czwartek, 21 marca 2013

ROZDZIAŁ TRZYNASTY

Witam z rana... :D No więc, mam dla was nowy rozdział. ;3 Oby wam się spodobał. :) Mam do was dwie sprawy. Po pierwsze, co do nowych postaci. I jak ? Mogą być ? Podobają wam się ? A może chcecie coś w nich zmienić ? PISZCIE W KOM. A po drugie, jeśli jesteście na tym blogu  i go czytajcie, proszę bierzcie udział w ankietach. Komentarzy nie dajecie, a ja chciałabym wiedzieć ile was jest. :) Następny rozdział pewnie koło środy, bo teraz masa pracy i kilka dni otwartych. :) Jeśli są jakieś literówki, a są na pewno, to bardzo was przepraszam. :* No to chyba tyle. ^^ 
Bużka. x

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
__________________________________________________________________________

*z perspektywy Julii*

Od tygodnia mam deprechę. Nie mogę jakoś się pogodzić z tym że jestem tak daleko od znajomych i przyjaciół. Nie robię nic poza siedzeniem w pokoju i objadaniem się kolejnych pudełek lodów. Czasami jeszcze Harry wyciąga mnie na jakiś spacer. Musze przyznać, że na początku wkurzał mnie .Jest zbyt pewny siebie. Ale z biegiem czasu poznałam go lepiej, pokazał mi swoje zalety. A ja ? Ja najzwyczajniej w świecie go polubiłam. Stał się niczym mój przyjaciel. Chociaż nie, to złe określenie. Przez te wszystkie dni, opiekował się mną i próbował zastąpić mi znajomych z Polski. Poczułam coś do niego i to nie jest nic podobnego do przyjaźni. Oczywiście nie okazuję mu tego, nauczyłam się już być dla ludzi oschła. W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. – powiedziałam cicho ocierając łzy z policzków.
- Mogę ? – zapytał męski głos, który tak dobrze znałam.
- Co Ty tu robisz ?
- Przeszkadzam ?
- No raczej. – powiedziałam nie patrząc mu w twarz, nie chciałam żeby zauważył że płakałam. Płacz, to oznaka słabości, a on nie może wiedzieć że jestem słaba.
- Spójrz na mnie, proszę. – poprosił podchodząc do mnie.
- Zostaw mnie. – odwróciłam się do niego plecami czując kolejne łzy, które na siłę próbują się wydostać na zewnątrz.
- Julia, co się dzieje ? – zapytał z odczuwalną troska w głosie. Nie rozumiem go, przecież ja jestem dla niego taka nie miła, a on chce jeszcze wiedzieć co się dzieje.
- Nic, a co ma się dziać ? – powiedziałam odwracając się do niego i posyłając mu sztuczny uśmiech.
- Przecież słyszę, masz inny głos. A teraz jeszcze widzę. Ty płakałaś. – spojrzał na mnie. – Powiedz mi co jest.
- Nic nie jest. Mógłbyś być tak miły  i wyjść stąd ? – odparłam oschle.
- Nie wyjdę . A wiesz czemu ? Bo zależy mi na Tobie. Znamy się kilka dni, a ja czuję się jakbym znał Cię o wiele dłużej. Nie chcę tego zmarnować. Jesteś dla mnie ważna. – powiedział i spojrzał na mnie oczekując odpowiedzi. Nie powiem, że zdziwił mnie swoim wyznaniem. Ale ja już wcześniej podjęłam decyzję. Nie wyznam mu że coś  do niego poczułam.
- I co ? Już skończyłeś ? – spytałam. – To teraz posłuchaj mnie. Tak na serio jestem czułą, wrażliwą i delikatną dziewczyną.
-Serio ? – zapytał zdziwiony.
- Nie, więc spierdalaj. – warknęłam.
Nie patrząc na reakcje chłopaka odwróciłam się na pięcie i usiadłam na parapecie. Po chwili usłyszałam huk zatrzaskujących się drzwi. To było dla mnie jak cios, który obudził mnie z transu. Dopiero teraz zorientowałam się co takiego zrobiłam przed chwilą.  Jestem kompletną idiotką, jak ja mogłam zrobić mu takie świństwo. Czemu jestem taka nieczuła ?! Dlaczego ?
Nie jestem zbytnio wierząca, ale chyba jak każdy człowiek, mam takie chwile, w których muszę z kimś porozmawiać, a tym kimś jest Bóg. „ Boże, proszę Cię, pomóż mi się zmienić. Ja tak naprawdę nie chcę być oschła i niemiła w stosunku do ludzi. Czemu nie możesz mi tego ułatwić ? Nie dość że nie ułatwiasz to jeszcze utrudniasz.. Dlaczego postawiłeś Harrego na mojej drodze ? No odpowiedz mi jakoś. Czemu ? Czemu ja ? On nie zasługuje na takie traktowanie. Wiesz jaka jestem, więc czemu go na mnie skazujesz ? Przecież możesz coś zrobić, żeby się odkochał, albo coś. Przecież Ty możesz wszystko. Proszę Cię tylko o jedno, oszczędź mu tego wszystkiego. Ja nie chcę żeby on cierpiał.” – modliłam się w myślach i nawet nie poczułam, kiedy to znowu łzy postanowiły opuścić moje oczy.  Zostawiały mokre ślady na moich polikach, a ja nie miałam siły ich ścierać. Myślałam o Harrym, o mnie i o moim stosunku do niego, nie wiedząc kiedy zasnęłam.

*z perspektywy Ash*

Obudziłam się wtulona w tors Nialla. Przypatrywałam się jego twarzy, nadal nie wierząc, że ktoś taki jak on chciał mnie, że zakochał się we mnie. Przecież to takie nierealne. Jego twarz wyrażała spokój i szczęście, a usta były wygięte w lekki uśmiech. Nagle chłopak zaśmiał się i przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie.
- Czemu mi się tak przyglądasz ? – zapytał rozbawiony.
- Dzień dobry kochanie, mi też miło Cię widzieć. – odpowiedziałam, puszczając jego pytanie mimo uszu.
- No hej miśku. – musnął moje usta. – No to czemu tak patrzysz na mnie ?
- A nie mogę ?
- Nie mówię, że nie, ale to mnie irytuje. – powiedział i posłał mi swój zabójczy uśmiech.
- Oj tam, nie marudź i wstawaj. – odparłam i próbowałam się wyswobodzić z jego uścisku.
- O nie, nie, nie. Nigdzie nie idziesz. – trzymał mnie w żelaznym uścisku.
- Ja nie, ale Ty musisz. – zaśmiałam się.
- Ja ? Wyganiasz mnie ? – spytał smutny.
- Nie, no co Ty. Ale chyba zapomniałeś o dzisiejszym nagraniu. – poinformowałam chłopaka.
- O fuck ! – krzyknął i wyskoczył z łóżka jak oparzony. – Nawet w sobotę nie dadzą pospać.
- No cóż, masz co chciałeś. – odparłam rozbawiona. Leżałam na łóżku, przyglądając się poczynaniom chłopaka. Wskoczył do łazienki, po chwili z niej wybiegł, potem znowu do niej, a na koniec usiadł przy lusterku i zaczął układać włosy.
- No nie mogę. Jak na złość nie chcą się układać. – marudził.
- Oj daj mi to marudo. – wzięłam od niego grzebień i lakier do włosów. – Czary, mary i gotowe.
- Świetnie. Co ja bym bez Ciebie zrobił. – powiedział i wpił się w moje usta. Jednak po chwili przerwał nam trąbiący samochód. – To pewnie chłopaki. No cóż, później dokończymy. Przyjedziesz do nas jak będziesz gotowa ?
- No jeśli muszę. – zaczęłam się droczyć. – Oj no będę na pewno. A Ty już leć, bo jak nie to zrobią mi nalot na dom.
- Dobra, zapamiętam to sobie, że mnie wyganiasz. – dał mi szybkiego buziaka i wybiegł z domu.
- Też Cię kocham. – zaśmiałam się. – Tylko grzecznie tam. Hej chłopaki !
- Cześć Ash ! – krzyknęli chórem. – Ty nie jedziesz ?
- Będę za godzinkę, dla mnie to za wczesna pora. – odparłam i się zaśmiałam. – Jedźcie już, bo Paul was zamorduje.
- No masz rację, chłopaki do wozu ! – zarządził Liam. – Do zobaczenia.
- Paa ! – zawołałam i zniknęłam za drzwiami.
Wbiegłam na górę, zajrzałam do pokoju Alexa i o dziwo nie znalazłam go tam. Na szafce nocnej leżała kartka, że poszedł do kolegi na cały dzień i nie chciał nas budzić, dlatego nie zapytał. No jakoś mu to wybaczę. Zeszłam na dół z misją : ZROBIENIE ŚNIADANIA, BO BRZUSZEK ASH DOMAGA SIĘ JEDZENIA ! Po przeszukaniu wszystkich szafek, zdecydowałam się na tosty z serem i standardowo kawę z mlekiem. Dla mnie dzień bez kawy, to dzień stracony. Z przygotowanym śniadaniem poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję. Przeskakiwałam z kanału na kanał do momentu, aż przed oczami nie mignęło mi zdjęcie Harrego i tej tajemniczej dziewczyny. I na kolejnym zdjęciu wygląda niemalże identycznie jak Jula. Muszę zapytać dziś Loczka o nią. Ale chyba to nie możliwe żeby ona tu była, prawda ? No bo w jaki sposób ? No nic, dziś się dowiem. Zaniosłam puste już naczynia do kuchni i wbiegłam do swojego pokoju. Zadzwoniłam do Emmy, aby się szykowała, bo za godzinę będę u niej. Podczas rozmowy udałam się do łazienki. Zdjęłam ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej i odkręciłam letnią wodę. Pozwalałam kroplom swobodnie spływać po moim ciele, a ja zagłębiałam się w swoich myślach. Kiedy moje włosy i ciało było czyste wyszłam z pod prysznica, głowę osuszyłam ręcznikiem, a na ciało założyłam swój oczojebny różowy szlafrok. Udałam się do pokoju i stojąc przed szafą zastanawiałam się co założyć. Z racji tego, że pogoda dziś dopisywała, w końcu mieliśmy początek wiosny, postawiłam na spodniczkę, w która wpuściłam koszulkę z NIRVANĄ, do tego zakolanówki, czerwone vansy, na nos nerdy i na późniejsze wyjście naszykowałam standardowo skórkę z ćwiekami. Usiadłam przed lusterkiem i zaczęłam suszyć włosy, następnie je wyprostowałam. Kolej na makijaż, wyrównałam kolor skóry pudrem, zrobiłam lekkie kreski, rzęsy przeczesałam tuszem, a usta musnęłam błyszczykiem. Chwilę jeszcze się przyglądałam i zastanawiałam się nad zmianą czegoś w swoim wyglądzie. Muszę porozmawiać z Emmą, może wybierzemy się do fryzjera. Przydałoby się wpuścić odrobinę świeżości do swojego wyglądu. No ale to potem. Schował do kieszeni jakieś pieniądze,  wzięłam do ręki telefon i zeszłam na dół z zamiarem opuszczenia domu.

*z perspektywy Emmy*

„Boże, za co ?!” Moja myśl po pobudce Ash. Ta dziewczyna nie ma serca. Jest sobota, a ona dzwoni do mnie w środku nocy. Możecie uważać mnie za nienormalną, ale właśnie tak, dla mnie 11.00  to jest noc. Po krótkiej rozmowie, a właściwie monologu przyjaciółki, zeszłam z łóżka i udałam się do łazienki. No bo przecież nie miałam wyboru.  Po szybki prysznicu, umyłam zęby, a włosy związałam w wysokiego kucyka. Zrobiłam lekki makijaż, i wzięłam się za wybieranie ubrania. Zdecydowałam się na czarne, przetarte rurki, bordową bluzę z kapturem z napisem „Cool story bro, tell it again” i tego samego kolory conversy. Z biurka zabrałam telefon i udałam się do kuchni, w celu przygotowania szybkiego śniadania. Mam takie szczęście, że mój tatko jest kochany. Zapewne usłyszał rozmowę z Ash i naszykował mi kanapki z herbata. Po skonsumowaniu posiłku słyszałam pukanie do drzwi.
- Tato ja idę ! Gdzieś ! Nie wiem kiedy wrócę ! Też Cię kocham ! – nie czekając na odpowiedź opuściłam dom.
- Hej śpiochu – przywitała się Ashley.
- Cześć podła kobieto. – uśmiechnęłam się sztucznie.
- Oj nie gniewaj się za ta pobudkę. Musiałam. Zayn kazał. – zaśmiała się.
- Jak to kazał ? – zapytałam, bo nie rozumiałam blondynki.
- No kiedy chłopaki przyjechali dziś po Niallera, to ten poprosił mnie abym Cię zabrała ze sobą. – wytłumaczyła mi.
-Nialla ? Spał u Ciebie ? – spytałam znacząco poruszając brwiami.
- Nie ! Do niczego nie doszło. A poza tym już wcześniej spał u mnie. – wytknęła mi język.
- Oki oki, nie wnikam. A tak w ogóle to gdzie my idziemy ? – zapytałam.
- Do studia. Przygłupy mają dziś spędzić tam cały dzień i zaprosili nas abyśmy robiły im za widownię.
- Ahaaaam. Nie rozumiem po co, ale okej. A daleko to ?
- Dwie ulice stąd. Ale chodź jeszcze do Starbucksa, mam ochotę na kawę. – powiedziała i pociągnęła mnie w kierunku kawiarni, którą właśnie mijałyśmy.
- Niech zgadnę. Za mało kofeiny ? – zaśmiałam się. – Wiesz jaka się robisz kiedy wypijesz za dużo ?
- Oj tam. Nie marudź już tak. Muszę się napić, bo nie przeżyję dnia. – odparła i podeszła do kasy. – Poproszę karmelową Caffe Late i … czekoladową Moche. – złożyła zamówienia.
- Jakie imiona ? – spytała młoda dziewczyna.
- Ash i Emma. – odpowiedziała blondynka.
-Zaraz Cię zawołam.
Po ok 10 minutach otrzymałyśmy swoje zamówienie i udałyśmy się w dalszą drogę. Jak się okazało studio było odrobinę dalej niż mówiła Ashley. Kiedy tam dotarłyśmy, miałyśmy mały problem z ochroną, która nie chcieli nas wpuścić. Ja chciałam się kłócić, ale blondynka mnie odciągnęła i zadzwoniła po Nialla żeby po nas wyszedł.
- Co jest ? – zapytał Irlandczyk kiedy przyszedł.
- Ci przemili panowie nie wierzą nam, że was znamy i nie chcą nas wpuścić. – odparłam ze słodkim uśmiechem, który posłałam w kierunku dwóch goryli.
- No to jak widzisz Mark, znam je. Więc następnym razem wpuszczajcie je bez takich akcji. – zwrócił się do jednego z kolesi.
- No dobrze, teraz już wiem.
- Powinieneś wcześniej wiedzieć. Czy ja kurcze wyglądam na jakąś psychofankę, która czyha na ich życie ? Ja wgl nie jestem ich fanką ! – podniosłam głos.
- Spokojnie Emma, to ich praca. – próbowała mnie uspokoić Ash. Ale akurat tak się składa, że kilka dni w miesiącu jestem bardzo wściekła i trafili na te dni.
- Oj dobra, koniec tematu. Chodźcie. Zayn już czeka. – powiedział Niall, głupio szczerząc się w moją stronę.
- Nie grab sobie. – warknęłam.
- Nie gryź. – uniósł ręce w obronnym geście. – Trzeba ostrzec Malika żeby się nie zbliżał, bo te dni się zbliżają.
- Nie żyjesz Horan ! – wrzasnęłam i zaczęłam go gonić.

*z perspektywy Ash*

Przyglądałam się tej dwójce z rozbawieniem. Drażniący się Niall i wściekła Emma, to był przezabawny widok. Oj współczuję Zaynowi, lepiej żeby nie podpadł jej bo będzie ciężko.
Weszliśmy do studia w którym trwało nagranie, w tej chwili swoją kwestię śpiewał Lou. Gdy tylko nas zobaczył, zaczął nad witać, zupełnie zapominając o tym, że ma śpiewać. Po krótkim kazaniu Paula ,chłopcy wzięli się do pracy. Przez jakieś trzy godziny wykonywali kilkakrotnie kilka piosenek. Między innymi „Rock me”, „Nobody Compares”, „Moments” i na koniec na nasze życzenie zaśpiewali „Teenage Dream”. Oczywiście przez te godziny Niall co chwilę przychodził do mnie, wyżebrać jakiegoś całusa i zapytać czy czegoś nie potrzebuję. Po skończonej pracy menadżer chłopaków chciał jeszcze z nimi chwilę pogadać, więc my grzecznie z Emmą ich opuściliśmy i wyszliśmy na zewnątrz. Dla szatynki był to idealny moment na fajkę. Muszę przyznać że nienawidzę tego u niej. Kocham ją, ale to mnie w niej irytuję, że nie umie z tym skończyć. Kiedy czekałyśmy na tych wariatów, zaczęłam rozmowę na temat Johna.
- I jak po randce ? – spytałam przyjaciółkę.
- No sama nie wiem. Jest inaczej. Całowaliśmy się i wgl. – zaczęła niepewnie.
- Iii… ? Jesteście razem ? – brnęłam.
- No tak jakby. – wydusiła z siebie.
- Aaaaa ! Emma i John ! O boże, ale się jaram. – gadała jak najęta.
- Oj cicho ! Nie wszyscy musza o tym wiedzieć. – uciszała mnie.
- No dobrze. – odparłam i przytuliłam ją. – Ale nie wiesz jak się cieszę.
- Ja chyba też się cieszę. Może wreszcie on będzie tym właściwym. – powiedziała, a ja nie wyczułam w tym ani krzty entuzjazmu. No ale może mi się wydawało. Naszą rozmowę przerwało przyjście chłopaków.

*z perspektywy Zayna*

Nareszcie ! Po kilku godzinach jesteśmy wolni. Dziś już wymiękam. Paul zatrzymał nas jeszcze żeby obgadać sprawy najbliższego koncertu, a w tym czasie dziewczyny wyszły przed studio. Gdy dziś zobaczyłem Emmę z Ash aż mi nogi zmiękły. Niby to ja prosiłem blondynkę, żeby ją przyprowadziła, ale nie sądziłem, że się na to zgodzi. Przez ten cały dzień Emma mnie unikała, no ale trudno może w domu będziemy mogli porozmawiać. Jako pierwszy opuściłem salę i udałem się ku wyjściu. Już miałem wychodzić, ale zatrzymało mnie pytanie Ash jakie zadała czarnowłosej.
- Iii… ? Jesteście razem ? – zastanawiałem się o kim mogła mówić, nie słyszałem żeby Emma z kimś kręciła. 
- No tak jakby. – w tym momencie moje plany legły w gruzach. Jestem na straconej pozycji.
- Aaaaa ! Emma i John ! O boże, ale się jaram. – wołała uradowana Ashley. Więc wszystko jasne, ale o ile mi wiadomo, John to tylko dobry przyjaciel dziewczyn. Może mówiły o innym kolesiu.
- Oj cicho ! Nie wszyscy musza o tym wiedzieć. – uciszała ją Emma. Jak widać, nie chciała żebyśmy o tym wiedzieli. Ciekawe czemu.
- No dobrze. – na tym rozmowa dziewczyn się skończyła. A mnie chłopaki wypchnęli przed studio. Dobrze że nie zauważyli, że podsłuchiwałem. Po tej całej zaistniałej sytuacji miałem ochotę się porządnie najebać. Wszystko byle zapomnieć choć na chwile o Em.
- Macie już jakieś plany na dziś ? – zapytałem swoich przyjaciół.
- No właśnie nie.  – odparł smutny Lou. Nie wiem czy wiecie, ale kilka dni temu pozbył się tej swojej fladry. Taa, zerwał z Eleonor. Wiem, że to podłe ale cieszę się. Już dawno to powinien zrobić, bo marnował się przy niej. A z tego co nam powiedział ona chyba zaczęła się interesować Nathanem z TW. Co jak co, ale tego się nie spodziewałem. No ale mniejsza, Eleonor to już rozdział zamknięty dla całego zespołu.
- A co powiecie na jakiś wypad do klubu ? – zaproponowała w jednym momencie nasza parka gołąbeczków, po czym wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- Jakie to urocze, nawet myślą o tym samym. – powiedziała z ironią Emma.
- Przymknij się choć na chwilę Em. – uciszyła ją blondynka.
-Już mnie nie ma. – odpowiedziała jej. Gdyby ktoś z boku im się przyglądał mógłby powiedzieć, że zachowują się jak swoi wrodzy. Ale prawda jest taka, że dziewczyny się kochają i pomimo tego, że się strasznie kłócą, jedna za drugą wskoczyłaby w ogień.
- Więc jak ? Lecimy gdzieś wieczorem ? – dociekał Niall.
- Szczerze to ja nie mam ochoty. – odpowiedziałem.
- W zasadzie to ja też. A może zrobimy jakąś domówkę, tylko my i mnóstwo procentów ? – rzucił Liam.
- Mnóstwo procentów których i tak nie ruszysz ? – powiedział rozbawiony Harry.
- Śmieszne, ale pomyśl, że gdyby nie ja to Paul już dawno by Cię zamordował. Chyba wszyscy wiemy jaki jesteś gdy cos wypijesz. Więc powinieneś być mi wdzięczny, że Cię pilnuję i jako jedyny jestem w stanie zaprowadzić was do łóżek. – odparł mu Li i widząc minę Hazzy zwycięsko się uśmiechnął.
- Mi pasuje. – przystałem na pomysł i już zmierzałem w stronę samochodu.
- To teraz zakupy i do domu ? – zapytał jeszcze Louis.
- No raczej. – odparł Harry, który właśnie zasiadał na miejscu pasażera.
Wstąpiliśmy do Tesco i wykupiliśmy chyba większość alkoholu jaką mieli. Niall oczywiście napadł na dział z przekąskami i gdyby nie Ash prędko by stamtąd nie odszedł, Lou natomiast standardowo zapakował do koszyka kilka kilo swoich, jak on to mówi, „pomarańczowych cudeniek”. Wariat z niego, ale za to go kochamy. Zapłaciwszy za wszystko, udaliśmy się do domu. Na miejscu rozpakowaliśmy wszystko do lodówki i półek, dziewczyny poszły się przygotować, Niall już buszował w kuchni, bo podobno bardzo zgłodniał. Liam z Harrym ogarniali w salonie, a ja, czyli DJ MALIK i DJ TOMMO zajęliśmy się muzyką.
Po godzinie wszystko było gotowe, a my zaczęliśmy się bawić. Na początek po butelce piwa, którego nawet Liam sobie nie odmówił. Z biegiem czasu towarzystwo stało się coraz weselsze, ja w tym czasie przemyślałem sobie sprawę i postanowiłem odczepić się od Emmy, w końcu ona jest zajęta, nie będę się wcinał pomiędzy nią a tego całego Johna. W pewnym momencie Harry zaproponował grę w butelkę na pocałunki. Wszyscy przystali na ten pomysł, ja jednak się obawiałem, jakoś nie chciałbym całować się z Em po tej całej akcji, ale trudno, jak wszyscy to i ja. Na początek kręcił Harry, wypadło na kogo ? Oczywiście na szatynkę, nie będę ukrywał, że w środku zżerała mnie zazdrość, ale starałem się tego nie okazywać. Po nic nie znaczącym dla nich pocałunku, dziewczyna zabrała butelkę i zakręciło. Tym razem wypadło na Ash. Muszę przyznać, że widok całujących się dziewczyn chyba każdego faceta kręci, a widać było że dziewczyny o tym wiedziały i nieźle się tym bawiły. Po pocałunku przyjaciółek przyszła kolej na Ash i Nialla, Irlandczyka i Liama, Liama i Em, Em i Lou, potem był skazany na pocałunek z Marchewkowym i na tym się skończyło. Wszystkim się zabawa znudziła, a ja miałem ochotę się napić. Przyniosłem z lodówki kilka butelek wódki i nim się obejrzeliśmy zostały one opróżnione. Około godziny 4 towarzystwo się wykruszyło i jak to było w zwyczaju nasz tatulek Liam, zajął się odstawianiem nas do pokoi. Ja byłem na tyle świadom, że dałem radę dojść tam sam, ale jeszcze przed odejściem spojrzałem na Emmę, która spała w najlepsze na kanapie. Liam powiedział, że nie będzie jej stąd ruszał, a ja spokojny poszedłem położyć się spać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz