Heej ! ;3 Dziś notka na początku. Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na ten rozdział. :) Ostatnio miałam wenę i trochę podgoniłam, więc mam nadzieję że następne będą wam się podobać. ^^ Jeśli wam coś nie pasuje w blogu lub chcielibyście abym zmieniła coś w życiu bohaterów śmiało możecie pisać, nie mówię że od razu zmienię ale rozpatrzę to. ^^ A na razie was zostawiam z rozdziałem, przypominam, że pojawiają się tu nowe bohaterki, a więcej o nich tu <klik> ( na dole ^^ ) . :)
Bużka. x
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
_______________________________________
*z perspektywy Julii*
Za to co zrobili mi moja mama z ojczymem , nienawidzę ich. Z
dnia nadzień odebrali mi moich znajomych, przyjaciół . chłopaka i kazali
zmieniać szkołę w środku semestru, bo co ? Bo Artur tu będzie miał lepszą
pracę. Właśnie wczoraj przeprowadziłam się z Polski do stolicy Anglii. Nie
rozumiem czemu nie chcieli mnie tam zostawić, przecież niedługo będę mieć te 18
lat. Gdy im to zaproponowałam, kazali mi spojrzeć na własną siostrę która
skakała z radość na wieść o przeprowadzce. Ale ona nie miała w Polsce chłopaka,
a poza tym jest fanką jakiegoś tam zespołu z Londynu. Myśli że jak tu mieszka
to od razu na nich wpadnie przy byle okazji. Hahaha, śmieszne. Mnie gówno
obchodzi ten boysband i te możliwości jakie daje mi to miejsce. Ja chcę tylko moich
przyjaciół.
Przemyślenia przerwała mi moja siostra.
- Julka ! Mama powiedziała żebyśmy wyszły na miasto, trochę
je poznać. – zawołała. Taa, już lecę. Na pewno się z Tobą gdzieś pokażę. –
pomyślałam.
- Nigdzie nie idę. – odkrzyknęłam jej.
- Ale mama każe !
- A ja mam to w czterech literach.
Możecie sobie teraz
pomyśleć że jestem pyskata, wygadana i ostra, ale to właśnie ja. Nigdy nie
robię tego co każą mi inni, no chyba że to coś to przeprowadzka. Ale tu nie
miałam nic do gadania, siła wyższa. Razem z siostrą jesteśmy istnymi
przeciwieństwami. Niby rok różnicy a jednak.
Ja uwielbiam rock, metal i kocham nosić ciemne ubrania z dodatkami
ćwieków. Kaśka natomiast woli słodkich pedałków z 1D i The Wanted, a sama jest
tą grzeczniejszą i podporządkowaną córeczką. No cóż, rodzice nigdy nie będą
mieli tak łatwo.
Chwilę jeszcze leżałam na łóżku, ale pomyślałam, że nie będę
się kisić cały dzień w domu. Zabrałam tylko z biurka telefon, słuchawki, ołówek
ze szkicownikiem i wyszłam z pokoju kierując się do wyjścia.
- Wychodzę na spacer ! Nie wiem kiedy wrócę ! – krzyknęłam
do rodzicielki. – A Ty nie waż się za mną iść. – skierowałam się do siostry
która właśnie szła w moim kierunku.
Opuściłam dom i udałam się w kierunku parku. Skąd wiem gdzie
się znajduje ? To proste. Kiedy wczoraj szukaliśmy ulicy, na której znajduje
się nasz nowy dom , mijaliśmy go kilka razy.
Już miałam przechodzić przez ulicę, gdy usłyszałam jakiś
męski głos.
- Uważaj !
W chwili wypowiedzenia tych słów przez mężczyznę, zauważyłam
oślepiające światła kierujące się na wprost mnie, a potem tylko jakieś ciało
obce przygniatające mnie do ziemi.
- Nic Ci nie jest ? – zapytał jak się okazało nie mężczyzna,
a chłopak na oko w moim wieku.
- Nie wszystko w porządku.
- Powinnaś bardziej uważać. Gdy by nie ja, byłoby kiepsko.
- Spoko, dzięki za uratowanie tyłka. A teraz możesz łaskawie
ze mnie zejść ? – powiedziałam przybierając mój naturalny, oschły ton.
- Yy.. Sory. Już. – odparł podnosząc się.
Teraz mogłam mu się lepiej przyjrzeć. Przede mną stał
chłopak z burzą loczków na głowie. Ubrany był w ciemne rurki, szara bluzę,
okulary i naciągnięty kaptur na głowę. Pedałek. – pomyślałam. Możecie uważać
mnie za dziwną, ale dla mnie chłopak ubierający się jak dziewczyna to pedał. I
nie zmieni tu nic, fryzura, głos czy mięśnie.
- No to dziękuję jeszcze raz i na razie. – odparłam i
chciałam odchodzić kiedy to nieznajomy złapał mnie za nadgarstek,
uniemożliwiając mi tym samym odejście.
- Puść mnie ! – warknęłam.
- Spoko, nie tak ostro. – zaśmiał się. – Nie dałabyś się
zaprosić na jakąś kawę ?
- Nie.
- A lunch ?
- Nie .
- Podasz mi swój numer ?
- Nie.
- A powiesz mi przynajmniej jak masz na imię ?
- Nie. – odpowiadałam idąc w swoją stronę. Natręt nie chciał
jednak odpuścić bo ciągle szedł za mną.
- Znasz jakieś inne słowo oprócz „nie” ? – znowu się
zaśmiał.
- Nie, nie i jeszcze raz nie. Możesz już sobie odpuścić.
- A może nie chcę ? – odparł.
- Kurwa, koleś. Nie rozumiesz że jesteś wkurzający ?! –
wrzasnęłam, tak że przechodnie się patrzyli jak na głupią.
- Nie, nie rozumiem. – uśmiechnął się cwano. – Dasz się
zaprosić na tą kawę ?
- Jak pójdę na tą kawę, dasz mi potem spokój i obiecasz że
nie będę Cię musiała więcej oglądać ? – spytałam.
- Niech będzie.
- To zgoda. – powiedziałam, a on z bananem na twarzy doszedł
do mnie.
- Chodźmy, tam jest fajna kawiarnia. – wskazał i próbował
złapać mnie za rękę.
- Możemy gadać, ale mnie nie dotykaj. – warknęłam.
- Spoko ślicznotko. – odparł.
- I nie mów tak do mnie !
- No ok, to jak mam do Ciebie mówić ? – zapytał.
- Jestem Julia.
- A ja Twój Romeo. – powiedział klękając przede mną.
- Mogłeś sobie oszczędzić. - odparłam nawet na niego nie patrząc.
- Dobrze, nie wściekaj już się tak. – zaśmiał się. – Jestem
Harry piękna.
Miałam ochotę go jebnąć, ale nie zrobiłam tego. Ten cały
Harry wkurzał mnie nie miłosiernie, ale jednak miał w sobie coś takiego co mnie
do niego tak jakby przyciągało. Szczerze ? Chciałam iść z nim na tą kawę.
*z perspektywy Ash*
[ kilka dni później ]
Od tygodnia nie widziałam się z Niallem. Chłopaki mają sporo
pracy. Musieli wyjaśnić w kilku wywiadach tą przeprowadzkę blondyna, a poza tym
była premiera ich nowego klipu i kilka nagrań w studiu. Weekend spędziłam z
Emmą i Johnym, jak za starych dobrych czasów. Ale żeby nie było, nie narzekam
na to co jest teraz. Przyjaciółka opowiedziała mi co się wydarzyło kiedy
ostatni raz byliśmy u chłopców. Kiedy mówiła o pocałunku z Zaynem, John nas
opuścił mówiąc że musi coś załatwić. Nie powiem, ze to było dziwne. Ale
mniejsza. Resztę dnia spędziłyśmy same w domu. Alex pojechał do ciotki za
miasto. Ja jakoś za nią nie przepadam, ale w sumie mi to na rękę że od czasu do
czasu zabiera młodego.
Był piątkowy wieczór, a ja cały dzień przesiedziałam u
siebie w pokoju. Alex siedział u siebie, bo rzekomo źle się czuł. Taa jasne,
już to widzę. Nie chce mu się po prostu do szkoły chodzić. Ale mniejsza.
Leżałam jeszcze chwilę i postanowiłam sprawdzić wszelkie
portale, na których mam profile. No bo nie ukrywając, od jakiegoś tygodnia nie
używałam laptopa. Wzięłam go na kolana, przetarłam ręką, bo osiadła na nim
spora warstwa kurzu i uruchomiłam go. Weszłam na facebooka, nic ciekawego.
Lajknęłam kilka zdjęć i skomentowałam post Emmy. Teraz kolej na twittera. Od
razu gdy zalogowałam się na niego, rzucił mi się tweet jednej z fanek
chłopaków. Napisała że Harry i Niall ostatnio widywani są ze ślicznymi
dziewczynami i dodała zdjęcie. Kliknęłam, wcale się nie zdziwiłam gdy
zobaczyłam swoje i Horana zdjęcie podczas spaceru w parku. Zastanawiała mnie za
to towarzyszka Loczka. Bardzo przypomina moją kuzynkę z Polski, ale to przecież
niemożliwe. No nic, zapytam go przy okazji. Zauważyłam że doszło mi kilka tysięcy
fllowersów, nie wiem co ludzie z tym mają, ale nieważne. Zrobiłam follow back
kilku osobom, no i oczywiście zaczęłam obserwować chłopaków i Dan.
Muszę przyznać , że przez ostatnie dnie bardzo się do niej
zbliżyłam. Ona akurat ma wolne, a chłopaki są zajęci, więc zajmujemy sobie
razem czas. Uwielbiam ta dziewczynę, jest taka kochana, pomocna i urocza.
Oczywiście nigdy nie będzie w stanie zastąpić mi Emmy. A właśnie jeśli chodzi o
nią. Zwierzała mi się, że zaczęła kręcić z Johnym. Podobno jutro się wybierają
na „randkę”. Ciekawie, jak widzicie. Włączyłam swoją ulubioną playlistę i
weszłam do łazienki. Miałam ochotę na bardzo długą kąpiel z masą piany, więc
odkręciłam kurek z gorącą wodą i dodałam płynu do kąpieli o zapachu czekolady.
Kocham wszystko co słodkie. Wróciłam z powrotem do pokoju i podeszłam do szafy,
zabrałam czystą bieliznę, szare dresy oraz za dużą koszulkę i zabierając z
łóżka telefon udałam się do swojego chwilowego spa. W łazience zapaliłam kilka
zapachowych świeczek, kadzidełek i przyciemniłam lekko światło, aby nadać
atmosferę. Zdjęłam z siebie wcześniejsze ubrania i zanurzyłam się w przyjemnie
gorącej wodzie. Nawet się nie zorientowałam kiedy zasnęłam.
*z perspektywy Nialla*
Właśnie wybierałem się do MOJEJ Ash. Jak to piękni brzmi,
prawda ? – zaśmiałem się w duchu. No więc właśnie się do niej wybierałem, kiedy
to Harry mnie zawołał. Taa, pogodziliśmy się. Li nam kazał, a ja nie chce
szkodzić zespołowi.
- Niall, zaczekaj. – zawołał.
- Co jest ?
- Gdzie lecisz ?
- Do warzywniaka kurwa. – powiedziałem sarkastycznie.
- Serio ?!
- No pewnie. – zrobiłem facepalma.
- Do Ash ?
- No brawo geniuszu.
- Mogę się zabrać z Tobą ?- zapytał - Nie chce jechać swoim,
bo mam zamiar cos wypić, a nie opłaca mi się taksówki zamawiać.
- Spoko. A gdzie ?
- Tu niedaleko.
- Jak ma na imię ? – zapytałem, bo wiedziałem że leci do
jakiejś dziewczyny. Inaczej zabrał by ze sobą Lou.
- Ale kto ? Nie wiem o co Ci chodzi. – próbował się
wykręcić.
- Nie rób ze mnie idioty. No mów jak ma na imię ta
dziewczyna i czy jest ładna.
- Ohh.. Ma na imię Julia, jest z Polski i niecały tydzień
temu przeprowadziła się tutaj, więc ma na razie ma tylko mnie. A nie jest
piękna, tylko śliczna. Zupełnie inna niż reszta. – uśmiechnął się.
- To powodzenia życzę i dawaj, lecimy. – klepnąłem go w
plecy i wypchnąłem za drzwi.
To „niedaleko”, jak nazwał Hazza, okazało się jakieś pół
godziny od Ash. No ale obiecałem że go podrzucę, to musiałem. Po niecałej
godzinie parkowałem pod domem Ashley. Zapukałem do drzwi, ale nikt nie
otwierał. Stałem tam jakies 5 min i nadal nic, zacząłem się martwić, bo nikt
nie otwierał a światło u niej w pokoju było zapalone. Zadzwoniłem jeszcze do
blondynki na telefon, także nie odbierała. Serce zaczęło mi szybciej bić, kiedy
to w drzwiach pojawiła się dziewczyna. Ale nie byle jaka, tylko moja Ash, w
samym ręczniku.
- No nareszcie ! Martwiłem się, tak długo nie otwierałaś. –
mówiłem, ale ona mi przerwała, wpijając się w moje usta.
- Cichoo już. – zamruczała.
- Mrr, kociaku ślicznie wyglądasz. – uśmiechnąłem się. – A
tak wgl, wiedziałaś że to ja czy każdego witasz w takim stroju ?
- No wiesz, w zasadzie to myślałam że to sąsiad. - zaśmiała
się.
- Tak ?
- Tak.
- To już ja Ci nie wystarczam ? – zapytałem udając
oburzenie.
- No wiesz, musiałabym sprawdzić. – uśmiechnęła się cwanie.
- No to na co jeszcze czekasz ? – spojrzałem na nią.
Nie musiałem długo czekać, bo po chwili nasze usta się
złączyły. Pocałunek z sekundy na sekundę stawał się coraz bardziej głębszy i
namiętniejszy. Wziąłem Ash na ręce i wszedłem na górę do jej pokoju. Rzuciłem
ją na łóżko i pochyliłem się nad nią, nie przerywając pocałunku. Jej palce były
wplątane w moje włosy, a moje ręce błądziły po jej ciele. Zdjąłem z niej
ręcznik i zszedłem z pocałunkami na szyję i dekolt. W tej chwili dziewczyna
lekko mnie odepchnęła.
- Co się dzieje ? – zapytałem zdezorientowany.
- Nie możemy Niall, w pokoju obok jest Alex. – powiedziała z
nutką smutku w głosie.
- Jeszcze nadrobimy to kochanie. – musnąłem lekko jej wargi.
- No dobrze. Poczekasz chwilę, pójdę się przebrać, bo ktoś
mi przerwał w kąpieli. – zaśmiała się i spojrzała z politowaniem na mnie.
- Ale pośpiesz się bo już tęsknię ! – krzyknąłem kiedy
zniknęła za drzwiami.
Kiedy dziewczyna wyszła, położyłem się na łóżku i wziąłem
jej laptopa. No raczej się nie obrazi jeśli go sobie na chwilę pożyczę.
Zalogowałem się na twitterze. Zobaczyłem mnóstwo twettów w wzmiankach, na
niektóre odpisałem, a resztę przeleciałem tylko wzrokiem. Zatrzymałem się na
jednym. Nie mogłem pojąć, jak ludzie mogą wypisywać takie rzeczy o ludziach
których nie widzieli nawet na oczy. Jakaś @kate_stylex95 napisała pod naszym zdjęciem,
które ktoś zrobił nam na kolacji : „ Jak @NiallOficiall możesz być z taką grubą
suką. Przecież ona jest z Tobą tylko i ze względu na kasę i sławę. Druga
Eleonor !” . Takich komentarzy na jej temat było o wiele więcej. Kiedy je
czytałem nawet nie zauważyłem kiedy Ash weszła do pokoju.
- Co tam masz ciekawego ? – zapytała próbując zajrzeć mi w
laptopa.
- A nic ciekawego, jakieś bzdury i kilka tweetów od fanów. –
uśmiechnąłem się zamykając szybko okno. Miałem szczęście że nie zdążyła
przeczytać żadnej uwagi na swój temat. Nie chcę, żeby chodziła smutna z tego
powodu.
- Nie wierzę, ale niech będzie. – uśmiechnęła i dała mi w
przelocie buziaka. Usiadła przed toaletka i zaczęła suszyć włosy, a ja
patrzyłem na nią z fascynacją. Ashley jest taka piękna, drobna i słodka. Nie
rozumiem tego, czemu ludzie mają o niej takie zdanie. Zresztą o każdej mojej
dziewczynie i dziewczynach chłopaków były jakieś kąśliwe uwagi. Ta zazdrość
jest chora. Prawdziwe fanki powinny zrozumieć, że mamy też swoje życie i musimy
mieć miejsce w nim na miłość. Ehh.. to wszystko jest dziwne.
Kiedy dziewczyna
skończyła suszyć włosy, związała je w luźnego koka i poszła zrobić kolację
Alexowi. Kiedy wróciła włączyliśmy jakiś film, ale ani ona ani ja nie
zwracaliśmy na niego uwagi. Leżeliśmy, wpatrzeni w siebie rozmawiając i co
chwilę obdarowując się pocałunkami. Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz