niedziela, 31 marca 2013

ROZDZIAŁ PIĘTNASTY


*z perspektywy Julii*

Usłyszałam pukanie do drzwi, więc czym prędzej zbiegłam na dół, niestety wyprzedził mnie Artur.  Chciałam jak najszybciej zabrać stąd Harrego, aby uniknąć niepotrzebnych pytań, ale jak na złość mama zawołała mnie do siebie. Ehh.. Jak trzeba to trzeba.  Na szczęście słyszałam całą rozmowę ojczyma z chłopakiem.
- Dzień dobry. Ja przyszedłem do Julki. – przywitał się Loczek.
- Dzień dobry. Wejdź, proszę. – i zapewne w tej chwili przepuścił go w drzwiach. – Długo się znacie ?
- W zasadzie to się nie znamy. Ale spotkaliśmy się dzień po państwa przeprowadzce. – odpowiedział grzecznie Hazza.
- Często po nią przychodziłeś. Spodobała Ci się ? – zaciekawił się Artur.
- Julka nikogo tu nie zna, chciałem być miły. Muszę przyznać, że ma pan śliczną córkę. – odparł.
- Julka to moja pasierbica. Ale racja, jest piękna. Zresztą tak samo jak jej siostra, Kasia. – chwalił się Artek. Musiałam im to przerwać, miałam dość.
- Cześć Harry. Chodźmy na spacer. – weszłam do pomieszczenia i pociągnęłam za rękę chłopaka. – Niedługo wrócę.
- Ale czemu nie zostaniecie ? Miałem nadzieję, że poznam Twojego kolegę. – uśmiechnął się sztucznie Artur.
- Może innym razem. – powiedziałam i czym prędzej wyszłam wraz z lokersem na zewnątrz.
- Miły gość. – przerwał ciszę chłopak.
- Taa. Bardzo. Przepraszam za niego. – spuściłam wzrok.
- Spoko. O ile dobrze pamiętam chciałaś porozmawiać. – boże, czemu tak szybko. Miałam nadzieję, że nie będzie chciał przejść do sedna.
- Tak, masz rację. – zatrzymałam się, aby zaczerpnąć tchu. – Harry, bo ja chciałam Cię przeprosić za to jak ostatnio Cię potraktowałam.
- Nic się nie stało. Spoko. – powiedział, jednak nie spojrzał na mnie. A ja i tak wiedziałam, że tamte słowa zabolały chłopaka.
- Właśnie stało się. Ty robisz wszystko aby mnie zachęcić do siebie, a ja jestem niemiła, oschła i wybucham co chwilę. Przepraszam Cię, zachowywałam się jak idiotka. – tłumaczyłam się chłopakowi.
- Nie musisz mi tego tłumaczyć. Rozumiem Cię, po prostu byłe nachalny.  – odparł patrząc przed siebie.
- Harry, ale proszę spójrz na mnie. – przystanęłam i czekałam, aż chłopak odwróci się w moją stronę. – Żałuję tego, jak Cię potraktowałam. Dopiero dziś to zrozumiałam, jak podła byłam. Wybaczysz mi ?
- Posłuchaj, ja się naprawdę nie gniewam na Ciebie. Byłem natarczywy. Nikt by tego nie wytrzymał. Rozumiem Cię. – spojrzał mi w oczy i się lekko uśmiechnął.
- Inaczej na to patrzę. Więc nie gniewasz się ? – spytałam z nadzieją w głosie.
- Przyznam szczerze, że na początku było mi przykro. Ale po przemyśleniu tego zrozumiałem Cię i nie gniewam się na Ciebie. – pokazał swoje białe ząbki. – Przyjaciele ?
- Pewnie. – uśmiechnęłam się i pierwszy raz, z własnej woli przytuliłam chłopaka. Ten przez moment stał oszołomiony, ale chwilę potem odwzajemnił uścisk.
Spacerowaliśmy jeszcze jakąś godzinę po parku. Harry pytał mnie czemu skrywałam prawdziwą siebie pod maską tej ostrej dziewczyny, opowiedziałam mu więc historię o tacie, mamie i kłopotach w szkole. Potem opowiedziałam mu jeszcze dzisiejszy sen, na co się odrobinę zdziwił, ale przyjął wszystko odpowiednio. Kiedy zrobiło się zimno, zaproponowałam Harremu gorącą czekoladę u mnie. Ten oczywiście się zgodził.
- A właśnie, przypomniało mi się. Czemu nie mówiłaś mi, że masz siostrę ? – zapytał lekko oburzony.
- A pytałeś ? – odpowiedziałam rozbawiona.
- No nie, ale mogłaś powiedzieć. – powiedział z uśmiechem.
- O to samo mogę Ciebie osądzić. Czemu nie powiedziałeś mi, że jesteś wielką gwiazdą i jednym z członków tego całego 1D ? – zapytałam z fochem. Taa, kiedy spotkałam Harrego wydawał mi się dziwnie znajomy, a kiedy wróciłam do domu zobaczyłam u Kaśki na plakacie jego, a potem jeszcze te zdjęcia krążące w internecie.
- Yy.. Sory. Tak jakoś wyszło. Kiedy się dowiedziałaś ? – zapytał. – Jesteś naszą fanką ?
- Hahahhahaha. Co Ty ! Ja i pop ? Nigdy w życiu. Moja siostra jest wielką directioner, a poza tym nie trudno było się dowiedzieć, kiedy w necie krążą nasze fotki. – odpowiedziałam z rozbawieniem.
- Serio nie słyszałaś nigdy naszych piosenek ? – zapytał z nutką smutku w głosie.
- Coś tam na pewno słyszałam, bo Kaśka słucha was i jakiś The Wanted non stop. Ale przykro mi nie kojarzę was. – uśmiechnęłam się.
- The Wanted ? Spoko. Musimy poznać Twoją siostrę. – uśmiechnął się. – A jeśli chodzi o Ciebie, może uda mi się przekonać do naszej muzyki.
- O nie ! Nie zmusisz mnie do słuchania tego. Nie będziesz aż tak podły. – zrobiłam minę zbitego psiaka.
- Uwierz, nie jesteśmy, aż tak źli. – zaśmiał się słodko. Jaki ten chłopak jest uroczy, o jejuniu.
- Może kiedyś sama to ocenię. – uśmiechnęłam się lekko.
- Nie kiedyś tylko w sobotę. Zrobisz mi tą przyjemność i dasz się zaprosić na nasz koncert ? – spytał mnie chłopak. – poznasz chłopaków i dziewczyny.
- I dziewczyny ? Jakie ? – lekko się zdziwiłam, bo o ile mi wiadomo 1D to boysband.
- No tak. Ashley, Emmę i Danielle. Przyjaciółki.
- Pomyślę. A na razie wchodź, bo zimno. – obdarowałam chłopaka ciepłym uśmiechem i wepchnęłam do domu.
Siedzieliśmy z Harrym w moim pokoju, bo jakoś nie miałam ochoty rozmawiać z Arturem lub Kaśką. Razem postanowiliśmy, że dzisiejszy wieczór spędzimy na oglądaniu filmów. Ja zajęłam się robieniem popcornu, a Hazza wybierał dzisiejszy repertuar. Postawiliśmy na klasyki, czyli „Dracula”, „Kac Vegas”, „Titanic”, „Toy Story” no i ja włączyłam polski akcent „Kołysankę”. Pominę fakt, że Harry nic nie rozumiał, no dobra tłumaczyłam mu trochę, ale po 15 minutach znudziło mi się to i chłopak skazany na samo oglądanie akcji. Muszę przyznać, nie spodziewałam się, że spędzę dzisiejszy dzień tak miło. A to wszystko z pomocą taty. Około godziny drugiej loczek zmył się do domu, a ja przesiąknięta wrażeniami dzisiejszego dnia zasnęłam z uśmiechem na twarzy.

*z perspektywy Ash*

[ 3 dni później ]

Jestem żałosna. Zawiodłam siebie, Alexa, dziadków, po prostu wszystkich. Nie uwierzycie co się stało.. Kiedy w sobotę Alex poszedł do kolegi, ja pojechałam do chłopaków i zostałam u nich na noc, następnego dnia siedziałam tam do wieczora i jestem tak zajebistą siostrą, że zapomniałam o swoim bracie. Wyobrażacie to sobie ? Babcia się na mnie wściekła, tak samo jak i ciotka, Alex się gniewa, bo o nim zapomniałam, a ja nie umiem sobie tego wybaczyć. Wiecie co jest najgorsze ? Dziadkowie postanowili, że zabierają małego do siebie. Przecież ja bez niego nie wytrzymam. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, po śmierci rodziców tylko on mi został. No racja, odkąd poznałam chłopaków, mniej spędzam z nim czasu, ale to chyba nie powód żeby go zabierać do Polski. Porażka, zawaliłam na całej linii. Leżałam na łóżku w pokoju, rozmyślając o tej całej sytuacji, ale pomyślałam, że nie mogę marnować czasu. Muszę choć te ostatnie chwile spędzić z Alexem, o ile on będzie chciał. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do sypialni brata. Zapukałam lekko i czekałam, aż się odezwie.
- Mogę ? – zapytałam, nie słysząc jego reakcji. – Alex, proszę, powiedz coś.
- Nienawidzę Cię Ash. Zostawiłaś mnie samego i zapomniałaś o mnie. – spojrzał na mnie zapłakanymi oczami. Możesz być z siebie dumna Ashley, doprowadziłaś do płaczu siedmioletniego braciszka. – Odkąd poznałaś tych kolesi, oni są dla Ciebie najważniejsi. Nie liczę się już dla Ciebie.
- Nie mów tak. To nie prawda. Zawsze będziesz dla mnie najważniejszy. Przepraszam Cię za sobotę. Ja tego naprawdę nie chciałam. – próbowałam mu wytłumaczyć, że tego żałuję.
- Nie wierzę Ci. – odwrócił się do mnie plecami. – Zmieniłaś się przez nich. To wszystko ich wina !
- Nie Alex, ja nadal jestem tą starą Ash. – powiedziałam ze łzami w oczach, nigdy nie chciałam skrzywdzić młodego.
- Ale ja tego nie widzę. Chciałbym spędzać z Tobą tyle czasu co kiedyś, bawić się, wychodzić na spacery i do kina. – rozpłakał się na dobre.
- Przepraszam Cię mały, żałuję tego jak się zachowywałam. – powiedziałam i przytuliłam brata do siebie.
- Ashley, ja nie chcę wyjeżdżać. Nie chcę lecieć do Polski. – powiedział wtulony we mnie.
- Wiem i przepraszam, to moja wina. – teraz i ja nie kryłam się ze łzami. – Spróbuję porozmawiać z babcią.
- Ona się nie zgodzi, zobaczysz. Babcia już dawno chciała żebyśmy byli blisko niej. Tyle, że Ty jesteś już dorosła to weźmie tylko mnie. – szlochał mi w pierś.
- Zobaczymy, na razie o tym nie myśl. – pogłaskałam go po głowie.
- Ashley, ja nie chcę Cię zostawiać. Chcę zostać, tu z Tobą. W Polsce nie będę mógł odwiedzać rodziców. – zawodził coraz bardziej.
- Kochanie, posłuchaj. Co by się nie stało, nie ważne gdzie jesteś, nie musisz odwiedzać cmentarza, żeby być blisko rodziców. A wiesz czemu ? Bo oni są zawsze przy Tobie. O tutaj. – powiedziałam i wskazałam na jego serduszko.
- Brakuje mi ich, nie chcę teraz i Ciebie stracić. Obiecaj mi, że zawsze będziesz mnie kochała i będziesz mnie odwiedzać w Polsce.- poprosił.
- Mi też ich brakuje, ale mamy siebie i damy sobie ze wszystkim radę. Zawsze Cię będę kochała i zawsze będziesz moim małym braciszkiem. – powiedziałam i ucałowałam go w czoło. – I przyrzekam Ci, że będziemy się widzieć w każde wakacje, ferie, święta, a czasami będę przyjeżdżać na weekendy. Dobrze ?
- Dobrze. Kocham Cię Ash. – powiedział, uśmiechając się przez łzy.
- Ja Ciebie też kocham braciszku. – odpowiedziałam mu. – A teraz mam pomysł. Co powiesz na to, abyśmy kupili orchidee i poszli na cmentarz. Chyba powinniśmy opowiedzieć wszystko rodzicom. Co o tym sądzisz ?
- Masz rację. Ale kupimy różową mamie ? – zapytał.
- Oczywiście. A tacie jak zwykle niebieską. – uśmiechnęłam się. – Poczekasz chwilkę na mnie ? Musze się przebrać. A Ty umyj buźkę w tym czasie, bo masz całą czerwoną.
- Dobrze, ale pospiesz się, nie chcę czekać. – zawołał, znikając już za drzwiami, prowadzącymi do łazienki.
Zaśmiałam się w duchu. Mam kochanego brata, każdy może mi go zazdrościć. Wybaczył mi coś takiego, choć nie sądziłam, że będzie tak łatwo. Teraz muszę postarać się, aby babcia zmieniła zdanie. A jeśli nie to muszę wymyślić coś, co pomoże mi zatrzymać Alexa w Londynie.
Weszłam do pokoju i stanęłam przed szafą. Z racji tego, że pogoda nie dopisuje, a udaję się na cmentarz, postawiłam na czarne rurki, szarą koszulę i zamszowe butki. <KLIK>  Założyłam jeszcze pierścionek i bransoletkę, które dostałam od mamy, a do brązowej listonoszki schowałam portfel, chusteczki i telefon. Gotowa do wyjścia, zabrałam kurtkę i zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Alex.
Zamówiliśmy taksówkę, która po 5 minutach stała pod domem. Poprosiliśmy kierowcę, aby zawiózł nas na cmentarz na obrzeżach Londynu. Po około 30 minutach jazdy zatrzymaliśmy się przed wielką bramą, zapłaciłam kierowcy należną kwotę i wysiadłam wraz z Alexem z taksówki. Udaliśmy się tak znaną nam drogą w stronę nagrobka rodziców. Pierwsze co zrobiłam gdy zobaczyłam ich uśmiechnięte twarze na zdjęciach to dałam upust swoim łzom. Nie mogłam zrozumieć. Czemu my ? Dlaczego nam odebrano rodziców ? Przejechałam palcem po zdjęciu mamy i się uśmiechnęłam. Mimo tego że bardzo mi ich brakuje i musze patrzeć jak Alex za nimi tęskni, cieszę się, że już są bezpieczni, tam po drugiej stronie. Patrząc tak na radosną mamę i roześmianego tatę ( Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy tata robił to zdjęcie, stałam z mamą od strony fotografa i robiłyśmy dziwne miny, tylko aby rozśmieszyć tatę. No i udało się, zdjęcie trafiło do dowodu, prawo jazdy, paszportu i teraz tutaj. Wspomnienia zostają. ) pomyślałam sobie, że oni nie chcieliby abym ciągle rozdrapywała stare rany i wylewała hektolitry łez. Popatrzyłam na brata, który był tak podobny do taty i pomyślałam, że ja przeżyłam wiele, ale co dopiero on ? W wieku 5 lat stracił obydwoje rodziców i musiał zdać się na swoją 15-letnią siostrę. W prawdzie nigdy nie narzekał, że jest mu ze mną źle, ale to normalne, że lepiej by było z rodzicami. Bo która piętnastolatka wychowa lepiej dziecko niż rodzic ? Żadna, więc właśnie.
Na cmentarzu spędziliśmy z Alexem ponad godzinę, tak jak zaplanowaliśmy opowiedzieliśmy wszystko rodzicom, ja dodałam, że poznałam miłość swojego życia, a chłopiec pochwalił się nową koleżanką. Kiedy zrobiło się chłodniej, zadzwoniliśmy po taksówkę, która zawiozła nas pod sam dom. Zmęczeni dniem zjedliśmy kolację i usiedliśmy przed telewizorem. Alex chciał obejrzeć ze mną film, w normalny dzień zapewne bym mu nie pozwoliła, ale w końcu mamy wolne, bo przerwa wiosenna. Przygotowałam popcorn, a chłopiec wybrał jakąś przygodówkę. Mały był na tyle zmęczony, że po niecałych 20 minutach już smacznie spał.


*z perspektywy Emmy*

Od kilku dni myślałam co mam zrobić z Johnym. Muszę przyznać, że rozmowa z Lou dużo mi dała, chłopak otworzył mi oczy. Zrozumiałam, że tak naprawdę nie kochała mojego przyjaciela, a byłam z nim tylko i ze względu na to, że nie chciałam go zranić. A moją prawdziwą miłością jest Zayn. Nie wiem czy on coś do mnie czuje, ale może coś kiedyś wyjdzie. Jednego jestem pewna, już nigdy nie będę z kimś, tylko po to aby go uszczęśliwić. No bo sami powiedzcie, jeżeli okłamywałam Johna, to on nie mógł być szczęśliwy, prawda ? No właśnie. Dlatego dziś spotkałam się z nim i wytłumaczyłam mu wszystko. Powiedziałam mu, że go kocham, ale jedynie jak brata. On na początku stał oszołomiony, ale potem wybaczył mi i ucieszył się, że byłam z nim na tyle szczera aby wyznać mu prawdę. Muszę przyznać, że ja tez jestem z siebie dumna. W końcu, nie każdy by tak potrafił, nie ?
Leżałam w łóżku i zastanawiałam się nad całym, dzisiejszym dniem. Postanowiłam działać dalej. Wzięłam do ręki telefon i przez chwilę się zastanawiałam czy dobrze robię. Chciałam napisać do Zayna. Po chwili namysłu wystukała na ekranie:

 „Dzień dobry wieczór ! Nie obudziłam ? Jeśli tak to przepraszam. Co powiesz na to : spacer, kino, rozmowa, ja, ty, jutro ? E. x”

Leżałam chwilę myśląc, czy wysłać. Klik i za późno. Ale co tam raz się żyje. Chociaż to rzadkość, żeby dziewczyna zapraszała chłopaka na „randkę”, ale muszę. Postanowiłam działać, to muszę z nim sobie wszystko wyjaśnić i przeprosić go za swoje zachowanie. Długo na odpowiedź nie musiałam czekać, bo po 5 minutach usłyszałam sygnał wiadomości.

„Dobry dobry. Nie, jeszcze nie śpię. Woow.. Spodziewałem się wszystkiego, ale nie tego, że mnie zaprosić na randkę. Hmm.. ale jestem na tak. O 18 ? :) Z. Xx”

Myślałam, że nie będzie chciał odpisać, a co dopiero gdzieś ze mną wyjść. Zaskoczył mnie. I jeszcze lepiej, on wie, że to randka. Nie może wiedzieć, chyba muszę się z nim podroczyć.

„A czemu nie śpisz ? Dzieciaczku, już dawno po wieczorynce. ;p I w ogóle, czy ktoś mówi, że to spotkanie to „randka” ? ;> Co do godziny, mi pasuje. Xx E.”

No to ciekawe co teraz odpisze. 5 minut…nic. 10 minut… nic. Czyżby dzieciak zasnął ? Hahah, możliwe. A jednak. Znów sygnał informujący o esie.

„Kto tu jest dzieciakiem, DZIECIAKU ? Hahaha. A mi, o ile wiadomo, to grzeczne dziewczynki już dawno o tej porze powinny leżeć w łóżku. :D I co do RANDKI, sposób w jaki mnie zaprosiłaś, wszystko mówi. :P Z. Xxx”

Przegiął pałę. Znowu zaczyna. Wkurza mnie, ale jest uroczy i słodki. Hmm.. Trzeba coś wymyślić, żeby mu się odgryźć.

„Ty dzieciaku ! Znowu zaczynasz z tymi grzecznymi dziewczynkami ? ;> Chyba wystarczająco Ci udowodniłam, że nią nie jestem. Poza tym, czy ktoś mówi, że ja nie jestem w łóżku kochanie? ;> TA DOROSŁA. Xxx”

Jak ja kocham się droczyć. Trzeba przyznać, że uparta jestem po mamie i trudno mnie zgasić, ale przy tym chłopaku jest jakoś inaczej, jakoś dziwnie. I znowu, wiadomość.

„Ejejej ! Jestem starszy od Ciebie. No właśnie niezbyt wystarczająco. Ja z chęcią bym powtórzył. Kochanie ? Mów tak do mnie częściej.  A jesteś już łóżku ? ;> To może ja tam wpadnę ? ;p Lecę spać, bo odpływam. Będę jutro o 18 po Ciebie. Słodkich snów Emmo. Xxx Z.”

No jaki koleś. Jeszcze ma czelność mówić, że by to powtórzył. Jaki pewny siebie. Lubiee too. Hahah. Oj tak Zayn, wpadaj kiedy chcesz. – pomyślałam. Szybko mu odpisałam i nawet nie zorientowałam się a już byłam w krainie Morfeusza.

_____________________________________________________________________

Hejo. ;3 Jest kolejny rozdział. ^^ Myślę, że wam się spodoba, chociaż mi wgl nie pasuje, ale trudno. Za kilka dni dodam ROZDZIAŁ SZESNASTY.  A potem myślę o zawieszeniu bloga. Ale jeśli zdecyduje się na to zrobię osobny wpis. ;3 Na razie zostawiam was z czytaniem. ^^  Follow ? @ohahehxd
Jeśli chcecie być informowane o nowych rozdziałach zostawcie w komentarzach swoje tt. ^^ 
Bużka. x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz