Witam z rana... :D No więc, mam dla was nowy rozdział. ;3 Oby wam się spodobał. :) Mam do was dwie sprawy. Po pierwsze, co do nowych postaci. I jak ? Mogą być ? Podobają wam się ? A może chcecie coś w nich zmienić ? PISZCIE W KOM. A po drugie, jeśli jesteście na tym blogu i go czytajcie, proszę bierzcie udział w ankietach. Komentarzy nie dajecie, a ja chciałabym wiedzieć ile was jest. :) Następny rozdział pewnie koło środy, bo teraz masa pracy i kilka dni otwartych. :) Jeśli są jakieś literówki, a są na pewno, to bardzo was przepraszam. :* No to chyba tyle. ^^
Bużka. x
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
__________________________________________________________________________
*z perspektywy Julii*
Od tygodnia mam deprechę. Nie mogę jakoś się pogodzić z tym
że jestem tak daleko od znajomych i przyjaciół. Nie robię nic poza siedzeniem w
pokoju i objadaniem się kolejnych pudełek lodów. Czasami jeszcze Harry wyciąga
mnie na jakiś spacer. Musze przyznać, że na początku wkurzał mnie .Jest zbyt
pewny siebie. Ale z biegiem czasu poznałam go lepiej, pokazał mi swoje zalety.
A ja ? Ja najzwyczajniej w świecie go polubiłam. Stał się niczym mój
przyjaciel. Chociaż nie, to złe określenie. Przez te wszystkie dni, opiekował
się mną i próbował zastąpić mi znajomych z Polski. Poczułam coś do niego i to
nie jest nic podobnego do przyjaźni. Oczywiście nie okazuję mu tego, nauczyłam
się już być dla ludzi oschła. W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. – powiedziałam cicho ocierając łzy z policzków.
- Mogę ? – zapytał męski głos, który tak dobrze znałam.
- Co Ty tu robisz ?
- Przeszkadzam ?
- No raczej. – powiedziałam nie patrząc mu w twarz, nie
chciałam żeby zauważył że płakałam. Płacz, to oznaka słabości, a on nie może
wiedzieć że jestem słaba.
- Spójrz na mnie, proszę. – poprosił podchodząc do mnie.
- Zostaw mnie. – odwróciłam się do niego plecami czując
kolejne łzy, które na siłę próbują się wydostać na zewnątrz.
- Julia, co się dzieje ? – zapytał z odczuwalną troska w głosie.
Nie rozumiem go, przecież ja jestem dla niego taka nie miła, a on chce jeszcze
wiedzieć co się dzieje.
- Nic, a co ma się dziać ? – powiedziałam odwracając się do
niego i posyłając mu sztuczny uśmiech.
- Przecież słyszę, masz inny głos. A teraz jeszcze widzę. Ty
płakałaś. – spojrzał na mnie. – Powiedz mi co jest.
- Nic nie jest. Mógłbyś być tak miły i wyjść stąd ? – odparłam oschle.
- Nie wyjdę . A wiesz czemu ? Bo zależy mi na Tobie. Znamy
się kilka dni, a ja czuję się jakbym znał Cię o wiele dłużej. Nie chcę tego
zmarnować. Jesteś dla mnie ważna. – powiedział i spojrzał na mnie oczekując
odpowiedzi. Nie powiem, że zdziwił mnie swoim wyznaniem. Ale ja już wcześniej
podjęłam decyzję. Nie wyznam mu że coś do niego poczułam.
- I co ? Już skończyłeś ? – spytałam. – To teraz posłuchaj
mnie. Tak na serio jestem czułą, wrażliwą i delikatną dziewczyną.
-Serio ? – zapytał zdziwiony.
- Nie, więc spierdalaj. – warknęłam.
Nie patrząc na reakcje chłopaka odwróciłam się na pięcie i
usiadłam na parapecie. Po chwili usłyszałam huk zatrzaskujących się drzwi. To
było dla mnie jak cios, który obudził mnie z transu. Dopiero teraz
zorientowałam się co takiego zrobiłam przed chwilą. Jestem kompletną idiotką, jak ja mogłam
zrobić mu takie świństwo. Czemu jestem taka nieczuła ?! Dlaczego ?
Nie jestem zbytnio wierząca, ale chyba jak każdy człowiek,
mam takie chwile, w których muszę z kimś porozmawiać, a tym kimś jest Bóg. „
Boże, proszę Cię, pomóż mi się zmienić. Ja tak naprawdę nie chcę być oschła i
niemiła w stosunku do ludzi. Czemu nie możesz mi tego ułatwić ? Nie dość że nie
ułatwiasz to jeszcze utrudniasz.. Dlaczego postawiłeś Harrego na mojej drodze ?
No odpowiedz mi jakoś. Czemu ? Czemu ja ? On nie zasługuje na takie
traktowanie. Wiesz jaka jestem, więc czemu go na mnie skazujesz ? Przecież
możesz coś zrobić, żeby się odkochał, albo coś. Przecież Ty możesz wszystko.
Proszę Cię tylko o jedno, oszczędź mu tego wszystkiego. Ja nie chcę żeby on
cierpiał.” – modliłam się w myślach i nawet nie poczułam, kiedy to znowu łzy
postanowiły opuścić moje oczy.
Zostawiały mokre ślady na moich polikach, a ja nie miałam siły ich
ścierać. Myślałam o Harrym, o mnie i o moim stosunku do niego, nie wiedząc
kiedy zasnęłam.
*z perspektywy Ash*
Obudziłam się wtulona w tors Nialla. Przypatrywałam się jego
twarzy, nadal nie wierząc, że ktoś taki jak on chciał mnie, że zakochał się we
mnie. Przecież to takie nierealne. Jego twarz wyrażała spokój i szczęście, a
usta były wygięte w lekki uśmiech. Nagle chłopak zaśmiał się i przyciągnął mnie
jeszcze bliżej siebie.
- Czemu mi się tak przyglądasz ? – zapytał rozbawiony.
- Dzień dobry kochanie, mi też miło Cię widzieć. –
odpowiedziałam, puszczając jego pytanie mimo uszu.
- No hej miśku. – musnął moje usta. – No to czemu tak
patrzysz na mnie ?
- A nie mogę ?
- Nie mówię, że nie, ale to mnie irytuje. – powiedział i
posłał mi swój zabójczy uśmiech.
- Oj tam, nie marudź i wstawaj. – odparłam i próbowałam się
wyswobodzić z jego uścisku.
- O nie, nie, nie. Nigdzie nie idziesz. – trzymał mnie w
żelaznym uścisku.
- Ja nie, ale Ty musisz. – zaśmiałam się.
- Ja ? Wyganiasz mnie ? – spytał smutny.
- Nie, no co Ty. Ale chyba zapomniałeś o dzisiejszym
nagraniu. – poinformowałam chłopaka.
- O fuck ! – krzyknął i wyskoczył z łóżka jak oparzony. –
Nawet w sobotę nie dadzą pospać.
- No cóż, masz co chciałeś. – odparłam rozbawiona. Leżałam
na łóżku, przyglądając się poczynaniom chłopaka. Wskoczył do łazienki, po
chwili z niej wybiegł, potem znowu do niej, a na koniec usiadł przy lusterku i
zaczął układać włosy.
- No nie mogę. Jak na złość nie chcą się układać. –
marudził.
- Oj daj mi to marudo. – wzięłam od niego grzebień i lakier
do włosów. – Czary, mary i gotowe.
- Świetnie. Co ja bym bez Ciebie zrobił. – powiedział i wpił
się w moje usta. Jednak po chwili przerwał nam trąbiący samochód. – To pewnie
chłopaki. No cóż, później dokończymy. Przyjedziesz do nas jak będziesz gotowa ?
- No jeśli muszę. – zaczęłam się droczyć. – Oj no będę na
pewno. A Ty już leć, bo jak nie to zrobią mi nalot na dom.
- Dobra, zapamiętam to sobie, że mnie wyganiasz. – dał mi
szybkiego buziaka i wybiegł z domu.
- Też Cię kocham. – zaśmiałam się. – Tylko grzecznie tam.
Hej chłopaki !
- Cześć Ash ! – krzyknęli chórem. – Ty nie jedziesz ?
- Będę za godzinkę, dla mnie to za wczesna pora. – odparłam
i się zaśmiałam. – Jedźcie już, bo Paul was zamorduje.
- No masz rację, chłopaki do wozu ! – zarządził Liam. – Do
zobaczenia.
- Paa ! – zawołałam i zniknęłam za drzwiami.
Wbiegłam na górę, zajrzałam do pokoju Alexa i o dziwo nie
znalazłam go tam. Na szafce nocnej leżała kartka, że poszedł do kolegi na cały
dzień i nie chciał nas budzić, dlatego nie zapytał. No jakoś mu to wybaczę.
Zeszłam na dół z misją : ZROBIENIE ŚNIADANIA, BO BRZUSZEK ASH DOMAGA SIĘ
JEDZENIA ! Po przeszukaniu wszystkich szafek, zdecydowałam się na tosty z serem
i standardowo kawę z mlekiem. Dla mnie dzień bez kawy, to dzień stracony. Z
przygotowanym śniadaniem poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i włączyłam
telewizję. Przeskakiwałam z kanału na kanał do momentu, aż przed oczami nie
mignęło mi zdjęcie Harrego i tej tajemniczej dziewczyny. I na kolejnym zdjęciu
wygląda niemalże identycznie jak Jula. Muszę zapytać dziś Loczka o nią. Ale
chyba to nie możliwe żeby ona tu była, prawda ? No bo w jaki sposób ? No nic,
dziś się dowiem. Zaniosłam puste już naczynia do kuchni i wbiegłam do swojego
pokoju. Zadzwoniłam do Emmy, aby się szykowała, bo za godzinę będę u niej.
Podczas rozmowy udałam się do łazienki. Zdjęłam ubrania i weszłam do kabiny
prysznicowej i odkręciłam letnią wodę. Pozwalałam kroplom swobodnie spływać po
moim ciele, a ja zagłębiałam się w swoich myślach. Kiedy moje włosy i ciało
było czyste wyszłam z pod prysznica, głowę osuszyłam ręcznikiem, a na ciało
założyłam swój oczojebny różowy szlafrok. Udałam się do pokoju i stojąc przed
szafą zastanawiałam się co założyć. Z racji tego, że pogoda dziś dopisywała, w
końcu mieliśmy początek wiosny, postawiłam na spodniczkę, w która wpuściłam
koszulkę z NIRVANĄ, do tego zakolanówki, czerwone vansy, na nos nerdy i na
późniejsze wyjście naszykowałam standardowo skórkę z ćwiekami. Usiadłam przed
lusterkiem i zaczęłam suszyć włosy, następnie je wyprostowałam. Kolej na
makijaż, wyrównałam kolor skóry pudrem, zrobiłam lekkie kreski, rzęsy
przeczesałam tuszem, a usta musnęłam błyszczykiem. Chwilę jeszcze się
przyglądałam i zastanawiałam się nad zmianą czegoś w swoim wyglądzie. Muszę
porozmawiać z Emmą, może wybierzemy się do fryzjera. Przydałoby się wpuścić
odrobinę świeżości do swojego wyglądu. No ale to potem. Schował do kieszeni
jakieś pieniądze, wzięłam do ręki
telefon i zeszłam na dół z zamiarem opuszczenia domu.
*z perspektywy Emmy*
„Boże, za co ?!” Moja myśl po pobudce Ash. Ta dziewczyna nie
ma serca. Jest sobota, a ona dzwoni do mnie w środku nocy. Możecie uważać mnie
za nienormalną, ale właśnie tak, dla mnie 11.00
to jest noc. Po krótkiej rozmowie, a właściwie monologu przyjaciółki,
zeszłam z łóżka i udałam się do łazienki. No bo przecież nie miałam
wyboru. Po szybki prysznicu, umyłam
zęby, a włosy związałam w wysokiego kucyka. Zrobiłam lekki makijaż, i wzięłam
się za wybieranie ubrania. Zdecydowałam się na czarne, przetarte rurki, bordową
bluzę z kapturem z napisem „Cool story bro, tell it again” i tego samego kolory
conversy. Z biurka zabrałam telefon i udałam się do kuchni, w celu
przygotowania szybkiego śniadania. Mam takie szczęście, że mój tatko jest
kochany. Zapewne usłyszał rozmowę z Ash i naszykował mi kanapki z herbata. Po
skonsumowaniu posiłku słyszałam pukanie do drzwi.
- Tato ja idę ! Gdzieś ! Nie wiem kiedy wrócę ! Też Cię
kocham ! – nie czekając na odpowiedź opuściłam dom.
- Hej śpiochu – przywitała się Ashley.
- Cześć podła kobieto. – uśmiechnęłam się sztucznie.
- Oj nie gniewaj się za ta pobudkę. Musiałam. Zayn kazał. –
zaśmiała się.
- Jak to kazał ? – zapytałam, bo nie rozumiałam blondynki.
- No kiedy chłopaki przyjechali dziś po Niallera, to ten
poprosił mnie abym Cię zabrała ze sobą. – wytłumaczyła mi.
-Nialla ? Spał u Ciebie ? – spytałam znacząco poruszając
brwiami.
- Nie ! Do niczego nie doszło. A poza tym już wcześniej spał
u mnie. – wytknęła mi język.
- Oki oki, nie wnikam. A tak w ogóle to gdzie my idziemy ? –
zapytałam.
- Do studia. Przygłupy mają dziś spędzić tam cały dzień i zaprosili
nas abyśmy robiły im za widownię.
- Ahaaaam. Nie rozumiem po co, ale okej. A daleko to ?
- Dwie ulice stąd. Ale chodź jeszcze do Starbucksa, mam
ochotę na kawę. – powiedziała i pociągnęła mnie w kierunku kawiarni, którą
właśnie mijałyśmy.
- Niech zgadnę. Za mało kofeiny ? – zaśmiałam się. – Wiesz
jaka się robisz kiedy wypijesz za dużo ?
- Oj tam. Nie marudź już tak. Muszę się napić, bo nie
przeżyję dnia. – odparła i podeszła do kasy. – Poproszę karmelową Caffe Late i
… czekoladową Moche. – złożyła zamówienia.
- Jakie imiona ? – spytała młoda dziewczyna.
- Ash i Emma. – odpowiedziała blondynka.
-Zaraz Cię zawołam.
Po ok 10 minutach otrzymałyśmy swoje zamówienie i udałyśmy
się w dalszą drogę. Jak się okazało studio było odrobinę dalej niż mówiła
Ashley. Kiedy tam dotarłyśmy, miałyśmy mały problem z ochroną, która nie
chcieli nas wpuścić. Ja chciałam się kłócić, ale blondynka mnie odciągnęła i
zadzwoniła po Nialla żeby po nas wyszedł.
- Co jest ? – zapytał Irlandczyk kiedy przyszedł.
- Ci przemili panowie nie wierzą nam, że was znamy i nie
chcą nas wpuścić. – odparłam ze słodkim uśmiechem, który posłałam w kierunku
dwóch goryli.
- No to jak widzisz Mark, znam je. Więc następnym razem
wpuszczajcie je bez takich akcji. – zwrócił się do jednego z kolesi.
- No dobrze, teraz już wiem.
- Powinieneś wcześniej wiedzieć. Czy ja kurcze wyglądam na
jakąś psychofankę, która czyha na ich życie ? Ja wgl nie jestem ich fanką ! –
podniosłam głos.
- Spokojnie Emma, to ich praca. – próbowała mnie uspokoić Ash.
Ale akurat tak się składa, że kilka dni w miesiącu jestem bardzo wściekła i
trafili na te dni.
- Oj dobra, koniec tematu. Chodźcie. Zayn już czeka. –
powiedział Niall, głupio szczerząc się w moją stronę.
- Nie grab sobie. – warknęłam.
- Nie gryź. – uniósł ręce w obronnym geście. – Trzeba
ostrzec Malika żeby się nie zbliżał, bo te dni się zbliżają.
- Nie żyjesz Horan ! – wrzasnęłam i zaczęłam go gonić.
*z perspektywy Ash*
Przyglądałam się tej dwójce z rozbawieniem. Drażniący się
Niall i wściekła Emma, to był przezabawny widok. Oj współczuję Zaynowi, lepiej
żeby nie podpadł jej bo będzie ciężko.
Weszliśmy do studia w którym trwało nagranie, w tej chwili
swoją kwestię śpiewał Lou. Gdy tylko nas zobaczył, zaczął nad witać, zupełnie
zapominając o tym, że ma śpiewać. Po krótkim kazaniu Paula ,chłopcy wzięli się
do pracy. Przez jakieś trzy godziny wykonywali kilkakrotnie kilka piosenek.
Między innymi „Rock me”, „Nobody Compares”, „Moments” i na koniec na nasze
życzenie zaśpiewali „Teenage Dream”. Oczywiście przez te godziny Niall co
chwilę przychodził do mnie, wyżebrać jakiegoś całusa i zapytać czy czegoś nie
potrzebuję. Po skończonej pracy menadżer chłopaków chciał jeszcze z nimi chwilę
pogadać, więc my grzecznie z Emmą ich opuściliśmy i wyszliśmy na zewnątrz. Dla
szatynki był to idealny moment na fajkę. Muszę przyznać że nienawidzę tego u
niej. Kocham ją, ale to mnie w niej irytuję, że nie umie z tym skończyć. Kiedy
czekałyśmy na tych wariatów, zaczęłam rozmowę na temat Johna.
- I jak po randce ? – spytałam przyjaciółkę.
- No sama nie wiem. Jest inaczej. Całowaliśmy się i wgl. –
zaczęła niepewnie.
- Iii… ? Jesteście razem ? – brnęłam.
- No tak jakby. – wydusiła z siebie.
- Aaaaa ! Emma i John ! O boże, ale się jaram. – gadała jak
najęta.
- Oj cicho ! Nie wszyscy musza o tym wiedzieć. – uciszała
mnie.
- No dobrze. – odparłam i przytuliłam ją. – Ale nie wiesz
jak się cieszę.
- Ja chyba też się cieszę. Może wreszcie on będzie tym właściwym.
– powiedziała, a ja nie wyczułam w tym ani krzty entuzjazmu. No ale może mi się
wydawało. Naszą rozmowę przerwało przyjście chłopaków.
*z perspektywy Zayna*
Nareszcie ! Po kilku godzinach jesteśmy wolni. Dziś już
wymiękam. Paul zatrzymał nas jeszcze żeby obgadać sprawy najbliższego koncertu,
a w tym czasie dziewczyny wyszły przed studio. Gdy dziś zobaczyłem Emmę z Ash aż
mi nogi zmiękły. Niby to ja prosiłem blondynkę, żeby ją przyprowadziła, ale nie
sądziłem, że się na to zgodzi. Przez ten cały dzień Emma mnie unikała, no ale
trudno może w domu będziemy mogli porozmawiać. Jako pierwszy opuściłem salę i
udałem się ku wyjściu. Już miałem wychodzić, ale zatrzymało mnie pytanie Ash
jakie zadała czarnowłosej.
- Iii… ? Jesteście razem ? – zastanawiałem się o kim mogła
mówić, nie słyszałem żeby Emma z kimś kręciła.
- No tak jakby. – w tym momencie moje plany legły w gruzach.
Jestem na straconej pozycji.
- Aaaaa ! Emma i John ! O boże, ale się jaram. – wołała
uradowana Ashley. Więc wszystko jasne, ale o ile mi wiadomo, John to tylko
dobry przyjaciel dziewczyn. Może mówiły o innym kolesiu.
- Oj cicho ! Nie wszyscy musza o tym wiedzieć. – uciszała ją
Emma. Jak widać, nie chciała żebyśmy o tym wiedzieli. Ciekawe czemu.
- No dobrze. – na tym rozmowa dziewczyn się skończyła. A
mnie chłopaki wypchnęli przed studio. Dobrze że nie zauważyli, że
podsłuchiwałem. Po tej całej zaistniałej sytuacji miałem ochotę się porządnie
najebać. Wszystko byle zapomnieć choć na chwile o Em.
- Macie już jakieś plany na dziś ? – zapytałem swoich
przyjaciół.
- No właśnie nie. –
odparł smutny Lou. Nie wiem czy wiecie, ale kilka dni temu pozbył się tej
swojej fladry. Taa, zerwał z Eleonor. Wiem, że to podłe ale cieszę się. Już
dawno to powinien zrobić, bo marnował się przy niej. A z tego co nam powiedział
ona chyba zaczęła się interesować Nathanem z TW. Co jak co, ale tego się nie
spodziewałem. No ale mniejsza, Eleonor to już rozdział zamknięty dla całego
zespołu.
- A co powiecie na jakiś wypad do klubu ? – zaproponowała w
jednym momencie nasza parka gołąbeczków, po czym wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- Jakie to urocze, nawet myślą o tym samym. – powiedziała z
ironią Emma.
- Przymknij się choć na chwilę Em. – uciszyła ją blondynka.
-Już mnie nie ma. – odpowiedziała jej. Gdyby ktoś z boku im
się przyglądał mógłby powiedzieć, że zachowują się jak swoi wrodzy. Ale prawda
jest taka, że dziewczyny się kochają i pomimo tego, że się strasznie kłócą,
jedna za drugą wskoczyłaby w ogień.
- Więc jak ? Lecimy gdzieś wieczorem ? – dociekał Niall.
- Szczerze to ja nie mam ochoty. – odpowiedziałem.
- W zasadzie to ja też. A może zrobimy jakąś domówkę, tylko
my i mnóstwo procentów ? – rzucił Liam.
- Mnóstwo procentów których i tak nie ruszysz ? – powiedział
rozbawiony Harry.
- Śmieszne, ale pomyśl, że gdyby nie ja to Paul już dawno by
Cię zamordował. Chyba wszyscy wiemy jaki jesteś gdy cos wypijesz. Więc
powinieneś być mi wdzięczny, że Cię pilnuję i jako jedyny jestem w stanie
zaprowadzić was do łóżek. – odparł mu Li i widząc minę Hazzy zwycięsko się uśmiechnął.
- Mi pasuje. – przystałem na pomysł i już zmierzałem w
stronę samochodu.
- To teraz zakupy i do domu ? – zapytał jeszcze Louis.
- No raczej. – odparł Harry, który właśnie zasiadał na
miejscu pasażera.
Wstąpiliśmy do Tesco i wykupiliśmy chyba większość alkoholu
jaką mieli. Niall oczywiście napadł na dział z przekąskami i gdyby nie Ash
prędko by stamtąd nie odszedł, Lou natomiast standardowo zapakował do koszyka
kilka kilo swoich, jak on to mówi, „pomarańczowych cudeniek”. Wariat z niego,
ale za to go kochamy. Zapłaciwszy za wszystko, udaliśmy się do domu. Na miejscu
rozpakowaliśmy wszystko do lodówki i półek, dziewczyny poszły się przygotować,
Niall już buszował w kuchni, bo podobno bardzo zgłodniał. Liam z Harrym
ogarniali w salonie, a ja, czyli DJ MALIK i DJ TOMMO zajęliśmy się muzyką.
Po godzinie wszystko było gotowe, a my zaczęliśmy się bawić.
Na początek po butelce piwa, którego nawet Liam sobie nie odmówił. Z biegiem
czasu towarzystwo stało się coraz weselsze, ja w tym czasie przemyślałem sobie
sprawę i postanowiłem odczepić się od Emmy, w końcu ona jest zajęta, nie będę
się wcinał pomiędzy nią a tego całego Johna. W pewnym momencie Harry
zaproponował grę w butelkę na pocałunki. Wszyscy przystali na ten pomysł, ja
jednak się obawiałem, jakoś nie chciałbym całować się z Em po tej całej akcji,
ale trudno, jak wszyscy to i ja. Na początek kręcił Harry, wypadło na kogo ?
Oczywiście na szatynkę, nie będę ukrywał, że w środku zżerała mnie zazdrość,
ale starałem się tego nie okazywać. Po nic nie znaczącym dla nich pocałunku,
dziewczyna zabrała butelkę i zakręciło. Tym razem wypadło na Ash. Muszę
przyznać, że widok całujących się dziewczyn chyba każdego faceta kręci, a widać
było że dziewczyny o tym wiedziały i nieźle się tym bawiły. Po pocałunku przyjaciółek
przyszła kolej na Ash i Nialla, Irlandczyka i Liama, Liama i Em, Em i Lou,
potem był skazany na pocałunek z Marchewkowym i na tym się skończyło. Wszystkim
się zabawa znudziła, a ja miałem ochotę się napić. Przyniosłem z lodówki kilka
butelek wódki i nim się obejrzeliśmy zostały one opróżnione. Około godziny 4
towarzystwo się wykruszyło i jak to było w zwyczaju nasz tatulek Liam, zajął
się odstawianiem nas do pokoi. Ja byłem na tyle świadom, że dałem radę dojść
tam sam, ale jeszcze przed odejściem spojrzałem na Emmę, która spała w
najlepsze na kanapie. Liam powiedział, że nie będzie jej stąd ruszał, a ja
spokojny poszedłem położyć się spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz