czwartek, 21 lutego 2013

ROZDZIAŁ TRZECI

Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju. Grr.. Jak ja tego nie lubię. Ale tak to jest kiedy zapomni  się zasłonić rolety.  Po ok 10 min wygrzebałam się spod ciepłej kołderki. Zegarek na szafce nocnej wskazywał dopiero godzinę 9.05. To było dziwne sobota, a ja jestem już na nogach. No cóż, cuda się zdarzają.  Wygrzebałam z szafy bordowe rurki, do tego jasny sweterek oraz tego samego koloru vansy i udała się do łazienki. Po porannej toalecie pomyślałam że zrobię Alexowi niespodziankę i przyrządzę mu na śniadanie naleśniki z czekoladą, wiem że je uwielbia. No ale kto nie uwielbia naleśników i to jeszcze z czekoladą. Chyba jedynie jacyś pojebańcy. No ale zabrałam telefon i zeszłam na dół do kuchni. Po drodze sprawdziłam czy nie mam żadnych wiadomości. Były cztery, co nie było dziwne. Emma, John, Emma i nieznany numer. Szybko odpisał na esy przyjaciół i odczytałam ostatnią wiadomość.
„ Dziękuję za mile spędzony wieczór, a w zasadzie noc. Może dziś powtórka ? Niall. Xx”
Ojeju, jakie to kochane. Nie myśląc dłużej szybko mu odpisałam.
„To ja powinnam Ci podziękować. Dawno nie spędziłam tak miłej nocy. :D Ash. X”
Odłożyłam telefon na blat i zabrałam się za szykowanie śniadania. Po 30 min Alex właśnie schodził na dół a ja stawiałam na stole gotową porcję naleśników. Widząc jak młody cieszy mordkę aż mi się coś robiło na sercu. Kochałam tego urwisa jak nikogo innego. Był dla mnie najważniejszy. Nie miałam nikogo innego.  I pomyśleć że jeszcze ponad dwa lata temu do takich śniadań zasiadaliśmy we czwórkę. Ehh.. Z rozmyśleć wyrwał mnie zaspany głos Alexa.
- Ash ! – krzyczał głośno.
- Tak potworku ? – zaśmiałam się.
- Pytałem gdzie byłaś wczoraj tak długo ? Nawet Emma szybciej wróciła, a Ciebie nie było więc poszedłem spać. – powiedział na jednym wdechu.
- Zaraz zaraz, jak to Emma ? To ona jest u nas ? – zapytałam zdezorientowana .
- No tak. Położyła się w pokoju gościnnym . Więc ? Odpowiesz. – czekał na odpowiedź.
- Byłam na spacerze ze znajomym. A poza tym nie bądź taki ciekawski i jedz to śniadanie bo zaraz musimy jechać na zakupy. Wiosna się zbliża i musimy kupić kilka rzeczy. – odparłam szybko.
- A ja też muszę ? – zapytał smutny. Typowy chłopak. Od zakupów trzyma się jak najdalej.
-Tak, Ty też musisz. No chyba że chcesz żebym to ja Ci wybrała sama ubrania. A wiesz że ja lubię róż. – zawsze mu wciskałam takie kity żeby mi uległ. I podziałało.
- Oj to ja wolę pojechać z Tobą. – uśmiechnął się, kończąc śniadanie.
- Leć się ubierz, a ja czekam w salonie. – powiedziałam małemu. W chwili kiedy on wbiegł po schodach w kuchni zjawiła się wczorajsza jubilatka.
- Wodyyy ! Kawyyy ! Byle co, ale daj mi pić ! – lamentowała Emma.
- Uhuhuh. Chyba ktoś tu wczoraj nieźle się zabawił. – męczyłam ją. Ale szczerze dziwi mnie to że mnie kac ominął. Przecież wczoraj sporo tego wypiłam, może to zasługa tego spaceru. Nieważne. – Za jakieś pół godziny wybieram się z Alexem i prawdopodobnie Johnem na zakupy, lecisz z nami ? – zapytałam przyjaciółkę.
- Kobieto, czy Ty widzisz w jakim ja jestem stanie ? – odpowiedziała pytaniem . No ale tak jak teraz na nią spojrzałam to pewnie do jutro ode mnie nie wyjdzie. A dzisiejszy dzień spędzi w łazience i salonie na zmianę.  No ale cóż, takie skutki picia wódki.
- Dobra, dobra. Już nic nie mówię. To ja lecę się ogarnąć, a Ty jedz to śniadanie póki ciepłe i leż. – ucałowałam ją w policzek i pobiegłam do pokoju.  Tam szybko wyprostowałam włosy, poprawiłam makijaż, zapakowałam do torebki portfel, telefon, słuchawki, etc i zbiegłam szybko na dół. W salonie czekał na mnie zniecierpliwiony Alex.
- O ile mi się zdaje to Ty miałaś na mnie czekać, a nie ja na Ciebie. – narzekał.
- Oj nie marudź tylko chodź. – odpowiedziałam. – Emma, my idziemy, wrócimy za kilka godzin ! – krzyknęłam jeszcze do przyjaciółki.

[ 3 godziny później]
- Ash, możemy odpocząć ? Mnie już wszystko boli od tego ciągłego chodzenia i przymierzania. – marudził Alex.
- No dobrze, ja też z chęcią wypiję kawę i zjem jakieś ciastko. Co ty na to ? – zaproponowałam .
- O tak, chodźmy tam. Tam jest przepysznie. – zawoła uradowany chłopiec i już go nie było.
- Alex uważaj bo zaraz na kogoś wpadniesz. – zdążyłam krzyknąć po czym młody wpadł na jakiegoś kolesia. Ale zaraz, zaraz. Blond włosy, styl ubierania. Niall ! On chyba tez już mnie zauważył.
- No proszę, proszę, kogóż my tu mamy . Hej Ash i witaj mały. – powiedział blondasek.
- Ej ja nie jestem mały, jak będę w Twoim wieku to będę wyższy niż Ty. – bulwersował się Alex.
- Cicho już młody. Hej Niall. – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się jak najładniej umiałam.
- Gdzie się wybieracie ? – zapytał dociekliwie.
- Mieliśmy iść na ciastko i trochę odpocząć po zakupach. – odpowiedziałam. – A ty gdzie lecisz ? Sam tu jesteś ?
- Miałem zamiar iść do KFC, ale jeśli mogę to dołączę do was. A jeśli chodzi o drugie pytanie to nie, nie jestem sam. Jest tu ze mną takich czterech przygłupów. – uśmiechnął się. – To jak ? mogę dołączyć ?
- Pewnie. A co na to Zayn, Liam, Harry i Louis ? Dobrze pamiętam ? – zapytałam z uśmiechem.
- Co Zayn ?
-Co Liam ?
-Co Harry ?
-CO LOUIS ? – usłyszałam krzyki czterech chłopaków w tym samym momencie.
- Nic, nic. – odpowiedział Niall. – Ash, poznaj chłopaków. To Zayn, Liam, Louis i Harry. Chłopaki a to jest Ash. – przedstawił nas sobie.
- Ekhem. –chrząknął Alex.
- Oj przepraszam. I to jest jeszcze Alex. – dopowiedział.
- To jest ta ślicznotka o której tak dziś nawijałeś przy śniadaniu ? – gadał jak najęty Zayn. Jeśli się nie mylę.
- ZAYN !!! – krzyknął Niall łapiąc buraka. A ja się tylko zaśmiałam.
- Zayn, nie pesz Nialla i Ash. –  powiedział Liam a ja posłałam mu wdzięczne spojrzenie.
- No to co robimy ? Ja to bym poszedł na loda. Najlepiej na świderka amerykańskiego, ale jedynie waniliowego . – powiedział Harry puszczając mi oczko, na co ja wybuchłam śmiechem.
- Haroldzie czy mógłbyś się uspokoić. Nie wypada tak mówić przy damie i młodym człowieku. – to zapewne powiedział Louis, ten najzabawniejszy.
- Przecież ja nic nie robię. Zawsze ja, ale Zayn to już może gadać głupoty. – oburzył się Loczek.

- No to my może wam nie będziemy przeszkadzać. Ja zabieram tę hołotę do domu zanim coś innego wymyślą. – Powiedział Liam. – Miło było Cię poznać Ash .
- Ale czemu ? My chcemy zostać tatusiu ! – krzyknęli Harry z Zaynem.
- A ja chcę marchewkę- krzyknął Louis.
Liam ich ogarnął i poszli sobie. A ja oglądając to wszystko mało się nie posikałam ze śmiechu. Niall widząc mnie powiedział.
- Oni tak zawsze. Możesz się przyzwyczajać. – i się zaśmiał.
- No rozumiem. Jakoś tak cicho. Gdzie jest Alex ?! – właśnie do mnie dotarło że mnie ma przy mnie mojego brata.
- Gdzieś tu na pewno musi być. Nic mu się nie mogło stać. Wszystko będzie w porządku. – uspokajał mnie blondynek. Ja jednak nie mogłam się skupić na jego słowach. – Chodźmy do tej kawiarni, a potem d sklepu z zabawkami. Tam go na pewno znajdziemy. – zaproponował a ja tylko skinęłam głową i dałam mu się poprowadzić. 


_______________________________________________________________________

No więc moja siostrzenica, która pomagała mi opisywać bohaterów uparła się żebym dodała dziś jeszcze jeden rozdział więc jest. Ale to na pewno na dziś ostatni. ;3 Mam wenę wiec zaraz coś nowego wymyślę. ^^ 

Widzieliście już teledysk do " One way or another " ? Dla mnie ich wykonanie jest lepsze niż oryginał, a teledysk boski. ^^ 

Zapraszam do czytania. :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz