*z perspektywy Emmy*
Od trzech godzin próbowałam się do dzwonić do Ash. Nie
dawała znaku życia, a to do niej nie podobne. Na dodatek wyłączyła telefon.
Postanowiłam pojechać do niej. Drzwi były zamknięte, więc użyłam klucza który
Ash dała mi w razie jakiś kłopotów. W domu było cicho, ale przyjaciółka musiała
być bo jej klucze leżały na komodzie pod lusterkiem. Po cichu weszłam na górę i
uchyliłam drzwi do jej sypialni. Dziewczyna leżała na łóżku odwrócona do mnie
plecami.
- Ash ? Śpisz ? – zapytałam.
- Nie, ale chcę być sama. – odpowiedziała ledwo słyszalnie.
- Powiesz mi co się dzieje ?
- Nic się nie dzieje. Chcę po prostu zostać sama.
- Ale kochanie, przecież ja widzę. Opowiedz mi wszystko.
- Cholera ! Zostaw mnie w spokoju ! – krzyknęła Ash
odwracają się w moją stronę. Wyglądała strasznie. Jej makijaż był rozmazany,
oczy podpuchnięte i całe czerwone od płaczu, a źrenice tak małe jakby coś
ćpała.
- Co się stało ? Brałaś coś ? – zapytałam.
- Oszalałaś ?. – odpowiedziała, ale jednak nie spojrzała mi
w oczy.
- Jasne. Znam Cię zbyt dobrze. I po co to wzięłaś ? Co to
było ? Wgl skąd to miałaś ? – pytałam jak głupia. W tej chwili dziewczyna
rozpłakała się. – Ash, odpowiedz.
- No bo wczoraj gdy wróciłam od Nialla sporo myślałam i
jestem już pewna uczuć co do niego. Już wiem że go kocham. Ale teraz to mało
istotne bo dziś spotkałam się z nim i powiedział mi że wyprowadza się do
Irlandii. Wraca do rodziny. Później pobiegłam do parku i spotkałam pewnego
chłopaka, on powiedział mi że wie co może mi pomóc. Wcisnął mi te prochy i zniknął.
A ja je wzięłam. – szlochała Ash. Mało co z tego rozumiałam.
- Niall to ten
chłopak z którym byłaś umówiona w sobotę ? – zapytałam a ona kiwnęła głową. – A
może tak naprawdę się w nim nie zakochałaś, może to tylko zauroczenie ?
- Nie, to na pewno nie to. Ja go kocham. On jest zupełnie
inny niż reszta. – mówiła przyjaciółka zawodząc.
- Wszystko się jakoś ułoży. Obiecuję Ci to. – uspokajałam
ją. – Ale obiecaj mi że już nigdy nic nie weźmiesz. To świństwo w niczym nie
pomoże, co jedynie skomplikuje sytuację. Słyszysz ?
- Tak słyszę. Przepraszam. – odpowiedziała już spokojnie.
Siedziałam z Ash do samego wieczora. W tym czasie wrócił
Alex. Zrobiłam mu szybki obiad i pomogłam odrobić lekcje. Blondynka natomiast
płakała, śmiała się, latała po pokoju i tak w kółko. Nie mam pojęcia co ona
wzięła, ale to było dziwne. Kiedy faza jej minęła, poszła wziąć prysznic i
wróciwszy do pokoju szybko zasnęła. Ja natomiast położyłam Alexa i sama poszłam
do domu ówcześnie zamykając drzwi na klucz.
[3 dni później]
*z perspektywy Ash*
Od poniedziałku nie widziałam się z Niallem. Na razie nie
chcę, nie mogłabym mu spojrzeć w oczy, a on i tak pewnie nie ma czasu. Co do
prochów, przemyślałam to i już nie wezmę tego świństwa. Przez dwa dni
chorowałam. Dziś już czuję się dobrze, w sensie fizycznym, jednak nadal nie
chodzę do szkoły. Nie chce mi się. Ciągle mam jakąś małą nadzieję że Irlandczyk
przyjdzie tu do mnie i powie że zostaje. Ale nic na to nie wskazuje. Nie dzwoni
i nie pisze, choć to może moja wina bo w poniedziałek tak uciekłam a potem nie
odbierałam telefonów od niego. No nie wiem, mniejsza o to. Zeszłam na dół,
Alexa już nie było. Emma jest kochana i codziennie po niego przychodzi
zaprowadzając go do szkoły.
Wlałam do miseczki trochę mleka, wsypałam płatki i poszłam
przed telewizję. Co nie było dobrym pomysłem, bo na jaki bym program nie
przełączyła, kogo widziałam ? Oczywiście One Direction z Niallem. Nie
wytrzymałam i wyłączyłam telewizor. Kiedy zaniosłam pustą już miseczkę do zlewu
miałam pójść jakoś się ogarnąć. Chciałam wyjść na jakiś spacer czy coś, byle by
wyjść z tego domu. Jednak przeszkodził mi w tym dzwonek do drzwi, zawróciłam i
przekręcając klucz, otworzyłam je. W progu stał Liam. Spodziewałabym się
każdego z nich, ale nie jego.
- Hej. Mogę wejść ? – zapytał.
- Czeeeść. No jeśli musisz. – niechętnie, ale wpuściłam go.
- Chciałem pogadać z Tobą o Niallu. – powiedział niepewnie.
- Przepraszam, ale ja nie chce o nim gadać. – zatrzymałam
się.
- Ash, ale błagam Ty musisz coś zrobić. Proszę, zrób coś,
byle by został. On nie może nas zostawić. – mówił Payne.
- Ale niby co takiego ja mogłabym zrobić ? – zapytałam.
- Kochasz go ?
- Nialla ?
- No przecież nie świętego Mikołaja.
- Kocham, nawet nie wiesz jak bardzo. – odparłam ze łzami w
oczach.
- A mówiłaś mu o tym ?
- Jakoś nie było okazji.
- Więc ubieraj się i jedziemy. – oświadczył.
- Ale gdzie ? Teraz ? – głupio zapytałam.
- Do nas. Musisz powiedzieć Horanowi co do niego czujesz. On
ciagle gada że Ty nic do niego nie czujesz i należy Ci się ktoś lepszy i
przystojniejszy.
- Ale jak to ? – zapytałam.
- Po prostu, leć się ogarnąć.
- No niech będzie.
Pobiegłam na górę i szybko wskoczyłam po prysznic. Wykonałam
toaletę jak najszybciej umiałam i w samym ręczniku podbiegłam do szafy.
Wybrałam ciemne rurki z opuszczanym krokiem i szarą bluzę z napisem : „ I <3
mestauche” , do tego założyłam granatowe conversy, włosy związałam w kucyka i
byłam gotowa. Dziś oszczędziłam sobie makijażu bo nie byłam pewna czy obejdzie
się bez łez. Weszłam do salonu i spojrzałam na Liama.
- Gotowa ? – skinęłam głową. – To chodźmy.
Wsiedliśmy do samochodu i bez zbędnych rozmów dojechaliśmy
na miejsce. Po zaparkowaniu na posesji chłopaków, wysiadłam z samochodu i stanęłam
na moment.
- Idziesz ? – zapytał Payne.
- Tak tak, już. – odparłam i weszłam do domu.
- O hej Ash, co Ty tu robisz ? – zapytał Lou przytulając
mnie.
- Hej chłopaki. Muszę pogadać z Niallem. – powiedziałam,
delikatnie się uśmiechając.
- Jest na górze. – powiedział Zayn, posyłając mi motywujący
uśmiech i unosząc kciuk do góry.
Weszłam na piętro i zatrzymałam się przed pokojem blondaska.
Wzięłam kilka wdechów i lekko zapukałam. Usłyszałam ciche „proszę”.
- Mogę ? – zapytałam niepewnie.
- Ash ?! Co Ty tu robisz ? – wstał jak oparzony po
usłyszeniu mojego głosu. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Muszę z Tobą pogadać. – powiedziałam nieco poważniej.
- No słucham Cię.
- Niall, wiem że wyjeżdżasz i nic ani nikt nie zmieni Twojej
decyzji, ale musisz coś wiedzieć zanim stąd wyjedziesz. – powiedziałam
zapatrzona w swoje buty.
- Spójrz na mnie Ash. – powiedział, a ja niepewnie podniosłam wzrok na niego.
- Kocham Cię. – wyznałam patrząc mu prosto w oczy.
Czy to się dzieje naprawdę ? Czy ja nadal śnię ? Przyszła do
mnie Ash, zupełnie jak w moim śnie. A teraz jeszcze powiedziała mi te dwa
magiczne słowa. Tak ! Powiedziała mi że mnie kocha . Zaniemówiłem.
- Tak jak myślałam. – powiedziała, a ja wróciłem do żywych.
– Ja lepiej już pójdę.
Chciała wyjść, ale zatrzymałem ją. Odwróciłem ją w swoją
stronę i dostrzegłem łzy w jej oczach. Wiedziałem że to ja je spowodowałem. Nie
czekając dłużej przyciągnąłem ją do siebie i delikatnie ją pocałowałem. Czułem
jak się uśmiecha. Rozchyliła lekko wargi zapraszając tym samym mój język do
środka. Na początek pocałunek był subtelny, ale potem można rzec że nasze
języki walczyły ze sobą. Jak nie ja przygryzałem jej wargę, to ona mi. W końcu
zmusiłem się do oderwania od ust dziewczyny, choć nie miałem najmniejszej
ochoty, ale musieliśmy bo zabrakło nam tchu.
- Ja Ciebie też kocham, nawet nie wyobrażasz sobie jak
bardzo. – powiedziałem ciągle dysząc. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła i
ponownie zatopiła swoje wargi w moich. Pociągnąłem ją na łóżko. Ona leżała na
mnie i całowała. Było idealnie.
Leżeliśmy tak jakiś czas, przytuleni kiedy to dziewczyna
zapytała.
- I co teraz będzie ? – można było dostrzec smutek w jej
głosie. – Co z nami kiedy ty wyjedziesz ?
No tak, zupełnie zapomniałem o tym że postanowiłem wrócić do
Irlandii. Ale teraz nie chciałem i nie wyobrażałem sobie zostawić tu Ash.
Decyzja była prosta.
- Zostaję kochanie. – uśmiechnąłem się. – Chyba nie
wyobrażałaś sobie tego że Cię tu zostawię samą ?
- Naprawdę ? Zrobisz to dla mnie ? – zapytałam
niedowierzając.
- Tak. Przecież Cię kocham. – pocałowałem ją.
- Ja Ciebie też. – odpowiedziała mi tym samym. – Musze
podziękować Liamowi za to że mnie tu przywiózł. Gdyby nie on, bałabym się i nie wyznałabym ci swoich uczuć.
- No to ja tez powinienem mu podziękować. – uśmiechnąłem
się. – Idziemy tam do nich ?
- Pewnie. Tylko musze zadzwonić do Emmy, żeby odebrała Alexa
ze szkoły. – powiedziała.
- No dobrze. Poczekam. – odparłem a ta obdarzyłam mnie chyba
najsłodszym uśmiechem jak do tej pory.
Zadzwoniłam do Emmy i poprosiłam aby odebrała Alexa. Nie
miała nic przeciwko. Niall zaproponował aby przyjechała wraz z nim do chłopków,
więc podałam jej adres i się rozłączyłam. Schodząc na dół MÓJ CHŁOPAK złapał
mnie za rękę i tak weszliśmy do salonu. Wszystkie pary oczu zwróciły się w
naszym kierunku, a właściwie zeszły od razu na nasze dłonie.
- Czy wy ? Razem ? – pytał dziwnie Zayn.
- Nie no co ty. – odpowiedziałam głupio i się zaśmiałam, a
reszta mi zawtórowała.
- Gratulacje miśki. – powiedział Liam.
- Szczęścia i dużo dzieci. – życzył nam Lou.
- Jest mi smutno bo będę musiał się dzielić moim
blondaskiem. – powiedział mulat udając że płacze, a ja zachichotałam.
- Przykro mi Zayn, od dziś to mój blondasek. Ale nie martw
się, nie zabiorę Ci go. – odpowiedziałam chłopakowi. Zauważyłam że Harry
wyszedł z salonu zaraz po tym jak my tu przyszliśmy. Najwidoczniej jeszcze się
nie pogodzili z Niallem.
- Czy to znaczy że zostajesz z nami ? – zapytał Nialla,
Liam.
- No tak. Nie mógł bym zostawić Ashley. – powiedział i
pocałował mnie w czoło a ja się w niego wtuliłam.
- Urocze, mogę już rzygać ? – zapytał półżartem, półserio
Zayn.
- Bardzo śmieszne. – odpowiedziałam i szturchnęłam go lekko.
– Zaraz przyjdzie tu Alex z moją przyjaciółką, Emmą. Tak tylko uprzedzam. –
poinformowałam ich.
- Ładna ? – zapytał najwidoczniej zainteresowany
czarnowłosy.
- Piękna, ale zajęta... – zaczęłam się z nim droczyć. Zayn w
to uwierzył bo od razu zrobił smutną minkę.
- przeze mnie oczywiście. – dodałam po chwili, a mulat
patrzył na mnie tak jakby chciał mnie zabić.
- Lepiej uciekaj, bo nie daruję Ci tego. Chcesz żebym zawału
przez Ciebie dostał ? – zaczął mnie ganiać a ja uciekłam przed nim do Nialla.
- Horanek mnie obroni, prawda skarbie ? – zapytałam go.
- Oczywiście. – odpowiedział i dał mi soczystego buziaka.
- Możecie już się ogarnąć z tym okazywaniem uczuć przy mnie
? – zapytał zniesmaczony Zayn.
- Hahah. Pomyślimy. – powiedziałam i puściłam mu oczko. W
tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. – Ja otworzę bo to pewnie Em.
Tak jak myślałam, przyszli Emma z Alexem. Dzieciak nie
czekając aż Em się rozbierze poleciał do salonu przywitać się z Lou. Ja tylko
powiedziałam Emmie żeby się nie zdziwiła jak wejdziemy do salonu kiedy zobaczy
czterech przystojniaków. Ta się tylko zaśmiała. Złapałam jej rękę i pociągnęłam
wewnątrz domu.
__________________________________________________________
Przepraszam że dopiero teraz, ale problemy z internetem. Mam nadzieję że się wam spodoba. :) Następny pojawi się niedługo Postaram się jak najszybciej go tu wstawić. :) \
Bużka. x
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz