak jakby. – w tym momencie moje plany legły w gruzach. Jestem na straconej pozycji.
- Aaaaa ! Emma i John ! O boże, ale się jaram. – wołała uradowana Ashley. Więc wszystko jasne, ale o ile mi wiadomo, John to tylko dobry przyjaciel dziewczyn. Może mówiły o innym kolesiu.
- Oj cicho ! Nie wszyscy musza o tym wiedzieć. – uciszała ją Emma. Jak widać, nie chciała żebyśmy o tym wiedzieli. Ciekawe czemu.
- No dobrze. – na tym rozmowa dziewczyn się skończyła. A mnie chłopaki wypchnęli przed studio. Dobrze że nie zauważyli, że podsłuchiwałem. Po tej całej zaistniałej sytuacji miałem ochotę się porządnie najebać. Wszystko byle zapomnieć choć na chwile o Em.
- Macie już jakieś plany na dziś ? – zapytałem swoich przyjaciół.
- No właśnie nie.  – odparł smutny Lou. Nie wiem czy wiecie, ale kilka dni temu pozbył się tej swojej fladry. Taa, zerwał z Eleonor. Wiem, że to podłe ale cieszę się. Już dawno to powinien zrobić, bo marnował się przy niej. A z tego co nam powiedział ona chyba zaczęła się interesować Nathanem z TW. Co jak co, ale tego się nie spodziewałem. No ale mniejsza, Eleonor to już rozdział zamknięty dla całego zespołu.
- A co powiecie na jakiś wypad do klubu ? – zaproponowała w jednym momencie nasza parka gołąbeczków, po czym wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- Jakie to urocze, nawet myślą o tym samym. – powiedziała z ironią Emma.
- Przymknij się choć na chwilę Em. – uciszyła ją blondynka.
-Już mnie nie ma. – odpowiedziała jej. Gdyby ktoś z boku im się przyglądał mógłby powiedzieć, że zachowują się jak swoi wrodzy. Ale prawda jest taka, że dziewczyny się kochają i pomimo tego, że się strasznie kłócą, jedna za drugą wskoczyłaby w ogień.
- Więc jak ? Lecimy gdzieś wieczorem ? – dociekał Niall.
- Szczerze to ja nie mam ochoty. – odpowiedziałem.
- W zasadzie to ja też. A może zrobimy jakąś domówkę, tylko my i mnóstwo procentów ? – rzucił Liam.
- Mnóstwo procentów których i tak nie ruszysz ? – powiedział rozbawiony Harry.
- Śmieszne, ale pomyśl, że gdyby nie ja to Paul już dawno by Cię zamordował. Chyba wszyscy wiemy jaki jesteś gdy cos wypijesz. Więc powinieneś być mi wdzięczny, że Cię pilnuję i jako jedyny jestem w stanie zaprowadzić was do łóżek. – odparł mu Li i widząc minę Hazzy zwycięsko się uśmiechnął.
- Mi pasuje. – przystałem na pomysł i już zmierzałem w stronę samochodu.
- To teraz zakupy i do domu ? – zapytał jeszcze Louis.
- No raczej. – odparł Harry, który właśnie zasiadał na miejscu pasażera.
Wstąpiliśmy do Tesco i wykupiliśmy chyba większość alkoholu jaką mieli. Niall oczywiście napadł na dział z przekąskami i gdyby nie Ash prędko by stamtąd nie odszedł, Lou natomiast standardowo zapakował do koszyka kilka kilo swoich, jak on to mówi, „pomarańczowych cudeniek”. Wariat z niego, ale za to go kochamy. Zapłaciwszy za wszystko, udaliśmy się do domu. Na miejscu rozpakowaliśmy wszystko do lodówki i półek, dziewczyny poszły się przygotować, Niall już buszował w kuchni, bo podobno bardzo zgłodniał. Liam z Harrym ogarniali w salonie, a ja, czyli DJ MALIK i DJ TOMMO zajęliśmy się muzyką.
Po godzinie wszystko było gotowe, a my zaczęliśmy się bawić. Na początek po butelce piwa, którego nawet Liam sobie nie odmówił. Z biegiem czasu towarzystwo stało się coraz weselsze, ja w tym czasie przemyślałem sobie sprawę i postanowiłem odczepić się od Emmy, w końcu ona jest zajęta, nie będę się wcinał pomiędzy nią a tego całego Johna. W pewnym momencie Harry zaproponował grę w butelkę na pocałunki. Wszyscy przystali na ten pomysł, ja jednak się obawiałem, jakoś nie chciałbym całować się z Em po tej całej akcji, ale trudno, jak wszyscy to i ja. Na początek kręcił Harry, wypadło na kogo ? Oczywiście na szatynkę, nie będę ukrywał, że w środku zżerała mnie zazdrość, ale starałem się tego nie okazywać. Po nic nie znaczącym dla nich pocałunku, dziewczyna zabrała butelkę i zakręciło. Tym razem wypadło na Ash. Muszę przyznać, że widok całujących się dziewczyn chyba każdego faceta kręci, a widać było że dziewczyny o tym wiedziały i nieźle się tym bawiły. Po pocałunku przyjaciółek przyszła kolej na Ash i Nialla, Irlandczyka i Liama, Liama i Em, Em i Lou, potem był skazany na pocałunek z Marchewkowym i na tym się skończyło. Wszystkim się zabawa znudziła, a ja miałem ochotę się napić. Przyniosłem z lodówki kilka butelek wódki i nim się obejrzeliśmy zostały one opróżnione. Około godziny 4 towarzystwo się wykruszyło i jak to było w zwyczaju nasz tatulek Liam, zajął się odstawianiem nas do pokoi. Ja byłem na tyle świadom, że dałem radę dojść tam sam, ale jeszcze przed odejściem spojrzałem na Emmę, która spała w najlepsze na kanapie. Liam powiedział, że nie będzie jej stąd ruszał, a ja spokojny poszedłem położyć się spać. 

poniedziałek, 18 marca 2013

ROZDZIAŁ DWUNASTY

Heej ! ;3 Dziś notka na początku. Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na ten rozdział. :) Ostatnio miałam wenę i trochę podgoniłam, więc mam nadzieję że następne będą wam się podobać. ^^ Jeśli wam coś nie pasuje w blogu lub chcielibyście abym zmieniła coś w życiu bohaterów śmiało możecie pisać, nie mówię że od razu zmienię ale rozpatrzę to. ^^ A na razie was zostawiam z rozdziałem, przypominam, że pojawiają się tu nowe bohaterki, a więcej o nich tu <klik> ( na dole ^^ ) . :) 
Bużka. x

                                                        
  CZYTASZ=KOMENTUJESZ
_______________________________________

*z perspektywy Julii*

Za to co zrobili mi moja mama z ojczymem , nienawidzę ich. Z dnia nadzień odebrali mi moich znajomych, przyjaciół . chłopaka i kazali zmieniać szkołę w środku semestru, bo co ? Bo Artur tu będzie miał lepszą pracę. Właśnie wczoraj przeprowadziłam się z Polski do stolicy Anglii. Nie rozumiem czemu nie chcieli mnie tam zostawić, przecież niedługo będę mieć te 18 lat. Gdy im to zaproponowałam, kazali mi spojrzeć na własną siostrę która skakała z radość na wieść o przeprowadzce. Ale ona nie miała w Polsce chłopaka, a poza tym jest fanką jakiegoś tam zespołu z Londynu. Myśli że jak tu mieszka to od razu na nich wpadnie przy byle okazji. Hahaha, śmieszne. Mnie gówno obchodzi ten boysband i te możliwości jakie daje mi to miejsce. Ja chcę tylko moich przyjaciół.
Przemyślenia przerwała mi moja siostra.
- Julka ! Mama powiedziała żebyśmy wyszły na miasto, trochę je poznać. – zawołała. Taa, już lecę. Na pewno się z Tobą gdzieś pokażę. – pomyślałam.
- Nigdzie nie idę. – odkrzyknęłam jej.
- Ale mama każe !
- A ja mam to w czterech literach.
 Możecie sobie teraz pomyśleć że jestem pyskata, wygadana i ostra, ale to właśnie ja. Nigdy nie robię tego co każą mi inni, no chyba że to coś to przeprowadzka. Ale tu nie miałam nic do gadania, siła wyższa. Razem z siostrą jesteśmy istnymi przeciwieństwami. Niby rok różnicy a jednak.  Ja uwielbiam rock, metal i kocham nosić ciemne ubrania z dodatkami ćwieków. Kaśka natomiast woli słodkich pedałków z 1D i The Wanted, a sama jest tą grzeczniejszą i podporządkowaną córeczką. No cóż, rodzice nigdy nie będą mieli tak łatwo.
Chwilę jeszcze leżałam na łóżku, ale pomyślałam, że nie będę się kisić cały dzień w domu. Zabrałam tylko z biurka telefon, słuchawki, ołówek ze szkicownikiem i wyszłam z pokoju kierując się do wyjścia.
- Wychodzę na spacer ! Nie wiem kiedy wrócę ! – krzyknęłam do rodzicielki. – A Ty nie waż się za mną iść. – skierowałam się do siostry która właśnie szła w moim kierunku.
Opuściłam dom i udałam się w kierunku parku. Skąd wiem gdzie się znajduje ? To proste. Kiedy wczoraj szukaliśmy ulicy, na której znajduje się nasz nowy dom , mijaliśmy go kilka razy.
Już miałam przechodzić przez ulicę, gdy usłyszałam jakiś męski głos.
- Uważaj !
W chwili wypowiedzenia tych słów przez mężczyznę, zauważyłam oślepiające światła kierujące się na wprost mnie, a potem tylko jakieś ciało obce przygniatające mnie do ziemi.
- Nic Ci nie jest ? – zapytał jak się okazało nie mężczyzna, a chłopak na oko w moim wieku.
- Nie wszystko w porządku.
- Powinnaś bardziej uważać. Gdy by nie ja, byłoby kiepsko.
- Spoko, dzięki za uratowanie tyłka. A teraz możesz łaskawie ze mnie zejść ? – powiedziałam przybierając mój naturalny, oschły ton.
- Yy.. Sory. Już. – odparł podnosząc się.
Teraz mogłam mu się lepiej przyjrzeć. Przede mną stał chłopak z burzą loczków na głowie. Ubrany był w ciemne rurki, szara bluzę, okulary i naciągnięty kaptur na głowę. Pedałek. – pomyślałam. Możecie uważać mnie za dziwną, ale dla mnie chłopak ubierający się jak dziewczyna to pedał. I nie zmieni tu nic, fryzura, głos czy mięśnie.
- No to dziękuję jeszcze raz i na razie. – odparłam i chciałam odchodzić kiedy to nieznajomy złapał mnie za nadgarstek, uniemożliwiając mi tym samym odejście.
- Puść mnie ! – warknęłam.
- Spoko, nie tak ostro. – zaśmiał się. – Nie dałabyś się zaprosić na jakąś kawę ?
- Nie.
- A lunch ?
- Nie .
- Podasz mi swój numer ?
- Nie.
- A powiesz mi przynajmniej jak masz na imię ?
- Nie. – odpowiadałam idąc w swoją stronę. Natręt nie chciał jednak odpuścić bo ciągle szedł za mną.
- Znasz jakieś inne słowo oprócz „nie” ? – znowu się zaśmiał.
- Nie, nie i jeszcze raz nie. Możesz już sobie odpuścić.
- A może nie chcę ? – odparł.
- Kurwa, koleś. Nie rozumiesz że jesteś wkurzający ?! – wrzasnęłam, tak że przechodnie się patrzyli jak na głupią.
- Nie, nie rozumiem. – uśmiechnął się cwano. – Dasz się zaprosić na tą kawę ?
- Jak pójdę na tą kawę, dasz mi potem spokój i obiecasz że nie będę Cię musiała więcej oglądać ? – spytałam.
- Niech będzie.
- To zgoda. – powiedziałam, a on z bananem na twarzy doszedł do mnie.
- Chodźmy, tam jest fajna kawiarnia. – wskazał i próbował złapać mnie za rękę.
- Możemy gadać, ale mnie nie dotykaj. – warknęłam.
- Spoko ślicznotko. – odparł.
- I nie mów tak do mnie !
- No ok, to jak mam do Ciebie mówić ? – zapytał.
- Jestem Julia.
- A ja Twój Romeo. – powiedział klękając przede mną.
- Mogłeś sobie oszczędzić. -  odparłam nawet na niego nie patrząc.
- Dobrze, nie wściekaj już się tak. – zaśmiał się. – Jestem Harry piękna.
Miałam ochotę go jebnąć, ale nie zrobiłam tego. Ten cały Harry wkurzał mnie nie miłosiernie, ale jednak miał w sobie coś takiego co mnie do niego tak jakby przyciągało. Szczerze ? Chciałam iść z nim na tą kawę.

*z perspektywy Ash*

[ kilka dni później ]

Od tygodnia nie widziałam się z Niallem. Chłopaki mają sporo pracy. Musieli wyjaśnić w kilku wywiadach tą przeprowadzkę blondyna, a poza tym była premiera ich nowego klipu i kilka nagrań w studiu. Weekend spędziłam z Emmą i Johnym, jak za starych dobrych czasów. Ale żeby nie było, nie narzekam na to co jest teraz. Przyjaciółka opowiedziała mi co się wydarzyło kiedy ostatni raz byliśmy u chłopców. Kiedy mówiła o pocałunku z Zaynem, John nas opuścił mówiąc że musi coś załatwić. Nie powiem, ze to było dziwne. Ale mniejsza. Resztę dnia spędziłyśmy same w domu. Alex pojechał do ciotki za miasto. Ja jakoś za nią nie przepadam, ale w sumie mi to na rękę że od czasu do czasu zabiera młodego.
Był piątkowy wieczór, a ja cały dzień przesiedziałam u siebie w pokoju. Alex siedział u siebie, bo rzekomo źle się czuł. Taa jasne, już to widzę. Nie chce mu się po prostu do szkoły chodzić. Ale mniejsza.
Leżałam jeszcze chwilę i postanowiłam sprawdzić wszelkie portale, na których mam profile. No bo nie ukrywając, od jakiegoś tygodnia nie używałam laptopa. Wzięłam go na kolana, przetarłam ręką, bo osiadła na nim spora warstwa kurzu i uruchomiłam go. Weszłam na facebooka, nic ciekawego. Lajknęłam kilka zdjęć i skomentowałam post Emmy. Teraz kolej na twittera. Od razu gdy zalogowałam się na niego, rzucił mi się tweet jednej z fanek chłopaków. Napisała że Harry i Niall ostatnio widywani są ze ślicznymi dziewczynami i dodała zdjęcie. Kliknęłam, wcale się nie zdziwiłam gdy zobaczyłam swoje i Horana zdjęcie podczas spaceru w parku. Zastanawiała mnie za to towarzyszka Loczka. Bardzo przypomina moją kuzynkę z Polski, ale to przecież niemożliwe. No nic, zapytam go przy okazji. Zauważyłam że doszło mi kilka tysięcy fllowersów, nie wiem co ludzie z tym mają, ale nieważne. Zrobiłam follow back kilku osobom, no i oczywiście zaczęłam obserwować chłopaków i Dan.
Muszę przyznać , że przez ostatnie dnie bardzo się do niej zbliżyłam. Ona akurat ma wolne, a chłopaki są zajęci, więc zajmujemy sobie razem czas. Uwielbiam ta dziewczynę, jest taka kochana, pomocna i urocza. Oczywiście nigdy nie będzie w stanie zastąpić mi Emmy. A właśnie jeśli chodzi o nią. Zwierzała mi się, że zaczęła kręcić z Johnym. Podobno jutro się wybierają na „randkę”. Ciekawie, jak widzicie. Włączyłam swoją ulubioną playlistę i weszłam do łazienki. Miałam ochotę na bardzo długą kąpiel z masą piany, więc odkręciłam kurek z gorącą wodą i dodałam płynu do kąpieli o zapachu czekolady. Kocham wszystko co słodkie. Wróciłam z powrotem do pokoju i podeszłam do szafy, zabrałam czystą bieliznę, szare dresy oraz za dużą koszulkę i zabierając z łóżka telefon udałam się do swojego chwilowego spa. W łazience zapaliłam kilka zapachowych świeczek, kadzidełek i przyciemniłam lekko światło, aby nadać atmosferę. Zdjęłam z siebie wcześniejsze ubrania i zanurzyłam się w przyjemnie gorącej wodzie. Nawet się nie zorientowałam kiedy zasnęłam.
*z perspektywy Nialla*

Właśnie wybierałem się do MOJEJ Ash. Jak to piękni brzmi, prawda ? – zaśmiałem się w duchu. No więc właśnie się do niej wybierałem, kiedy to Harry mnie zawołał. Taa, pogodziliśmy się. Li nam kazał, a ja nie chce szkodzić zespołowi.
- Niall, zaczekaj. – zawołał.
- Co jest ?
- Gdzie lecisz ?
- Do warzywniaka kurwa. – powiedziałem sarkastycznie.
- Serio ?!
- No pewnie. – zrobiłem facepalma.
- Do Ash ?
- No brawo geniuszu.
- Mogę się zabrać z Tobą ?- zapytał - Nie chce jechać swoim, bo mam zamiar cos wypić, a nie opłaca mi się taksówki zamawiać.
- Spoko. A gdzie ?
- Tu niedaleko.
- Jak ma na imię ? – zapytałem, bo wiedziałem że leci do jakiejś dziewczyny. Inaczej zabrał by ze sobą Lou.
- Ale kto ? Nie wiem o co Ci chodzi. – próbował się wykręcić.
- Nie rób ze mnie idioty. No mów jak ma na imię ta dziewczyna i czy jest ładna.
- Ohh.. Ma na imię Julia, jest z Polski i niecały tydzień temu przeprowadziła się tutaj, więc ma na razie ma tylko mnie. A nie jest piękna, tylko śliczna. Zupełnie inna niż reszta. – uśmiechnął się.
- To powodzenia życzę i dawaj, lecimy. – klepnąłem go w plecy i wypchnąłem za drzwi.
To „niedaleko”, jak nazwał Hazza, okazało się jakieś pół godziny od Ash. No ale obiecałem że go podrzucę, to musiałem. Po niecałej godzinie parkowałem pod domem Ashley. Zapukałem do drzwi, ale nikt nie otwierał. Stałem tam jakies 5 min i nadal nic, zacząłem się martwić, bo nikt nie otwierał a światło u niej w pokoju było zapalone. Zadzwoniłem jeszcze do blondynki na telefon, także nie odbierała. Serce zaczęło mi szybciej bić, kiedy to w drzwiach pojawiła się dziewczyna. Ale nie byle jaka, tylko moja Ash, w samym ręczniku.
- No nareszcie ! Martwiłem się, tak długo nie otwierałaś. – mówiłem, ale ona mi przerwała, wpijając się w moje usta.
- Cichoo już. – zamruczała.
- Mrr, kociaku ślicznie wyglądasz. – uśmiechnąłem się. – A tak wgl, wiedziałaś że to ja czy każdego witasz w takim stroju ?
- No wiesz, w zasadzie to myślałam że to sąsiad. - zaśmiała się.
- Tak ?
- Tak.
- To już ja Ci nie wystarczam ? – zapytałem udając oburzenie.
- No wiesz, musiałabym sprawdzić. – uśmiechnęła się cwanie.
- No to na co jeszcze czekasz ? – spojrzałem na nią.
Nie musiałem długo czekać, bo po chwili nasze usta się złączyły. Pocałunek z sekundy na sekundę stawał się coraz bardziej głębszy i namiętniejszy. Wziąłem Ash na ręce i wszedłem na górę do jej pokoju. Rzuciłem ją na łóżko i pochyliłem się nad nią, nie przerywając pocałunku. Jej palce były wplątane w moje włosy, a moje ręce błądziły po jej ciele. Zdjąłem z niej ręcznik i zszedłem z pocałunkami na szyję i dekolt. W tej chwili dziewczyna lekko mnie odepchnęła.
- Co się dzieje ? – zapytałem zdezorientowany.
- Nie możemy Niall, w pokoju obok jest Alex. – powiedziała z nutką smutku w głosie.
- Jeszcze nadrobimy to kochanie. – musnąłem lekko jej wargi.
- No dobrze. Poczekasz chwilę, pójdę się przebrać, bo ktoś mi przerwał w kąpieli. – zaśmiała się i spojrzała z politowaniem na mnie.
- Ale pośpiesz się bo już tęsknię ! – krzyknąłem kiedy zniknęła za drzwiami.
Kiedy dziewczyna wyszła, położyłem się na łóżku i wziąłem jej laptopa. No raczej się nie obrazi jeśli go sobie na chwilę pożyczę. Zalogowałem się na twitterze. Zobaczyłem mnóstwo twettów w wzmiankach, na niektóre odpisałem, a resztę przeleciałem tylko wzrokiem. Zatrzymałem się na jednym. Nie mogłem pojąć, jak ludzie mogą wypisywać takie rzeczy o ludziach których nie widzieli nawet na oczy. Jakaś  @kate_stylex95 napisała pod naszym zdjęciem, które ktoś zrobił nam na kolacji : „ Jak @NiallOficiall możesz być z taką grubą suką. Przecież ona jest z Tobą tylko i ze względu na kasę i sławę. Druga Eleonor !” . Takich komentarzy na jej temat było o wiele więcej. Kiedy je czytałem nawet nie zauważyłem kiedy Ash weszła do pokoju.
- Co tam masz ciekawego ? – zapytała próbując zajrzeć mi w laptopa.
- A nic ciekawego, jakieś bzdury i kilka tweetów od fanów. – uśmiechnąłem się zamykając szybko okno. Miałem szczęście że nie zdążyła przeczytać żadnej uwagi na swój temat. Nie chcę, żeby chodziła smutna z tego powodu.
- Nie wierzę, ale niech będzie. – uśmiechnęła i dała mi w przelocie buziaka. Usiadła przed toaletka i zaczęła suszyć włosy, a ja patrzyłem na nią z fascynacją. Ashley jest taka piękna, drobna i słodka. Nie rozumiem tego, czemu ludzie mają o niej takie zdanie. Zresztą o każdej mojej dziewczynie i dziewczynach chłopaków były jakieś kąśliwe uwagi. Ta zazdrość jest chora. Prawdziwe fanki powinny zrozumieć, że mamy też swoje życie i musimy mieć miejsce w nim na miłość. Ehh.. to wszystko jest dziwne.
 Kiedy dziewczyna skończyła suszyć włosy, związała je w luźnego koka i poszła zrobić kolację Alexowi. Kiedy wróciła włączyliśmy jakiś film, ale ani ona ani ja nie zwracaliśmy na niego uwagi. Leżeliśmy, wpatrzeni w siebie rozmawiając i co chwilę obdarowując się pocałunkami. Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy. 


środa, 13 marca 2013

ROZDZIAŁ JEDENASTY


*z perspektywy Zayna*


Usłyszałem piękny chichot, a zaraz do salonu weszła Ash prowadząc za sobą przepiękną czarnowłosą dziewczynę. Nie mogłem oderwać od niej wzroku.
- Chłopaki to jest Emma. Emma to są Liam, Zayn i Niall, a tam z Alexem siedzi Lou. – przedstawiła nas dziewczyna Horana.
- Hej. Miło was poznać. – powiedziała słodkim głosem.
- Cze..cześć. –powiedziałem lekko się jąkając a reszta towarzystwa zaśmiała się. Ja spojrzałem tylko na nich zabójczym spojrzeniem.
- Ash, czy masz mi coś do powiedzenia ? – zapytała nowoprzybyła. – Jeszcze kilka dni temu to wyglądało zupełnie inaczej.
- Zamknij się Em. – szturchnęła ją blondynka. – Jestem z Niallem.
- Fajnie, cieszę się. – powiedziała tak jakoś sztucznie. To było dziwne, nie ukrywam.
Siedzieliśmy w salonie rozmawiając i co chwilę wybuchając śmiechem na widok Alexa ogrywającego marchewkowego. Po chwili do Liama zadzwoniła Dan, że dziś wraca z Francji, więc ten pojechał po nią na lotnisko. Lou tez się zmył do Eleonor. Pewnie na kolejne zakupy. Pojebana materialistka. – pomyślałem, nienawidziłem tej dziewczyny. Od razu wydawała mi się jakaś fałszywa. Zostaliśmy we czwórkę, bo Alex pobiegł do jakiegoś kolegi który mieszka nieopodal.
- Kochani, nie obrazicie się jeśli zostawimy was samych ? – zapytał blondyn.
- Ale czemu ? – spojrzała na niego jego dziewczyna.
- Chcę z Tobą porozmawiać.
- Spoko, możecie iść. – powiedziałem do zakochanych, bo przyznam szczerze że mam już dość tej dwójki. Po chwili wyszli zostawiając mnie sam na sam z Emmą.
- Ej, mogłabym wyjść zapalić ? – zapytała nieśmiało.
- Pewnie, chodźmy na taras. – spoko, rozmowa jakoś się klei. Gdy byliśmy na tarasie zwróciłem się do dziewczyny. – Nie powinnaś palić.
- Fajnie. I mówi mi to chłopak który sam pali. – zaśmiała się.
- Skąd to wiesz ? – spytałem zdziwiony.
- Po pierwsze jedzie od Ciebie fajkami, po drugie masz przypalonego palca, a po trzecie zapalniczka Ci wystaje z kieszeni. – odpowiedziała uśmiechając się.
- Dobra jesteś. Ale to nie zmienia faktu że nie powinnaś palić. – powtórzyłem się.
- Bo co ?
- Bo grzeczne dziewczynki nie powinny palić. – uśmiechnąłem się cwano.
- A czy ktoś mówił że ja jestem grzeczna ? – zapytała unosząc jedna brew do góry.
- A nie jesteś  ? – zacząłem się z nią droczyć .
- Nie.
- Nie wierzę.
- A chcesz się przekonać ?
- Zależy w jaki sposób chcesz mi to udowodnić. – nie musiałem długo czekać na odpowiedź. Dziewczyna podeszła do mnie i wpiła się w moje usta. Kiedy chciałem odwzajemnić pocałunek, ta się odsunęła i się uśmiechnęła.
- Niegrzeczna nie znaczy łatwa kochanie. – powiedziała i weszła do środka.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co miałabym jej teraz powiedzieć. Przecież nawet nie pomyślałem że jest łatwa. Ale tak mnie pociąga. Ona jest boska i do tego tak świetnie całuję. Muszę się postarać. Nie mogę pozwolić aby ktoś zabrał mi ją z przed nosa.

*z perspektywy Nialla*

Wszedłem z Ash do pokoju i ciągle myślałem o słowach, które wypowiedziała Emma „Jeszcze kilka dni temu to wyglądało zupełnie inaczej”.  Zastanawiałem się co takiego miała na myśli brunetka.  Spojrzałem na moją dziewczynę która siedziała na łóżku i przyglądała mi się.
- Powiesz, o czym chciałeś porozmawiać ? – zapytała.
- Powiesz o czym wcześniej mówiła Emma.
- Nie rozumiem Cię.
- Co miała na myśli Emma kiedy mówiła że kilka dni temu to wyglądało zupełnie inaczej ? – zapytałem.
- Oj, ona sama nie wiedziała o czym mówi. – zaśmiała się, a ja wiedziałem  że coś ukrywa. Podszedłem do niej, unosząc jej podbródek tak aby na mnie spojrzała.
- Powiesz mi co się działo przez te kilka dni kiedy się nie odzywałaś ? – spytałem spokojnie.
- Niall, mówię Ci że nic się nie działo. – odpowiedziała, unikając jednak kontaktu wzrokowego.
- A możesz mi powtórzyć to patrząc mi w oczy ?
- O co Ci chodzi do cholery ? – podniosła głos.
- Martwię się po prostu. Chciałbym wiedzieć co się stało, bo wiem że coś się wydarzyło. Inaczej się zachowujesz odkąd Em wspomniała o tym. – powiedziałem zgodnie z prawdą.
- Chciałeś się dowiedzieć, że po naszym spotkaniu spotkałam chłopaka który wcisnął mi jakieś prochy ? Że kiedy wróciłam do domu wzięłam je i cięłam się ? Tego chciałeś się dowiedzieć ?! No to teraz wiesz. Możesz się cieszyć ! – wrzasnęła i chciała wybiec z pokoju, ale uniemożliwiałem jej to ja stojąc na drodze do drzwi. Spojrzałem na nią szklanymi oczami.
- Ale czemu ? Czemu to zrobiłaś ? – powiedziałem. – Wiesz co mogłoby się stać ? – mówiłem pozwalając łzom skapywać po policzkach.
- Niall… - spojrzała na mnie. – Ja przepraszam. Nie powinnam Ci o tym mówić, nie powinieneś się o tym nigdy dowiedzieć.
- Powiedz mi czemu to zrobiłaś. – powiedziałem pozbawiony jakichkolwiek emocji.
- Bo kiedy powiedziałeś że wyjeżdżasz mnie to zabolało. Straciłam w tamtym momencie kolejną osobę na której mi zależało. Ja przepraszam. – schowała twarz w dłoniach.
- Nie musisz mnie przepraszać skarbie. Przecież nic mi nie zrobiłaś. – powiedziałem zatroskany. – Ja po prostu się o Ciebie martwię. Obiecasz mi coś ?
- Co takiego ?
- Obiecaj że nigdy już nie będziesz plątała się w ten syf. I przyrzeknij że nie sięgniesz już po żyletkę. Dobrze ? – spojrzałem na nią błagalnie. I pomyśleć że to przeze mnie Ash się okaleczała i spróbowała prochów. Co ja narobiłem …
- Obiecuję. Przepraszam Niall. – powiedziała i po chwili wtuliła się w moją pierś.
Jak dobrze było czuć przy sobie to drobne ciało. To było coś wspaniałego. Położyliśmy się na łóżku wtuleni w siebie. Pocałowałem delikatnie Ash w usta , a po chwili podciągnąłem rękawy jej bluzy tak abym mógł zobaczyć blizny. To był okropny widok. Kilkanaście kresek na obydwu rękach.
- I zobacz co sobie narobiłaś kochanie. – powiedziałem całując jej nadgarstki. – Nie możesz tak robić. Nie możesz sobie szpecić ciała.
- Już nie będę, obiecuję. – powiedziała wtulając się we mnie mocniej.
- Tak bardzo Cię kocham. – powiedziałem całując jej skroń.
- Ja Ciebie jeszcze bardziej. – choć jej nie widziałem byłem pewny że w tej chwili pokazała swoje białe ząbki. Leżeliśmy tak wtuleni milcząc, nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.

*z perspektywy Louisa*

Eleonor napisała do mnie, abym do niej przyjechał. Gdy byłem na miejscu, powiedziała, że chciała się ze mną spotkać i wybrać na zakupy, No tak, czego innego mógłbym się spodziewać. Już od dłuższego czasu przyjaciele mówili mi, że El mnie wykorzystuje. Że jest ze mną tylko dla kasy, ma swój własny bankomat. A ja dopiero dziś to zauważyłem. Postanowiłem zakończyć dziś ten toksyczny związek.
- El posłuchaj. Musimy porozmawiać. – powiedziałem poważnie.
- No przecież rozmawiamy kotku. – powiedziała tym swoim słodkim głosikiem i próbowała się do mnie przytulić.
- Ale musimy porozmawiać  o nas. – powiedziałem jej jaśniej i odsunąłem się nieco. – Powiedz, mi. Dlaczego tak naprawdę jesteś ze mną ?
- Oj, no czemu zadajesz takie głupie pytanie. – zaśmiała się. – No przecież kocham Cię. Najbardziej na świecie. To wszystko ? To chodźmy na te zakupy.
- El, siadaj ! – podniosłem głos, a ta się lekko wystraszyła i usiadła z powrotem. – Powiedz mi szczerze. Kochasz mnie czy moje pieniądze ?
- Jak możesz mówić takie rzeczy ?! – wrzasnęłam. Z tej strony to ja jej nie znałem. –Kocham Cię, jestem na każde Twoje zawołanie, a Ty śmiesz mi mówić że jestem tylko z Tobą ze względu na kasę ?! No to się mylisz, mogłabym mieć każdego, ale ja nie chcę bo mam Ciebie debilu !
- Ty jesteś na moje zawołanie ?! No spójrz, na to. Za każdym razem kiedy chcesz iść na zakupy ja przychodzę i zgadzam się na wszystko. – chciałem jeszcze coś powiedzieć, ale przerwał mi w tym telefon Eleonor. Na jej nieszczęście leżał koło mnie. Spojrzałem na wyświetlacz i mnie zamurowało. Połączenie od Nathana Sykesa. – No proszę, któż to do Ciebie dzwoni. – powiedziałem i odebrałem telefon, nic nie mówiłem, czekałem aż on się odezwie.
- No hej kociaku. Masz może dziś czas ? Tęsknię. – usłyszałem głos jednego z The Wanted.
- To chyba jednak do Ciebie. – skierowałem się do przerażonej El i podałem jej telefon. – I jak możesz mieć każdego, to wybierz sobie jednego z nich, bo z nami koniec.
Tylko tyle zdołałem jej powiedzieć i wyszedłem od niej z mieszkania. Czemu ja nie słuchałem moich przyjaciół ? Już wcześniej zakończyłbym to. No ale trudno, było minęło. Teraz zaczynam nowy rozdział. Wróciłem do domu i w salonie zastałem Liama, Dan, Zayna i Emmę. Li dyskutował z dziewczynami, a mulat naburmuszony siedział na jednym z foteli ze słuchawkami na uszach i puszką piwa w ręce.
- Hej wszystkim ! – krzyknąłem na wejściu. – A gdzie nasze gołąbeczki ?
- U siebie w pokoju, zaraz po tym jak wyszedłeś oni poszli do pokoju Horana i do tej pory nie wrócili. – odpowiedziała mi Emma.
- Ah tak ? No to lecę do nich. – zawołałem uradowany.

*z perspektywy Ash*

Leżałam koło śpiącego Nialla. Cieszę się że jesteśmy razem. Niby nie mieliśmy się spieszyć, ale wiem że go kocham i wiem że on kocha mnie, więc czemu by nie spróbować. Przemyślenia na temat mojego związku przerwał mi Lou wołający zza drzwi.
- Macie 10 sekund na ubranie się. Czas minął ! – krzyknął i wpadł do pokoju budząc przy tym ojego blondaska.
- Co się dzieje ? – zapytał z chrypka w głosie.
- Też chciałabym to wiedzieć. – spojrzałam znacząco na Lou, on się tylko zaśmiał i wybiegł z pokoju tak szybko jak tu wpadł.
- Lou ? To wszystko jasne. – zaśmiał się Niall. – On myśli tylko o jednym i wpadając tu uważał że nam w czym przeszkodzi.
- Yhyyym. Spokoo. – odpowiedziałam, lekko się rumieniąc. – A teraz wstawaj i schodzimy do tych przygłupów.
- Wszystko słyszałem ! – krzyknął marchewkowy stojący za drzwiami.
- Nie podsłuchuje się ! – odkrzyknęłam. – Już cię tam nie ma !
- Ja nigdzie nie idę. – powiedział Niall przytulając się do poduszki.
- Trudno, to ja idę sama.
- O nie nie nie, nie puszczę Cię.
- Proszę ?
- Nie !
- No ale ja tak ładnie proszę . –powiedziałam robiąc oczy kota ze Shreka.
- To na mnie nie działa kochanie. – odpowiedział blondyn pokazując mi język.
- A co na Ciebie działa ? – zapytałam całując jego policzek.
- O jesteś blisko. – zaśmiał się.
- A jak blisko ? – zapytałam znów muskając jego usta. Irlandczyk przyciągnął mnie w taki sposób że leżałam na nim i odwzajemnił pocałunek, który to robił się coraz bardziej namiętny.
- Bingo . – powiedział pomiędzy pocałunkami.
- tak ? To teraz możemy iść.
- Jeszcze chwilkę. – odparł, nie przestając mnie całować. Jego dłonie błądziły po plecach, a moje były zaplątane w  jego włosy.
- Moglibyście mi oszczędzić tego widoku ? – powiedział rozbawiony Zayn.
- A czy Ciebie kurwa nie nauczyli pukać ?! – krzyknął Niall szykując poduszkę aby rzucić nią w mulata.
-Nie bij, przetłumacz mamusiu. – podniósł ręce w obronnym geście a ja się zaśmiałam.
- Co chcesz Zayn ? – zapytałam nadal chichocząc.
- Przyszedłem po was. Nudzi nam się bez was miśki. – zawołał i rzucił się do nas na łóżko.
- Przekonaj tego tu pana i będzie dobrze. – powiedziałam schodząc z łóżka.
- Zostawisz mnie samego ? – zapytał mój chłopak ze smutną minką.
- Wstań to nie będziesz sam. – odparłam rozbawiona.
- Nie chce.
- Bo zabiorę Ci Twój zapas żelek. – pogroziłam mu.
- Nie zrobisz tego.
- A chcesz się przekonać ? – zapytałam unosząc brew do góry.
- Nie nie nie, już idę. – i już stał koło mnie.
- No no no, szybko się uczysz mała. – powiedział Zayn rozbawiony tą sytuacją.
Wchodząc do salonu nie zauważyłam Emmy, co mnie zdziwiło. Reszta była zajęta sobą. Alex już wrócił od kolegi i grał oczywiście z Lou na konsoli. Li z Dan siedzieli na kanapie o czymś dyskutując, a Harry przyglądał się grającej dwójce.
 - A gdzie Em ? – zapytała.
- Yy.. poszła do domu. – powiedział jakoś dziwnie mulat. Albo mi się wydaje albo coś ukrywa. No ale mniejsza.
- No to w takim razie my tez się będziemy zbierać. Alex chodź. – zawołałam chłopca.
- Ale czemu ? Nie możecie zostać na noc kochanie ? – zapytał mnie przytulając Niall.
- Niestety, ale jutro jeszcze mamy szkołę, a nie mamy ciuchów i książek. – odpowiedziałam.
- To przynajmniej was odwiozę.
- Nie trzeba, zamówimy taksówkę.
- Jesteś pewna ?
- Tak, posiedź sobie z chłopkami. I pogódź się wreszcie z Harrym. – dodałam ciszej, alby tylko on mnie usłyszał.
- To nie takie proste jak Ci się wydaje.
- Dasz radę. – powiedziałam i pocałowałam go na pożegnanie. – Cześć wszystkim. Do następnego.

Taksówka już stała, więc to pewnie któryś z chłopaków po nią zadzwonił. Kiedy po 20 min byliśmy w domu, Alex poleciał szykować się do szkoły, a ja sama poszła wziąć długą kąpiel. Nalałam pełną wannę wody i dodałam trochę różanych płatków mydlanych. Weszłam do wody włączając ulubioną muzykę i oddałam się chwili.
Po godzinie wyszłam już z zimnej wody, założyłam piżamę , wysuszyłam włosy i poszłam jeszcze sprawdzić czy braciszek już śpi. Kiedy byłam już w łóżku napisałam jeszcze smsa do Nialla „Tęsknię skarbie. Mam nadzieję że jutro znajdziesz dla mnie trochę czasu. Kocham Cię. Słodkich snów. Xx. Ash”. Nie czekając na odpowiedź odpłynęłam do krainę Morfeusza.


______________________________________________________________________________

No to jest kolejny rozdział. :) Mam nadzieję że przypadnie wam do gustu. ^^ Jutro biorę się za dalsze pisanie bo od tygodnia stoję na 13 rozdziale. :) Wierzę w to, że znajdzie się te kilka osób co wgl czytają te moje wypociny.
Bużka. x

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

+ dodaje opisy dwóch nowych postaci, które pojawią się w kolejnym rozdziale. ;3 myślę że wam się spodobają. ^^ 




Julia Krakowiak- siedemnastoletnia Polka. Wraz z rodzicami i siostrą przeprowadziła się do Londynu. Zafascynowana ciężką muzyką. Pomimo swojego wieku nigdy nie rozstaje się z Tadeuszem, pluszakiem którego dostała na 7 urodziny od taty. Uważa się za silną osobę, która unika miłości jak ognia, ale w gruncie rzeczy to zagubiona dziewczyna, czekająca na księcia z bajki. Czy chłopak który stanie na jej drodze zmieni coś w jej życiu ? Czy stanie się jej królewiczem na białym koniu ?



Kasia Krakowiak – o rok młodsza siostra Julki. Zupełne przeciwieństwo siostry. Jest wniebowzięta z powodu przeprowadzki. Zadufana w sobie, słodka idiotka. Kocha 1D i The Wanted. Marzy o tym aby spotkać swoich idoli i rozkochać w sobie jednego z nich. Czy uda się jej to ? Czy jej miłość będzie odwzajemniona ? Czy Kasia będzie w stanie zmienić się dla miłości ?