Chodząc po parku rozmawialiśmy próbując się czegoś o sobie
dowiedzieć. Niall powiedział mi że wraz z czwórką przyjaciół tworzy zespół One
Direction. Szczerze ? Nie słyszałam o nich. On się bardzo zdziwił. Mówił że
podbili już Europę, a niedługo wyruszają w trasę koncertową po Stanach i
Kanadzie. Zmieszałam się trochę, było mi głupio że go nie rozpoznałam.
- Ej, Ash. Ale ja Ci mówię serio. Naprawdę nic się nie
stało. Można powiedzieć że cieszę się z tego powodu że mnie nie rozpoznałaś.
Miałaś okazję poznać prawdziwego Nialla, Irlandczyka, o zabójczo niebieskich
oczach, a nie Nialla Horana z One Direction, bożyszcza nastolatek. – zaśmiał
się a ja z nim. O jejuniu. Kiedy się tak śmieję czuję w brzuchu dziwne
mrowienie. Czy to możliwe że ja się… za… Nie to na pewno nie to.
-Heeej ! Ziemia do Ash ! Czy Ty mnie słuchasz ? – zapytał
Niall.
-Oj, przpraszam.
Zamyśliłam się. – uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
-Uuu.. Kto jest tym szczęśliwcem i siedzi Ci cały czas w
głowie ? – zapytał z cwanym uśmieszkiem. A ja w tej chwili poczułam że spiekłam
buraka.
- Co ? Nie, nikt. Tak tylko.
– rzucałam jak głupia. Po tych słowach on znowu wybuchł śmiechem, żeby
potem się ogarnąć i wrócic do rozmowy.
- A to może teraz Ty mi coś opowiesz ? Nie wiem nic o Tobie
prócz tego że masz na imię Ashley i jesteś przyjaciółką Emmy. To jak. Czekam na
ciekawą historię. – uniósł brew w zabawny sposób po czym ja wybuchłam śmiechem.
-Wybacz, ale to było śmieszne. – próbowałam się uspokoić. –
A co do mojej historii to nie jest zbyt ciekawa. Na pewno chcesz tego słuchać ?
-No pewnie, ja Ci swoją opowiedziałem, czekam na Ciebie.
Twoja kolej. – odpowiedział.
- No jeśli chcesz. No to zacznę od początku. Od urodzenia
mieszkam w Londynie, choć mam też korzenie polskie i norweskie. Mój tata był
Polakiem, a dziadek pochodził ze Norwegii. Tak jakoś się stało. Haha. No ale
mieszkałam tu przez 15 lat z rodzicami i młodszym bratem Alexem. Ma 7 lat i
jest przekochany. Przez te wszystkie lata było idealnie, moja rodzina była
idealna. Aż do pewnego feralnego dnia. Kiedy wróciłam ze szkoły znalazłam list
od mamy w którym napisała że wyjechała z tatą w delegację i wrócą za kilka dni.
To nie było dziwne, bo często gdzieś wyjeżdżali zostawiając mi brata. Ja nie
miałam im tego za złe, przecież to była ich praca. Ale wracając do tamtego
dnia. Kiedy Alex wrócił z przedszkola, ktoś do nas zadzwonił. Okazało się że to
policja. To czego się wtedy dowiedziałam odwróciło moje życie o 360 stopni.
Policjanci zjawili się u nas chwilę potem i powiadomili mnie że samolot moich
rodziców był uszkodzony i rozbił się kilka minut po starcie. Nie mieli szans na
przeżycie. W ciągu kilku minut moje życie
straciło sens, ale zaraz potem przypomniałam sobie o Alexie. Przecież on też
stracił rodziców i ja będę musiała mu o tym powiedzieć. To było straszne. – w
tym momencie nie wytrzymałam i dałam upust emocjom. Rozpłakałam się na dobre.
Niall nadal milczał, chciał mnie przytulić jednak ja się odsunęłam.
-Przepraszam, nie chciałem Cię urazić. I wgl wybacz że
prosiłem o to żebyś mi opowiedziała swoją historię. Wszystko w porządku już ? –
zapytał zatroskany . Ja tylko skinęłam głową. – Jeśli nie chcesz nie musisz
kończyć.
- Nie, już wszystko w porządku. Chwila słabości .Jeśli
chcesz mogę kontynuować.
- No dobrze, jeśli tak uważasz to ja chętnie Cię wysłucham.
– uśmiechnął się słodko.
- No wiec, od tamtego dnia jesteśmy sami. W prawdzie są też
dziadkowie, ale oni mieszkają w Polsce, rzadko ich widujemy, a my nie
chcieliśmy się wyprowadzać z Londynu. Więc postanowiliśmy że zostaniemy tutaj.
Jakoś dawaliśmy sobie radę z Alexem. Niby miałam 15 lat ale poradziłam sobie z
jego wychowaniem. Miałam też przecież Emmę, Johna i Erica – przy tym ostatnim
skrzywiłam się trochę, Niall chyba to zauważył dlatego dodałam – ale on to już
zamknięty rozdział. No więc był już w miarę dobrze. Wydawało mi się że już
wszystko wraca do porządku, kiedy to w szkole zaczęły się plotki o rzekomej
zdradzie mojego chłopaka z pewną laską. Ja nie chciałam w to wierzyć i na
początku nie wierzyłam. Ale kiedyś przyłapałam ich w szkolnej łazience na
szybkim numerku. Nie spodziewałam się tego po nim. Wydawało mi się że mnie
kocha. No i znowu załamka, przez tydzień nie wychodziłam z pokoju. No do dziś.
To Emma mnie namówiła żebym przyszła na jej urodziny. I chyba muszę jej
podziękować, bo gdyby nie ona nie poznałabym Ciebie. – Uśmiechnęłam się, a on
mi zawtórował. – A tak wgl to skąd wy się znacie ? – spojrzałam na niego
marszcząc czoło.
- Słodko wyglądasz kiedy tak robisz. – uśmiechnął się. – W
zasadzie to ja jej nie znam. Poznałem ją dziś, właśnie w klubie. Ona też chyba
mnie nie poznała. Ehh.. staję się coraz mnie popularny. – schował twarz w
dłoniach udając że płacze. Muszę przyznać żę wyszło to przekomicznie, dlatego
wybuchłam śmiechem.
- Jesteś okropna, jak tak możesz. Ja tu płaczę i mam
problemy, a Ty się ze mnie śmiejesz. – zrobił tak smutną minkę że gdybym nie
spędziła z nim ostatnich kilku godzin to pewnie dałabym się nabrać.
- Przepraszam blondasku, ale to na mnie nie działa. Ale
pochwalę Cię, jesteś najlepszym aktorem jakiego w życiu poznałam. – I wybuch
śmiechu z mojej strony. Niall nadal udawał że jest obrażony i odsunął się na
drugi koniec ławki. – Nie to nie.
- No czooo ? Ty to możesz się fochać a ja nie ? – próbował
powstrzymać śmiech al. Słabo mu to wychodziło.
- No dokładnie. Zdradzę Ci tajemnicę. Są dwa takie punkty.
1. Kobieta ma zawsze rację i musisz jj ulegać. A 2. Jeśli jednak to nie prawda
to i tak patrz punkt 1. – Obydwoje się zaśmialiśmy. Zapatrzona w Nialla
podziwiałam jak słodko się śmieje. Coraz bardziej mi się podobał. Był taki
szczery, kochany i mimo że znał mnie tak krótko ja już mu zaufałam. – Wiesz,
zadziwiłeś mnie dziś. Znam Cię dosłownie kilka godzin a już wiesz wszystko o
moim życiu. Mój były nawet tyle nie wiedział przez te kilaknaście miesięcy co
Ty przez te kilka godzin.
- Miło mi to słyszeć. – Uśmiechnął się i zaczął wpatrywać
się w moje oczy. Ja nie pozostając dłużna, odwdzięczyłam mu się tym samym.
Zauważyłam że nasze twarze dzieli coraz to mniejsza odległość.
Właśnie się domyślałam co on chce zrobić, gdy nagle z nieba
zaczęły spadać zimne krople deszczu.
Spojrzałam na rozczarowanego Nialla. Jego mina była
bezcenna. Ale ja nie żałuję, nie możemy
się spieszyć, przecież wgl się nie znamy. Znaczy no wiemy dużo o sobie, ale nic
poza tym.
- Wiesz Niall, ja już powinnam się zbierać. I tak
zasiedzieliśmy się w tym parku. A w domu czeka na mnie Alex, bo znając jego nie
chciał usnąć do mojego powrotu. – powiedziałam chłopakowi.
- No jeśli musisz. – powiedział lekko zasmucony.
- No niestety takie życie starszej siostry. – zaśmiałam się.
Rozmawiając tak zupełnie zapomnieliśmy o padającym deszczu. Nagle przez moje
ciało przeszedł dreszcz, Niall na pewno to zauważył bo już ściągał z siebie
bluzę.
- Czemu nie powiedziałaś że jest Ci zimno ? – powiedział
zatroskany. Oj jaki on kochany. – pomyślałam.
- No bo nie jest mi zimno. To ten deszcz i wiesz. –
uśmiechnęłam się.
- Nie, nie wiem. Załóż moją bluzę, nie chciałbym żebyś się
przeze mnie przeziębiła. – Pomógł mi założyć okrycie.
- Dziękuję. I ja muszę już iść. Dziękuję za miły wieczór. –
już chciałam mówić „cześć” gdy ten mi przerwał.
-No chyba nie myślisz że Cię nie odprowadzę. Jest środek
nocy, o tej porze jest niebezpiecznie. – uśmiechnął się.
- Ale…
- Nie ma żadnego „ale”, odprowadzam Cię.
- No dobrze już. Chodźmy. – Chciałam odejść, ale ktoś mi to
uniemożliwił.
- Ale ja nie umiem. – powiedział dziecinnym głosikiem i
wyciągnął dłoń w moją stronę. Ja się tylko zaśmiałam i ją chwyciłam.
- Od razu lepiej mamusiu. – powiedział splatając nasze
palce.
[20 min póżniej]
-To tu. – wskazałam na biały domek parterowy otoczony
drewnianym płotem.
- Oj. A myślałem że jeszcze trochę sobie porozmawiamy. – po
jego minie można było stwierdzić że mówił szczerze.
- No niestety. Ale nikt nie mówi że to było nasze ostatnie
spotkanie, prawda ? – zapytałam retorycznie.
- Ani mi się śni. Oj Ash, nie dam Ci teraz tak szybko
spokoju. – zaśmiałam się.
- Hahaha. No jakoś to przeboleję. Do zobaczenia Niall. – Już
byłam koło drzwi kiedy usłyszałam.
- Poczekaj !
- Co jest ? – zapytałam .
- Po pierwsze chciałaś mnie zostawić tak bez pożegnania ? –
zrobił minę zbitego psiaka. – A po drugie, czy mógłbym prosić o numer szanownej
pani ? Chciałbym się móc jakoś z panią skontaktować.
- No przecież się pożegnałam. A jeśli chodzi o numer to
oczywiście. – odparłam. Zapisałam mu swój numer po czym ten na mnie spojrzał.
- Dziękuję. – Nachylił się i lekko musnął mój policzek. A ja
pewna że spaliłam buraka, uciekłam wzrokiem.
- Taa. To na razie. – i uciekłam zatrzaskując mu drzwi przed
nosem.
Nie no lepiej to być nie mogło. On mnie tylko pocałował w
policzek, a ja jak jakaś głupia nastolatka uciekłam. Zajebiście. Ehh.. No ale
nic. Poszłam na górę, ku mojemu zdziwieniu Alex już spał. Zgasiłam lampkę koło
jego łóżka i udałam się do swojej sypialni. Zabierając piżamkę, składającą się
z dłuższej koszulki poszłam do łazienki. Po szybkim prysznicu, wskoczyłam pod
kołderkę i nim się zorientowałam, zasnęłam.
________________________________________________________________________
No więc oto rozdział 2. Jutro pojawi się już trzeci. Mam nadzieję że się podoba. Za błędy przepraszam, ale pisałam go w nocy. ;3 Miłego czytania. ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz